Zawartość mojej kosmetyczki
Tak myślałam i myślałam, o czym by tu napisać i przyszła mi do głowy moja kosmetyczka. Ta, którą na co dzień noszę w torebce. Sama kosmetyczka nie ma imponują ego wyglądu, jest naznaczona znakiem czasu i używania, ale chociaż mam ich w domu więcej, ta mi odpowiada najbardziej. Ma kieszonki, do których można włożyć drobiazgi, i chociaż jest niewielka, to mieści sporo rzeczy. Wymienię na nową, kiedy znajdę równie ładną i funkcjonalną jak ta. Dziś chciałabym się skupić na jej zawartości.
Chociaż na zdjęciu widać kilka szminek i błyszczyk, to nie noszę ich wszystkich ze sobą. Ich wybór jest przypadkowy, a może i nie. Używam ich naprzemiennie, do kosmetyczki też wkładam naprzemiennie. Poza domem rzadko poprawiam makijaż, ale korektor pod oczy i tusz do rzęs muszą być. Tak na wszelki wypadek.
Nie zawsze zabieram ze sobą cały flakon perfum, najczęściej zamieniam je na próbki, które mieszczą się w kieszonce, ale zdarza się, że zabieram też ze sobą ulubiony flakonik.
W mojej kosmetyczce nie może zabraknąć oprócz kremu do rąk, czegoś do ich oczyszczania. Mogą to być chusteczki czy płyn antybakteryjny. Zwykłe chusteczki higieniczne też mają swoje miejsce.
Nie noszę już okularów korekcyjnych do dali, ale często muszę używać okularów do czytania. Na zewnątrz noszę okulary przeciwsłoneczne, kiedy jest słońce i wtedy przydają się chusteczki do ich czyszczenia. Krople nawilżające do oczu też lubię mieć na wszelki wypadek.
Nie wiążę włosów pod czapkę, ale gumkę do włosów też muszę mieć pod ręką. Nie zawsze się przydaje, ale bywa, że tak. Mini szczotka z lusterkiem do poprawienia fryzury też zawsze musi być. Jest jeszcze pilniczek oraz pęseta, których zapomniałam pokazać. I to już by było wszystko na dzisiaj.
Pozdrowienia! ✨


