2 listopada 2019

Październikowe wspomnienia


      Dni uciekają jak szalone, uciekł też i październik. Było kilka słonecznych dni, ale to pierwsze zdjęcie pochodzi akurat z banku darmowych zdjęć, bo mi się po prostu nie chciało robić zdjęć jesieni, tarzać po liściach, czy robić zdjęć dyniom. Z dyni najbardziej lubię pestki, więc ich u mnie nie zobaczycie. Coś tam jednak się działo.


Te kilka słonecznych dni pozwoliło mi jeszcze wypuścić je na parapet. Dalej naprawdę ich nie ciągnie, chociaż i tak są pod moim okiem. Kiedy wychodzę, nie otwieram nawet okna uchylnego.


Zdarzyło mi się jeszcze posiedzieć na ławce. Teraz już chyba to niemożliwe. Tę piękną spódnicę zdobyłam od sąsiadki. Jak dobrze, że jeszcze się w nią mieszczę. Kiedy próbowałam ściągnąć przez górę, było ciężko, aż niemożliwe. Rozmiar  S to dla mnie  na historia. Myślę jednak, że z dietą nie będzie tak trudno, ale o tym za chwilę.


Było też trochę przyjemności. Wykończyłam ulubione suplementy Vitter Pure.


Były też bardzo bolesne problemy ze zdrowiem. Najpierw zaatakowało mi nerki, na szczęście okazało się, że to nie kamień. USG wykazało jednak coś bardziej strasznego, co dotyczy mojej wątroby. Z dietą zaprzyjaźniam się na dłużej, na dalsze badania brak mi jednak odwagi. Czas się zająć zaniedbanym życiem duchowym. Nie będziemy jednak się skupiać na chorobach, ani wzmagać strachu. Były też rzeczy przyjemne. 


Jesienne makijaże, na które ostatnio coś nie mam nastroju, możliwe że przez tą jesień i zmianę czasu na zimowy. Krótsze dni zabijają moje chęci do wszystkiego. Po prostu nic mi się nie chce. 

Przyszła też nowa paka od Pixi, gdzie jak zawsze są lepsze i słabsze kosmetyki. Najbardziej spodobały mi się paletki, chociaż i tak kuszą mnie jeszcze inne.


Byłam też w salonie fryzjerskim obciąć co nieco i tak sobie myślę, że za mało. Włosy nadal się plączą, nadal wyślizgują z gumki sprężynki. Halloween nie obchodziłam, jakoś też nigdy mnie nie ciągnęło, chociaż podziwiam kreatywność makijażu. Nie kupiłam nawet na tą okazję cukierków. Trudno kupić cukierki, nawet oddać buty do naprawy, kiedy ostatnia złotówka poszła na leki... Dzieci za to bardzo chętnie posłuchały mnie i poszły nakarmić bezdomną kotkę. Mimo to był to koszmarny dzień. Mój dokarmiany kotek tego dnia zginął tragicznie, został potrącony. Niestety, nie udało się uratować :(

Ludzie najpierw biorą sobie maskotkę, a kiedy zaczynają się problemy, wywalają na pastwę losu. W domu niby laboratoryjny porządek, ale wystarczy wyjść na zewnątrz... i wtedy hulaj dusza! Syf nad syfami. Chcesz zrobić zdjęcie i nie da się, bo wszędzie śmieci. Dodałabym jeszcze kilka słów, ale nie chcę się nakręcać. 


Kotek za tęczowym mostem, mam nadzieję, że uda się choć inne uratować...

Mamy listopad. Jak na święta zmarłych przystało, poświęcam te dni na modlitwę za wszystkich, których w życiu spotkałam. Chociaż tyle.

Pozdrawiam cieplutko! 

42 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe podsumowanie spódniczka wydaje się ładna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby nie końcówka wpisu, uznalabym, że sympatyczny miałaś miesiąc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedużo brakowało ;) Najbardziej szkoda mi kotka :(

      Usuń
  3. Pięknie wyglądasz w tej fryzurze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dorotko ja Ci życzę tylko jednego - dużo zdrowia i siły ! Trzymam kciuki by się wszystko ułożyło jak należy

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi z powodu tego kotka :(
    Ślicznie Ci w tej fryzurze.

    OdpowiedzUsuń
  6. BRakuje mi tych słonecznych dni :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę dużo zdrowia, bo to najważniejsze i pozytywnego myślenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję czekoladko 😘🍫 Nie poddaję się 😀

      Usuń
  8. Zdrówka życzę Dorotko, żal mi kotka, szkoda że go już nie ma. Fajna fryzura, piękny był ten październik, też jeszcze pogrzalam się w 🌞🌞. Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu 😘 Najważniejsze się nie poddawać 🙂 Również Cię serdecznie pozdrawiam ❤️❤️❤️

      Usuń
  9. Zdrówka dla Cieie, mój pażdziernik był pieny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale! Mam nadzieję, że listopad też mam się uda :) Dziękuję ❤️

      Usuń
  10. Czy ja tam widzę kisiel ? ostatnio mam fazę na kisiel ;p A co do wyrzucania zwierząt - ostatnie lata to masakra. Ludzie nie mają za grosz odpowiedzialności. Wszystko traktują jak zabawkę, która jak się znudzi to wyrzucą ;/ Nie mam nawet słów żeby to skomentować. Bardzo mi przykro z powodu kotka ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kisiel mi został, dobrze że choć trochę pomaga ;) Na ludzi brak mi słów, są bezmyślni, okropni :( Muszę odnaleźć jeszcze kotkę z małymi, żeby nie zamarzły, nie zginęły jak ten kiciuś :(

      Usuń
  11. Dorotko może jednak powinnaś poszerzyć badania. Życzę Ci, aby jednak nie potwierdziły dotychczasowej diagnozy i dużo zdrowia. Trzymaj się. Może jakiś mogę Ci pomóc? Tulę do 💕 serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Krysiu serdecznie ❤️ na razie spróbuję się dodzwonić, żeby się umówić na wizytę. Tylko tam mogą zrobić te badania, później jeszcze dojdzie czekanie. Póki co, staram się za bardzo nie myśleć o tym, ale dziękuję 😘

      Usuń
  12. A ja dostałam grypy żołądkowej akurat 1 listopada i ten dzień spędziłam w łóżku (powiedzmy) a reszta rodzinki wędrowała po cmentarzach beze mnie. Życzę dużo zdrowia, nawet mała dolegliwość utrudnia życie, a co dopiero poważna. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj serdecznie współczuję Gaju, to okropne:( Dziękuję, tyle już przeszłam, chyba da się ;)

      Usuń
  13. Nie bój się bada bo strach Cię zje, idź i to zrób!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę najpierw się dodzwonić, tam gdzie mnie leczono, bez paniki ;)

      Usuń
  14. Badaj się koniecznie, ja też się bałam i kto wie może przez to pogorszył się stan mojej tarczycy, ale za to odważnie (tak tylko sobie mówię ) idę na dłutowanie ósemki w tym miesiącu. Dni lecą jak szalone, przeraża mnie to. Zdrówka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim się dodzwonię, to trochę zejdzie ;) Z tarczycą, a właściwie jej brakiem walczę od dziecka. Ósemki serdecznie współczuję, ale pomyśl, że mnie też to nie ominęło, nie było jeszcze takiej techniki, ale przeżyłam. Dasz radę 😘

      Usuń
  15. Niewesoło... Czasami przychodzi taki czas, że wszytkiego się odechciewa..
    Trzeba się chwytać wtedy, choćby jednej, optymistycznej niteczki..
    Bo inaczej co...? Do piachu?
    Dorotka, rób badania! Czasami zakładamy najgorsze, boimy się... Ale te badania, moga jednak uratowac życie! Daj sobie szansę...
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam niczego najgorszego nie zakładam, choćbym nawet miała zemrzeć. Dlaczego wszyscy tak się boją śmierci. Gorsze jest żyć wśród cyborgów, którzy się podają za ludzi :D Poza tym zawsze to może spotkać, nie tylko w chorobie ;) Nie boję się jakoś, mam wprawę ;)

      Usuń
  16. Bardzo podoba mi sie Twoj pazdziernik Dorotko <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie też to wkurza, że ludzie biorą zwierzaka do domu, a jak napotkają jakiś problem to pozbywają się jak jakiegoś śmiecia. Przecież to żywa istota i członek rodziny. Życzę Ci Dorotko dużo zdrowia 😗

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda kotka, naprawdę. Ludzie są bezmyślni, brak słów. Mam nadzieję, że zdrowie się ustabilizuje. Wszystko pomału wróci do normy. Nawet ten listopad i krótkie dni nie będą straszne

    OdpowiedzUsuń
  19. też mi dokucza brak chęci i energii na wszystko :/

    OdpowiedzUsuń

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu 😄

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA