31 sierpnia 2017

Mój sposób na odstresowanie. Podaruj sobie odrobinę luksusu.


       Od rana zaatakowała mnie migrena i tego posta miało nie być, planowałam zupełnie co innego, jednak ostatnie dni, trochę rozczarowań, brak empatii, profesjonalizmu w otoczeniu bliższym i dalszym delikatnie mówiąc wpędziło mnie w karuzelę stresu. Na dłuższą metę taka dawka stresu może doprowadzić do różnych poważnych chorób, ale nie o chorobach będę mówić, ale o sposobach radzenia sobie ze stresem, odizolowania się od tego, na co nie mamy wpływu. Nie jestem żadnym psychologiem i nie przyszłam dawać porady. Każdy z nas ma swoje sposoby. Jak ja sobie z tym radzę? Próbuję wpleść w swoje życie odrobinę luksusu...

 
NIC NIE MUSZĘ, JEDYNIE MOGĘ...

Luksusem może nie jest zapewnienie swoich podstawowych potrzeb, ale często tak bywa. Można powiedzieć, że luksusem jest odpowiednio długi i zdrowy sen. Nauczyłam się, że nie zawsze muszę się zrywać by odpowiadać na każdy dzwonek telefonu. Nie muszę odbierać za każdym razem domofonu, kiedy ktoś sobie ubzdurał, że akurat musi dzwonić pod jedynkę. No, bo tak. Ja się skupiam nad czymś ważnym, a tu jak nie sprzątaczka to elektryk. Bo nikt więcej tu nie mieszka, tylko ja. Pewnie powiecie, że to egoistyczne, ale kolokwialnie mówiąc olewam to. Jeśli tylko mogę, odgraniczam się od toksycznych osób, które każdy ma w swoim otoczeniu. Szkoda mojego czasu i zdrowia.



TROCHĘ PRZYJEMNOŚCI KAŻDEMU SIĘ NALEŻY

Każdy z nas ma coś, co lubi. Choćby ulubiony kubek czy ulubioną filiżankę. Nie ma zmiłuj, coś takiego musi być w domu. Dzieci mają swojego misia czy inna przytulankę, my też możemy mieć coś swojego. Picie kawy czy herbaty z cieszącego oczy kubka czy filiżanki  na pewno daje sporo przyjemności. To samo się tyczy przygotowanie śniadania, obiadu czy kolacji. Ładna miska może jeść nie da, ale pozwala z przyjemnością się delektować. Dlatego nie cierpię bylejakości ani brzydoty. Lubię piękne otoczenie, piękne przedmioty. Taki luksus też nam się należy. Niech nikt nie myśli, że w związku z tym odmówię wypicia kawy w tanim kubku. Dobre towarzystwo samo w sobie jest luksusem, nie ma nic przyjemniejszego jak miła rozmowa. 


Dlaczego mam sobie odmawiać jakiegoś smacznego kąska, jeśli mam ochotę. Mogę nie kupić sobie od razu całego kilograma, ale swoim zmysłom nie odmówię ulubionego smaku. Bo tak lubię i już. Nie, żeby zapchać się bez umiaru, ale lubię chociaż przez chwilę poczuć przyjemność także smaku. Wzrasta serotonina, ja mam radochę, moje oczy i żołądek też. 


TWORZĘ SWOJĄ LUKSUSOWĄ CHCIEJLISTĘ

Bo kto powiedział, że tego nie mogę mieć. Luksus łączy się z jakością, a na bylejakość mnie nie stać. Wolę mieć mniej, ale coś co cieszy oko, coś co się sprawdzi, a nie że po trzech użyciach mi zbrzydnie, straci fason czy okaże się bublem. Jedna luksusowa torebka, zegarek czy dodatek pozwoli nabrać stylizacji zupełnie innego charakteru. Wybieram kolory jakie lubię i w których dobrze się czuję, a nie dlatego, że coś jest praktyczne czy na czasie. Marzenia o rzeczach luksusowych napędzają mnie do działania, brzydota wpędza w depresję czy zniechęcenie. 

To samo jest z kosmetykami. Jak zauważyliście, lubię te pięknie pachnące. Kiedy krem czy olejek działa na moje zmysły, oczywiście przy zdrowym składzie, wtedy sugestywnie już lepiej działa. Kiedy coś wali mi paskudnie w nos, nie tknę choćby miało mnie to odmłodzić o połowę życia. Nie lubię się męczyć z badziewną konsystencją czy koszmarnym opakowaniem.


OTACZAM SIĘ KWIATAMI

To, że jestem sama nie znaczy że nie mogę mieć w swoim otoczeniu kwiatów. Ja lubię kwiaty, kwiaty lubią mnie. Nie mam problemu, żeby sobie kupić choć jedną różę czy inny kwiat, czy iść na łąkę i pozrywać. Kwiaty są mi potrzebne do szczęścia, zawsze szukam ich towarzystwa. 


RELAKSUJĄCA KĄPIEL, MUZYKA

Może nie codziennie, bo kto by płacił za moją wodę, lubię się powylegiwać w wannie wypełnionej pachnącą pianą lub olejkami. Lubię przyjemnie pachnące olejki w towarzystwie palących się wosków czy świec. Może to jest luksusem, ale nic tak nie koi nerwów jak piękne aromaty i odświeżona skóra. Nie potrafię żyć bez muzyki. Mogę tygodniami nie oglądać programu w telewizji, ale całkowita cisza mnie przeraża, Może Was zdziwi, ale wolę nawet darcie dzieci za oknem niż całkowitą ciszę. Czasem się roześmieję, czasem zdziwię, ale coś się bez dzieci życie byłoby smutne. 

CZYTANIE KSIĄŻEK, BLOGI

Czytanie książek czy blogów pochłania znaczną część mojego czasu, ale ile przyjemności daje! Książki to najlepszy wynalazek na świecie i najbardziej pochłaniający czas. Kiedy wciągnę się w treść, tracę poczucie czasu, rzeczywistości nikt mnie nie jest w stanie odciągnąć aż do łyknięcia wzrokiem ostatniego zdania.

więcej kota znajdziecie na Instagramie.

ZWIERZĘTA

Nie wyobrażam sobie bez nich życia. To nic, że drapią meble, że potrafią przebiec przez karnisz nad oknem, że pozaciągają co nieco. Meble ani inne przedmioty się do mnie nie przytulą, nie popatrzą w oczy, nie przybiegną na powitanie, nie rozśmieszą, nie pozbawią mnie toksycznych myśli. 

Te wszystkie znamiona luksusu dodają sił, ale także dalszej motywacji do działania. Działają jak filtr dla mózgu, wywalając z umysłu to co niezdrowe, co rujnuje nasze zdrowie. Działa jak przydomowa oczyszczalnia ścieków oferowana przez firmę na stronie sedyment.com.pl. Kto ma swój domek, warto i o tym pomyśleć.

Pewnie jeszcze coś by się znalazło, ale spokojnie, przypomni się. Co Wam pomaga się odstresować?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA