9 lutego 2016

Balsam do ciała z masłem shea, Organique Piwonia&róża.


       Pisałam już co prawda o balsamie z masłem shea Organique, ale dziś wspomnę na szybko o innej wersji zapachowej. Balsamy te są bardzo dobre dla skóry suchej i wrażliwej, nie każdy musi lubić jego konsystencję, czy dany zapach, mimo wszystko warto go wziąć pod uwagę, tym bardziej, że wersji zapachowych jest dosyć dużo. Miałam już balsam o zapachu "Afryka", "Grecja", ostatnio kupiłam sobie balsam o zapachu "peonia&róża".
Opakowanie jak widać jest ekologiczne, pudełeczko można sobie wybrać o pojemności 100 lub 200ml, a po wykończeniu balsamu można go użyć w innym celu, albo dokupić do niego balsam na wagę. Balsam możemy kupować też na wagę w firmowym sklepie Organique i użyć powtórnie nasze opakowanie. O innym balsamie i jego opakowaniu pisałam jeszcze tu, dlatego dziś sobie daruję.


"Odżywczy balsam o delikatnym zapachu letnich kwiatów, przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej, szorstkiej i podrażnionej. Receptura tego kosmetyku została oparta na wyjątkowych właściwościach masła Shea (karite), wosku pszczelego i wysokiej jakości olejów: sojowego, z awokado i pestek winogron. Masło Shea to bogate źródło witamin A, E i F oraz cennych kwasów tłuszczowych. Poprawia jędrność i elastyczność, wzmacnia cement międzykomórkowy, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i jest dobrze tolerowane przez skórę. Dodatek wosku pszczelego tworzy na skórze warstwę ochronną, która przeciwdziała wysuszaniu oraz sprawia, że skóra staje się elastyczna. Masło wzbogacone odżywczymi olejkami przywraca miękkość i gładkość, zapewnia długotrwały komfort przesuszonej skórze."


Balsamy z masłem Shea z oferty Organique oprócz aż trzech naturalnych olejów: z awokado, sojowego i pestek winogron, zawierają ponad 55% czystego masła Shea.

Masło Shea – bogate jest w naturalną alantoinę, przyspiesza regenerację naskórka, witaminę E oraz prowitaminę A, które stymulują aktywność komórek do walki z procesami starzenia. Posiada lekki filtr przeciw promieniowaniu UV.

Olej z awokado – bogaty w witaminy, potas i wapno. Odbudowuje warstwę lipidową, chroni przed utratą wody w naskórku. Działa silnie łagodząco i regenerująco.

Olej sojowy – bogaty jest w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, które budują cement międzykomórkowy. Kwas linolowy, będący głównym kwasem tłuszczowym oleju sojowego, doskonale się wchłania i wbudowuje w fosfolipidy błon komórkowych, dzięki czemu wspomaga funkcjonowanie bariery lipidowej skóry, a skóra staje się nawilżona, elastyczna, także zdrowo wyglądająca.

Olej z pestek winogron – bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminy E, A, K, D i B₆, oraz lecytynę. Silnie regeneruje, wygładza i odżywia skórę. Bardzo dobrze wchłaniany jest przez skórę. 

Wosk pszczeli – bogaty w witaminę A oraz minerały odżywiające skórę. Obecne w nim nienasycone kwasy tłuszczowe pomagają w regeneracji naskórka oraz przeciwdziałają procesom starzenia.

Alkohol cetearylowy– mieszanina alkoholu cetylowego i starylowego. Jest emolientem, co powoduje, że natłuszcza i wygładza skórę. Ma także właściwości matujące – nie pozostawia tłustego filmu.



Balsamy nie zawierają parabenów, formaldehydu, sles, sls, als, wazeliny, parafiny, olejów mineralnych, etanoloaminy, czego nie cierpię w tego typu kosmetykach, nie zawierają też silikonów.


Gęsta i dość zbita konsystencja po spotkaniu z temperaturą ciała szybko się rozpuszcza, także łatwo rozsmarowuje na skórze, pozostawiając tłustą powłokę, która wchłania się całkowicie po kilku minutach. W tym czasie nie ubieram się jeszcze, korzystając z chwili wykonuję inną czynność, na przykład pijąc kawę czy robiąc makijaż. 


Zapach raczej słabo przypomina róże, raczej gdzieś w oddali z powiewem wiatru z dodatkiem pszczelego wosku. Jest on jednak przyjemny, lekki i orzeźwiający. 


Balsam z masłem shea poleciłabym osobom z bardzo suchą skórą, taką jak moja. Nie wiem jak balsam zachowałby się na skórze normalnej, ale też nie wiem czy wszyscy lubią taką konsystencję. Mi na przykład ona nie przeszkadza, bo zanim się dobudzę to muszę wypić co najmniej dwie filiżanki kawy, a wtedy mam czas, żeby balsam się wchłonął aż kilka razy. Pomijając mój styl życia, balsam bardzo dobrze działa na moją kapryśnie suchą skórę, przy tym łagodzi moje podrażnienia i zadrapania kocich pazurków. Lubią one sobie ześlizgnąć się na przykład z moich kolan, czy zrobić delikatny drapak z przedramienia. Mnie to nie boli, ale ślady niestety zostają, na szczęście balsam to wszystko doskonale łagodzi i po kilkunastu godzinach nie zostaje ani śladu. Oprócz łagodzenia podrażnień, balsam działa rewelacyjnie na moją skórę dobrze wpływając na jej odżywienie i doskonałe nawilżenie na cały dzień. 

Jak wspominałam wcześniej, można go kupić na początek w mniejszej ilości, na przykład na wagę, albo w oryginalnym opakowaniu z etykietką, jaką widzicie na powyższych zdjęciach. 
Cena 100ml tego balsamu wynosi około 34,90zł w sklepie Organique, za 200ml balsamu zapłacimy 63,90zł, na szczęście jest to wydajny kosmetyk, do mojej niewielkiej postury wystarczy go niewiele, a zapach i działanie złagodzą ból po takim wydatku. Mniejsze pudełeczko wystarcza mi na cały miesiąc. Balsam ten jest dostępny w sklepach firmowych Organique, ale można go także kupić w innych sklepach z naturalnymi kosmetykami, ja kupiłam w salonie fryzjerskim. Polecam szczególnie dla skór bardzo suchych. 

Lubicie balsamy Organique? 

Miłego tygodnia! :)



0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA