11 kwietnia 2016

Touche Eclat YSL przyjaciel każdej kobiety.

     
        Szczęśliwym trafem udało mi się wygrać u Weroniki ten oto kultowy rozświetlacz Touche Eclat YSL, za co pięknie dziękuję. :) Nie jest on pierwszym rozświetlaczem tej marki, który używam, miałam ich już kilka i przydałoby się o nim napisać. Tego typu kosmetyki są u mnie chętnie używane, i chociaż mój wiek pozwala mi więcej zakryć niż odkryć to nie jest to typowy korektor, ale kosmetyk do upiększania urody, który przyda się niejednej niewieście. Zapraszam...


Uwielbiam wszystko co złote, jednak robienie zdjęć czemuś w złotej oprawie, to kara za grzechy, ale liczę że wybaczycie, w końcu trening czyni mistrzem. Proszę o spuszczenie zasłony miłosierdzia. ;)



Nie dość, że opakowanie jest w złocistej oprawie, to jeszcze ozłocona szata graficzna zdobi jego kartonik.  YSL lubi swoje klientki i chociaż daje im poczucie życia w luksusie, to już blogerki mają z tym trochę zachodu. Ale mimo wszystko, uwielbiam wszystko co złote, nawet robić temu zdjęcia, w końcu to daje dobry trening...


Ponieważ wszystko tu jest w złocie, elegancja wymaga żeby szata graficzna była już jak najbardziej prosta. Znajdziecie tu wszystko, co może Was zainteresować, także skład który może przydać się wrażliwcom. Jak dla mojej skóry pod oczami jest on bardzo przyjazny, nie mogę narzekać.


Bardzo prosta w użytkowaniu jest obudowa rozświetlacza. Przypomina on zakończony krótkim pędzelkiem pisak, który napełnia się jeśli naciśniemy z przeciwnej strony czarny przycisk. 


Pędzelek jest bardzo przyjemny w dotyku, nie drapie i nie gryzie, przy użyciu czarnego przycisku z łatwością przekazuje skórze odpowiednią dawkę kosmetyku. 


Touche Eclat YSL to kultowy produkt, który można mieć zawsze przy sobie dla poprawek makijażu w ciągu dnia, mieści się w każdej torebce. Za pomocą jednego kliknięcia osiągamy blask jak po ośmiu godzinach snu. Korektor Touche Éclat to rewolucyjny sztyft, który powstał dzięki nowej koncepcji w makijażu.
Do jakiego rodzaju makijażu?
Jednym gestem, jego nawilżająca i ultrapłynna konsystencja wydobywa naturalny blask cery.
Jak używać ?
Aplikator z pędzelkiem możesz zabrać gdziekolwiek zechcesz, by móc zawsze rozświetlić wybrane miejsca, wygładzić rysy, usunąć oznaki zmęczenia i rozświetlić strefy cienia (cienie pod oczami, wgłębienie brody, kąciki ust oraz skrzydełek nosa). Przeznaczony jest dla wszystkich typów cery.

Na stronie Sepory znalazłam pięć odcieni tego produktu od cery najjaśniejszej po najbardziej śniadą. Odcień mojego rozświetlacza to 02.



Touche Eclat YSL, to nie taki zwykły luksusowy gadżet, który ma zdobić naszą kosmetyczkę. To kosmetyk od którego można, a nawet powinno się uzależnić. Jest mi niezbędny, kiedy noc okazuje się zbyt krótka, a o poranku straszę niewyspanym spojrzeniem. Touche Eclat nie kryje niedoskonałości jak korektor, on ma zadanie rozświetlać i dzięki temu nadawać spojrzeniu świeżości. Tak samo sprawdza się nałożony przy skrzydełkach nosa, oraz wszędzie tam gdzie chcemy złagodzić rysy twarzy. Touche Eclat to przyjaciel naszej urody, zwłaszcza dla dojrzałej kobiety, nie jakiś zbędny gadżet. Dzięki niemu zawsze i przy każdej okazji możemy poprawić wygląd naszej urody, odświeżyć spojrzenie, zmiękczyć rysy twarzy. Lekko, ale tylko lekko kryje przebarwienia. Biorąc pod uwagę wszystkie te rozświetlacze, które miałam (odpukać) nie podrażnił mojej skóry pod oczami.


Odcień mojego rozświetlacza to 02. Jest lekki i niewyczuwalny na skórze, pięknie się rozsmarowuje nie tworząc grudek i nie warząc się. Bardzo dobrze współpracuje ze wszystkimi kosmetykami, nie wysusza skóry. Jedno kliknięcie i życie staje się prostsze. ;)


Cena nie jest niska, bo trzeba zapłacić około 195zł, ale jego działanie oraz wydajność rekompensują te straty. Wcześniejsze rozświetlacze, które miałam używałam do końca przez ponad rok. Touche Eclat YSL to luksusowy kosmetyk, dostępny w perfumeriach Sephora, Douglas oraz wielu innych perfumeriach znajdujących się w większych miejscowościach. Polecam go każdemu, kto lubi inwestować w swój wygląd. Nie jest może niezbędny do życia, ale jak ułatwia nasze samopoczucie! Lubicie takie kosmetyki?


Miłego poniedziałku! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA