Treść większego napisu

Główne kategorie

Treść mniejszego napisu

NA BLOGU

Majowe pożegnania i powroty


           Tak długiej przerwy w publikowaniu postów jeszcze nie było w historii mojego bloga, ale postanowiłam się zmobilizować i nie dać się pokonać jakimkolwiek nastrojom. Jeśli chodzi o denko, tym razem nie było tego dużo, ale jeśli miejsca również nie ma zbyt wiele, trzeba go przygotować na nowe.

Najwięcej opakowań tym razem jest po produktach do pielęgnacji twarzy, chociaż uważam, że i tak dużo tego nie jest. 


Maska w płachcie Master Care Juvena była zużyta jeszcze w kwietniu, natomiast esencja, która została, posłużyła mi jako serum jeszcze kilka dni mają. Efekty maski były naprawdę spektakularne i jak będzie okazja, chętnie powtórzę ten cudowny rytuał. 

Krem do twarzy Nuxuriance Ultra Nuxe (miniaturka 15 ml) znalazłam w Voque, miałam już go, wcześniej, dzięki czemu nie pożałowałam na gazetę. Ta niewielka miniaturka uzupełniła moje braki w kryzysowym momencie, była bardzo wydajna. Krem dobrze nawilża, pięknie pachnie, kupiłam cały słoiczek.

Tonik do twarzy Very Rose Nuxe, również miniaturka z Voque, tak samo ratujący w kryzysie, to mój pewniak. Kupiłam oczywiście pełnowymiarowe opakowanie.

Olejek oczyszczający do twarzy Vinoclean Caudalie to nie pierwszy i nie ostatni. Jest bardzo  przyjemny w użyciu, delikatny, dobrze oczyszcza, łatwo się zmywa wodą, jest bardzo wydajny.

Sera do twarzy Hydra OX i Retivine Agenity wspominam bardzo miło, chociaż najmilej wspominam Hydra OX, i do niego najchętniej wrócę.

Krem pod oczy Merveillance Lift Nuxe bardzo cenię za wydajność, ale nie tylko. Krem bardzo dobrze nawilżał moją skórę pod oczami, łagodził, wygładzał, chętnie kupię ponownie.



Olejek Huile Prodigieuse Or Florale Nuxe był moim ulubieńcem. Najbardziej urzekał mnie zapach, przez co zużyłam go, zanim mogłam nacieszyć się blaskiem skóry w świetle słonecznym. Koniecznie musi do mnie powrócić.

Balsam do ciała Covered in Roses Bath and Body Works to kolejny cudownie pachnący balsam do ciała. W użycia jest jeszcze jedna miniaturka, ale już planuję powrót.


Mydło w kostce Dove jest u mnie od zawsze, bardzo je lubię.



Pomadka do ust Loveshine YSL jest całkiem ok, chociaż niezupełnie dobrze dobrałam kolor pod swój typ urody. Nie polubiłam za to opakowania tej pomadki. Tandetne, łatwe do  porysowania, co przy tej półce cenowej uważam za niedopuszczalne. Chociaż do samej pomadki nic nie mam, to przez opakowanie nie wrócę.

Odżywka do paznokci Semilac daje ładny efekt, na pewno chroni paznokcie, chociaż nie do końca, bo szybko wyciera się na brzegach. Kupiłam ponownie, ale znam lepsze. 


No i próbki. Nie ma ich dużo, ale nie za bardzo jest co napisać po zużyciu saszetki, dlatego się powstrzymam. Z zapachów zużyłam znany już od dawna klasyczny Chloe, natomiast La Vie Est Belle L'Elixire Lancome Lancome, to jest to zapach zupełnie nie dla mnie. Znalazł zastosowanie do odświeżania powietrza w łazience. Na mnie był nie do zniesienia.

To wszystko z mojego majowego denka, co Was najbardziej zaciekawiło?

Pozdrowienia! ☀️

Co musi znaleźć się w Twojej kosmetyczce na wycieczkę szkolną lub wyjazd wakacyjny?

 

               Wyjazd rodzinny, wspólny biwak czy wycieczka ze znajomymi to świetny sposób na spędzenie czasu, ale Twoja skóra nie zawsze polubi zmiany wody czy klimatu. Jak uniknąć niespodziewanych gości na twarzy? Dowiedz się, co warto mieć ze sobą podczas wyjazdów wakacyjnych, obozów, kolonii lub nocowanek!


[Materiał zewnętrzny]

Najważniejsze informacje

  • Zmiana środowiska może zwiększać podatność cery na bodźce i jej skłonność do niedoskonałości.
  • Delikatne żele do mycia twarzy pomagają utrzymać skórę w równowadze bez naruszania bariery hydrolipidowej.
  • Plasterki na niedoskonałości Selfie Project działają miejscowo i wspierają regenerację wyprysków podczas wyjazdu.

Jak skutecznie oczyścić twarz w podróży?

Pakując kosmetyczkę na weekend, kieruj się zasadą – mniej znaczy więcej, ale tylko pod warunkiem, że wybierasz skuteczne składniki. Podstawą pielęgnacji jest dokładne usuwanie zanieczyszczeń. Kurz z drogi, pot i resztki makijażu to prosta droga do zapchanych porów. Warto postawić np. na wielofunkcyjne rozwiązania, które nie naruszają bariery ochronnej Twojej skóry. 

Świetnie sprawdzi się także lekki żel do mycia twarzy lub chusteczki do oczyszczania twarzy, które są łatwe do przewiezienia i użycia w podróży. Pamiętaj, że w podróży skóra bywa bardziej wrażliwa na bodźce zewnętrzne. Zrezygnuj z agresywnych peelingów mechanicznych na rzecz łagodnego oczyszczania enzymatycznego. Nadmierne złuszczanie w trakcie ekspozycji na nowe warunki atmosferyczne może osłabić naskórek. 

Co zrobić, gdy na twarzy pojawia się nieproszony gość?

Nic tak nie psuje humoru na wyjeździe jak nagła krostka w widocznym miejscu. Tutaj z pomocą przychodzą plasterki na wypryski – to absolutny must have. Działają miejscowo i błyskawicznie, dlatego warto mieć je pod ręką, w wyjazdowej kosmetyczce lub w plecaku. W ofercie Selfie Project znajdziesz warianty w ciekawych kształtach, które wyglądają jak modny dodatek, a nie zwyczajny plaster hydrokoloidowy. Taki produkt:

  • wyciąga nadmiar sebum i wilgoci;
  • chroni zmianę przed brudem;
  • ogranicza kontakt zmiany z rękoma.

W trakcie, gdy Twoja skóra regeneruje się pod plasterkiem, możesz cieszyć się wyjazdem bez stresu o swój wygląd. Warto stosować go w ciągu dnia lub nakleić na noc, żeby z rana zauważyć różnicę. Plasterki nie zajmują dużo miejsca w kosmetyczce – to niezastąpiony element codziennej pielęgnacji twarzy!

Jak przywrócić skórze blask po całodniowym zwiedzaniu?

Twoja twarz potrzebuje wtedy ukojenia i solidnej dawki nawilżenia. Wykorzystaj wieczór na regenerację i nałóż maseczkę w płachcie lub hydrożelową. Warto sięgnąć też po płatki pod oczy. W ten sposób dostarczysz cerze skoncentrowanych składników aktywnych, które intensywnie odżywiają i przywracają skórze blask.

 

Dzięki produktom Selfie Project przygotowanym specjalnie dla młodej cery zadbasz o jej kondycję w trakcie każdej podróży. Nie ma wątpliwości, że poczujesz się pewniej – Twoja buzia będzie wyglądała świeżo na każdym zdjęciu, w ciągu dnia i podczas wieczornych wyjść.




FAQ

Czy warto zmieniać pielęgnację skóry tylko na czas wyjazdu?

Lepiej zabrać sprawdzone produkty i sprawdzone preparaty punktowe niż testować nowe kosmetyki w nieprzewidywalnych warunkach. Nawet chwilowe odejście od standardowej rutyny pielęgnacyjnej może zaburzyć równowagę Twojej skóry. 

 

Jak przechowywać kosmetyki w podróży?

Unikaj wysokiej temperatury i bezpośredniego słońca. Kosmetyki najlepiej trzymać w zamykanej kosmetyczce.

 

Dlaczego stan cery często pogarsza się po powrocie?

Cera reaguje z opóźnieniem na stres, zmianę wody i rytmu dnia. Niedoskonałości mogą pojawić się w odpowiedzi na próbę przywrócenia skórze równowagi np. po zmianie klimatu.


Pozdrowienia! ☀️



Problemy z paznokciami, co mogą zwiastować


             Post ten publikowałam już dawno,  ale temat jest ciągle aktualny. Lubimy mieć zadbane paznokcie, by móc bez żenady się nimi chwalić, ale  nic po pięknym manicure, jeśli paznokcie stwarzają problemy. Po wyglądzie paznokci można też poznać, co się dzieje w naszym organizmie. 

Piękna szyja i dekolt w każdym wieku, jak o nie dbać?

 

                  Choć to twarz zwykle dostaje najwięcej uwagi, to właśnie szyja i dekolt najszybciej zdradzają nasz wiek. Skóra w tych miejscach jest cienka, ma mniej gruczołów łojowych, przez co szybciej wiotczeje, szczególnie pod wpływem grawitacji, słońca, ale także smartfonów. Dobra wiadomość? Właściwa pielęgnacja naprawdę daje efekty, natomiast różnica bywa widoczna już po kilku tygodniach.

Co wspólnego mają perfumy że sztuką?


               Perfumy i sztuka mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż nam się wydaje. Tak samo jak kiedyś  były traktowane jako rzemiosło wymagające ogromnego talentu oraz wyobraźni, tak obecnie traktuje się wielkich twórców zapachów jak kompozytorów czy malarzy. Co ich łączy?



Kompozycja

Perfumy buduje się podobnie jak utwór muzyczny albo obraz. Są nuty głowy, serca i bazy, czyli początek, rozwinięcie i zakończenie. To trochę jak w symfonii: coś ma wejść pierwsze, coś zostać w pamięci, a coś wybrzmiewać długo po tym wszystkim.

Emocje i wspomnienia

Dobre perfumy działają jak literatura czy muzyka. Potrafią przywołać konkretny czas, człowieka albo miejsce. Zapach lip w czerwcu, stary puder, drewno w kościele, mokra ziemia po burzy, co tworzy niemal gotowe obrazy.


Styl epoki

Tak jak architektura czy moda, perfumy odzwierciedlają swoje czasy i historię. W latach dwudziestych modne były cięższe, bardziej teatralne kompozycje, później przyszła era czystości, aldehydów i elegancji, dziś często dominuje minimalizm albo przewciwnie, czyli bardzo głośne, słodkie zapachy projektowane pod masowy odbiór.

Materia i technika

Malarz pracuje pigmentem, rzeźbiarz kamieniem, natomiast perfumiarz olejkami, żywicami, kwiatami, drewnem, molekułami syntetycznymi. Jest podobnie jak w sztuce – sama jakość materiału robi ogromną różnicę.

Interpretacja odbiorcy

Ten sam zapach dla jednej osoby będzie wspomnieniem dzieciństwa, natomiast dla drugiej czymś duszącym i ciężkim. Dokładnie tak samo jak w przypadku obrazów czy poezji.

Wiele domów perfumeryjnych bardzo świadomie odwołuje się do sztuki. Chanel budował swoje zapachy wokół modernistycznej elegancji, Guerlain przez pokolenia traktował perfumiarstwo niemal jak sztukę użytkową, a niszowe marki często tworzą perfumy inspirowane malarstwem, operą czy bibliotekami dawnych pałaców. Są nawet perfumy komponowane jak obrazy impresjonistów. Mówiące bardziej o świetle i nastroju niż o dosłownym realizmie. I chyba to właśnie jest najciekawsze: sztuka działa na wzrok i słuch, natomiast perfumy na pamięć. Z czym kojarzycie swoje ulubione perfumy?

Pozdrowienia! ✨

Coco Mademoiselle Chanel EDP – Każda okazja może być tą największą

     

           Tak samo jak w przypadku ubrań, tak w przypadku perfum zawsze chętnie wybieram te, w towarzystwie których czuję się najlepiej. Nie z ostatnich reklam Instagrama, ale muszą pasować do mojej osobowości i do mojego stanu ducha. Tak też wybrałam kolejną wodę perfumowaną tej samej marki, tym razem Coco Mademoiselle Chanel.

Coco Mademoiselle Chanel zostały wydane w 2001 roku przez Jacques Polge jako zapach orientalno - kwiatowy,  stworzony dla buntowniczek kochających elegancję.

Flakon zaprojektowany zgodnie z estetyką lat dwudziestych poprzedniego wieku w duchu minimalizmu. Flakon miał wyglądać elegancko niezależnie od zmieniającej się mody. Muszę przyznać, że odcień wody perfumowanej idealnie odnajduje się, biorąc pod uwagę całość. Gorzej było ze zrobieniem tak dokładnych zdjęć napisów moim telefonem, ale może uda się to jeszcze naprawić. Wracając do zapachu, czy Coco Mademoiselle pasuje do moich wyobrażeń?



Na początku wyczuwa się soczystą pomarańczę i bergamotkę jako świeże, musujące cytrusy, które dodają świeżości i energii. Nie są one ostre, nie mają też stylu sportowego 
są raczej eleganckie, bardzo francuskie w charakterze.
Po kilku minutach zapach robi się bardziej kremowy i delikatnie kwiatowy. Pojawia się moja ulubiona róża i jaśmin. Róża nie przypomina tu bukietu stojącego w wazonie, bardziej pachnie drogim kremem z różanym akcentem, albo jedwabiem, który przejął subtelny zapach perfum. Dzięki obecności jaśminu, który dodaje miękkości całość staje się bardzo gładka.

A potem przychodzi to, za co kochamy Coco Mademoiselle. Jest to paczula, która nadaje daje temu zapachowi charakter i trwałość. Nie jest to typ trwałości ciężkiej czy duszącej, jest to raczej trwałość pełna ciepła i elegancji. Dzięki niej perfumy zostawiają za sobą piękny ślad: trochę świeży, trochę kremowy, trochę zmysłowy.

Ten zapach ma w sobie coś bardzo uporządkowanego i dopieszczonego. Wszystko płynnie przechodzi jedno w drugie. To perfumy dla kobiety, która lubi wyglądać klasycznie, ale nie staroświecko. Elegancko, ale swobodnie, nie naśladując nikogo. Dla kobiety, która niezależnie od okoliczności ma własne zdanie.

  • Nuty głowy: Pomarańcza, Mandarynka, Bergamotka i Kwiat pomarańczy; 
  • Nuty serca: Róża turecka, jaśmin, mimoza i ylang-ylang; 
  • Nuty bazy: paczula, białe piżmo, wanilia, wetyweria, fasolka tonka i opoponaks.



Muszę przyznać, że mało który zapach jest tak trwały jak Coco Mademoiselle. Ja nie lubię obficie spryskiwać się perfumami. Dwa, maksymalnie trzy psiknięcia są dla mnie wystarczające, a i tak wyczuwam je długie przez godziny. Jeśli chodzi o wrażenie na otoczeniu jaki robi ten zapach, to jakaś magia, dzięki czemu chce się je mieć na dłużej. 
Wiem, że Coco Mademoiselle Chanel jest kupowany na specjalne okazje, co u mnie raczej by się nie sprawdziło, gdybym miała na to czekać. Samo to, że żyję już tyle lat jest okazją do świętowania, bo jak to napisała Wisława Szymborska – ,,Nic dwa razy się nie zdarza..." 

Pozdrowienia! ✨

Pielęgnacja ciała - Covered in Roses Bath and Body Works


                  Pielęgnacja ciała jest dla mnie równie ważna jak pielęgnacja twarzy, i dbam o to by nie była to pielęgnacja przypadkowa. Dbam też i to, aby to był przyjemny rytuał niezależnie od miejsca i czasu. Tym razem przychodzę z ulubioną serią o różanym zapachu Covered in Roses Bath and Body Works, z której wybrałam krem do ciała i krem do rąk. Niby niewiele, ale to dopiero początek.


Bath and Body Works to amerykańska marka kosmetyczna tworząca nie tylko kosmetyki do pielęgnacji ciała, ale tworzy również urzekające zapachy do wnętrz. Oprócz przepięknych, wyjątkowych aromatów, zachwyty wzbudzają również bajecznie kolorowe opakowania cieszące oko przepiękną szatą graficzną. Opakowania wykonane są z tworzywa sztucznego, w 82% pochodzącego z recyklingu. 


Korzystając z promocji, których na stronie nie brakuje, wybrałam krem do rąk i dwie mniejsze pojemności kremu do ciała. Wybrałam serię Covered in Roses, która zawiera takie nuty zapachowe jak rubinowe jagody, kandyzowane pączki róż i ogrzany słońcem bursztyn. Zapachy są dość  intensywne i trwałe, chociaż z upływem czasu nie są już tak mocno wyczuwalne. Nie podrażniają mojej skóry. Produkty Bath and Body Worksprzebadane dermatologicznie.

Krem do rąk Covered in Roses mieści się w tubce zakrecanej czarną spłaszczoną nakrętką. Nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale daje radę w codziennym użytkowaniu. Wewnątrz znajduje się 29 ml treściwego kremu o lekko żółtawym zabarwieniu, którego nie da się zauważyć po rozsmarowaniu.


Krem do rąk skutecznie nawilża, odżywia i regeneruje skórę dłoni, pozostawiając ją gładką, miękką i przyjemną w dotyku. Za działanie odpowiadają takie składniki aktywne jak kwas hialuronowy i masło Shea.



Skład INCI 

Water (Aqua, Eau), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Fragrance (Parfum), Cetyl Alcohol, C12‑15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate SE, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dimethicone, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Phenoxyethanol, Polymethylsilsesquioxane, Acrylates/C10‑30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aminomethyl Propanol, PEG‑100 Stearate, Chlorphenesin, Sodium Dehydroacetate, Tocopherol, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Polyacrylate‑13, Hydrogenated Rapeseed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Hyaluronate, Polyisobutene, Polysorbate 20



Krem do rąk Covered in Roses według producenta powinien nawilżać i odżywiać aż na 48 godzin, ale to pewnie w przypadku, kiedy ktoś tylko leży i pachnie. Ja smaruję dłonie, kiedy czuję potrzebę. Sama konsystencja, zapach i działanie kremu są bardzo komfortowe. Moje dłonie uwielbiają ten krem pod każdym względem. Krem jest bardzo treściwy, ale nie pozostawia tłustej warstwy i nie brudzi niczego, co moje dłonie dotkną. Mimo niewielkiej pojemności jest wydajny, mimo częstego używania.


Krem do ciała Covered in Roses również znajduje się w tubce z tworzywa, tu natomiast aplikacja jest łatwiejsza, dzięki zamknięciu,,na zawias". Krem jest treściwy, łatwo się rozprowadza na skórze nie zostawiając tłustej warstwy. Po zaaplikowaniu można od razu założyć ubranie bez obawy pobrudzenia. 


Działanie kremu obiecane przez producenta jest bardzo podobne, składniki aktywne są te same, czyli kwas hialuronowy i masło Shea. Krem nawilża, odżywia, regeneruje, według  producenta na 48 godzin pozostawiając skórę gładką i miękką . Wszystko się zgadza, ale kąpię się częściej, no i niemożliwe jest, żebym wychodząc spod prysznica nie pokryła skóry kremem.



Skład INCI:

Water (Aqua, Eau), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Fragrance (Parfum), Cetyl Alcohol, C12‑15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate SE, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dimethicone, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Phenoxyethanol, Polymethylsilsesquioxane, Acrylates/C10‑30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aminomethyl Propanol, PEG‑100 Stearate, Chlorphenesin, Sodium Dehydroacetate, Tocopherol, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Polyacrylate‑13, Hydrogenated Rapeseed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Hyaluronate, Polyisobutene, Polysorbate 20



Krem do ciała Covered in Roses bardzo szybko, skutecznie i na długo nawilża skórę mojego ciała pozostawiając jednocześnie bardzo przyjemny i dość długotrwały zapach. Obecność tego zapachu nie spowodowała żadnego podrażnienia czy alergii, mimo wrażliwej skóry. Nie zauważyłam też potrzeby ponownej aplikacji kremu między kąpielami. Z przyjemnością użyję więcej produktów Bath and Body Works nie tylko z tej serii. Znacie tę markę? Który produkt najbardziej polubiliście?

Pozdrowienia! ✨




Kosmetyki, których lepiej unikać w wieku dojrzałym

 

          Z wiekiem nasza skóra staje się bardziej wymagająca. Staje się coraz bardziej cienka, traci jędrność, szybciej się przesusza, a jej naturalna regeneracja zwalnia. Właśnie dlatego warto świadomie dobierać kosmetyki i niektórych po prostu unikać. Poniżej przedstawię listę produktów, które mogą bardziej szkodzić niż pomagać dojrzałej cerze.

Mocno matujące podkłady

Choć kuszą obietnicą gładkiej, matowej skóry, często działają  na odwrót. Podkreślają zmarszczki, suchość oraz teksturę skóry. Zamiast tego wybieraj lekkie, nawilżające formuły z efektem „glow” lub satynowego wykończenia.

Ciężkie, zastygające korektory

Zbyt gęste formuły pod oczami mogą zbierać się w załamaniach, podkreślając cienie i zmarszczki. W wieku dojrzałym lepiej postawić na korektory nawilżające, delikatnie odbijające światło.

Pudry silnie matujące 

Nadmierne matowienie to prosta droga do postarzenia wyglądu. Dojrzała cera potrzebuje blasku i elastyczności. Jeśli musisz utrwalić makijaż – wybieraj lekki puder pod oczy lub drobno zmielony z efektem soft focus.

Agresywne peelingi mechaniczne

Im skóra jest starsza, jej bariera ochronna jest coraz delikatniejsza. Zbyt mocne ścieranie zamiast jej pomóc osiągnąć gładkość, może ją tylko podrażnić. Zamiast tego postaw na delikatne peelingi enzymatyczne lub kwasy PHA/LHA, które działają skutecznie, ale łagodnie.

Kosmetyki z alkoholem denaturowanym wysoko w składzie

Alkohol może przesuszać skórę, naruszając jej barierę ochronną. Efekt? Więcej zmarszczek i podrażnień. Szczególnie uważaj na toniki i „lekkie” kremy matujące.

Zbyt mocno perfumowane kosmetyki

Silne zapachy mogą uczulać, a dojrzała skóra jest bardziej podatna na alergie i stany zapalne. Wybieraj kosmetyki bezzapachowe lub z naturalnym, delikatnym aromatem.

Zbyt lekkie kremy bez składników aktywnych

W tym wieku skóra potrzebuje konkretnych składników: peptydów, ceramidów, kwasu hialuronowego, antyoksydantów czy retinoidów. Same lekkie kremy nawilżające to już za mało.

W przypadku dojrzałej cery - mniej znaczy więcej. Nie znaczy to, żeby wystrzegać się kosmetyków do makijażu jak ognia, ale za to powinny być one mądrze dobrane! Zamiast agresywnych, matujących czy silnie perfumowanych kosmetyków, warto wybierać produkty łagodne, nawilżające, z aktywnymi składnikami wspierającymi skórę w procesach regeneracji. Jakich kosmetyków najbardziej unikasz?


Pozdrowienia! ☀️


Ulubieńcy kwietnia 2026

 

                 Dawno nie było na moim blogu ulubieńców, więc już nadrabiam. Pisałam ten post już wczoraj, nie wiem który raz poprawiam dzisiaj, ale blogger jak ten złośliwy chochlik pozamieniał moje własne słowa. Nie dziwię się, że tyle osób zrezygnowało z blogowania, uciekając na inną platformę. Zanim ja stąd ucieknę, pokażę jeszcze kilka ulubieńców kwietnia.


Moje ciało zbyt długo traktowane po macoszemu, potrzebowało do pielęgnacji czegoś porządnego. Odpuściłem sobie szukanie czegoś po zwykłych drogeriach, tym bardziej, że pożytku z tego nie było . Korzystając z promocji Bath and Body Works,  wybrałam dwa mini balsamy do ciała oraz krem do rąk z linii Covered in Roses. 


Tak jak skóra potrzebuje porządnego nawilżenia, tak mój nos wymaga pięknych zapachów, ale poza urzekającym zapachem zarówno krem ​​do ciała, jak i krem ​​do rąk cudownie dbają o moją suchą skórę. Ich aplikację umilają takie nuty zapachowe jak rubinowe jagody, kandyzowane pączki róży i ogrzany światłem bursztyn. Oba te kremy zapewniają solidne nawilżenie tak dzięki zawartości zawartości kwasu hialuronowego oraz masła Shea.

Oprócz dobrze dobranej pielęgnacji, nie można zabraknąć ulubionych perfum. Tym razem sięgnęłam po wodę perfumowaną Coco Mademoiselle Chanel. Zapach jest bardzo elegancki, zbiera dużo komplementów, ma w sobie coś magicznego. Jeszcze nie było ich recenzji tu na blogu, ale doczekacie się jej już niedługo. Dziś natomiast przypomnę nuty zapachowe:
  • Nuty głowy: Bergamotka, Pomarańcza, Mandarynka
  • Nuty serca: Jaśmin, Róża turecka
  • Nuty bazy: Paczula, Białe piżmo, Wanilia, Wetyweria, Fasolka tonka i Opoponaks.

Ogromny zachwyt wywołała maska w płachcie Master Care Juvena, która trafiła do mnie dzięki Wizaz.pl. Cena jest bardzo nieprzyjazna tak samo dla mnie, ale efekt jaki daje, sprawia że w nie zawahałabym się jej  kupić w przyszłości.

Śmiem  powiedzieć, że podobny efekt zauważyłam po zabiegu z użyciem fal radiowych. Efekt po masce może nie jest aż tak trwały, ale zabieg RF też trzeba powtarzać co jakiś czas. Skóra po tej masce jest pięknie wygładzona, ma wyrównany koloryt, świeci naturalnym blaskiem (nie mylić z nadmiernym wydzielaniem łoju). Po masce pozostała jeszcze spora ilość serum, którą  wykorzystuję nadal.



Lubię nudziaki do ust, ale noszone przez cały czas w końcu się nudzą. Znalazłam przepiękny odcień ciepłego różu w pomadce Rouge Allure L'Extrait Chanel Rose Impulsif 844. Pomadka pięknie ożywia moją twarz, jest trwała w miarę moich potrzeb. Praktycznie się z nią nie rozstaję. 


Nie rozstaję się również ze swoją ulubioną herbatą Adalbert's, którą kupuję odkąd ją spróbowałam pierwszy raz.

Tym razem post jest trochę skrócony, nie wiem czy da się go w ogóle opublikować, mam nadzieję, że problem z bloggerem się poprawi. Niezależnie od tego nadal będę się cieszyć swoimi ulubieńcami. 

Pozdrawiam! ✨

Tekst większego napisu nagłówka

Polecam

Tekst mniejszego napisu nagłówka

ciekawe wpisy

Sekcja - Polecane posty

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.