18 sierpnia 2016

Ulubiony kolor. Status Symbol 26 Essie.


      Lato się na nas obraziło, wieczory od dawna chłodne, ale to nie znaczy że trzeba zmieniać wszystko na jesienne barwy. Jestem uzależniona od różu, mogę go nosić nawet w zimie. Jako jedna z niewielu z blogerek kosmetycznych, które jeszcze nie dojrzały do hybryd jestem fanką tradycyjnych lakierów marki Essie. Ten słodki róż - Status Symbol 26 znalazłam w Hebe, wołał mnie z drugiego końca sklepu. Jest to jeden z najpiękniejszych róży na moich paznokciach i najłatwiejszy w obsłudze lakier do paznokci. 



Opakowanie, jak zwykle w lakierach Essie - zawsze jest proste i eleganckie. Seria ta jest dostępna w drogeriach, dlatego też pędzelek jest szeroki i wygodny. Dla takich jak ja, co mają dwie lewe ręce, i zawsze muszą przy okazji wymalować skórki. Pojemność w lakierach Essie zawsze jest taka sama - 13,5ml. I tak szybko zużyję.


Status Symbol 26 to taki intensywny róż z domieszką czerwieni. Pierwsze dwa zdjęcia trochę kłamią, ochładzając odcień ale kolejne są coraz bliżej. Na zdjęciach paznokci nie widzę różnicy. 


Dla mnie jest to najłatwiejszy w obsłudze i najlepszy lakier z lakierów. Łatwo i równo się nakłada, nie pozostawia smug, nie tworzy pęcherzyków, a co najważniejsze, lakier szybko schnie. Pierwsza warstwa już elegancko kryje paznokieć, następna tworzy bardziej wyrazisty efekt. Nic się nie rozlewa na boki. Lakier łatwo się zmywa i nie przebarwia paznokci. Na wszelki wypadek kładę go na odżywkę.  Paznokcie pięknie się błyszczą i nie tracą tego połysku. Lakier nie ulega zarysowaniu przez byle dotknięcie. Gładkość i połysk są idealne przez cały czas noszenia.


Trwałość zależy od kondycji paznokcia. Jeśli są całe i nie kruszą się, lakier przetrwa co najmniej 3 dni. U mnie na razie odpukać, ich kondycja znacznie się poprawiła, chociaż długie moczenie i machanie ścierką niszczy je nadal. Ale przynajmniej moje paznokcie nie kruszą się samoistnie jak wcześniej. 


Kotkom też się podoba. Dziś ściągnięto im szwy i ubranka. Wczoraj Gryzelda sama sobie zdjęła ubranko nie rozwiązując sznurków. Siedziała cicho w kontenerku i kombinowała. Po jakimś czasie zobaczyłam samo ubranko bez koty. 
Dziś kotki są już bez ubranek i szaleją z radości, dostają kociej głupawki. Gryzelda poluje na mięsko, a Sisi jej pomaga. Jakbym mecz oglądała. :D :D :D


Jak Wam się podoba ten kolor? Znacie go? Znacie lakiery Essie? :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA