Olejki od lat zajmują ważne miejsce w pielęgnacji skóry – potrafią wygładzać, zmiękczać, chronić przed utratą wody i dostarczać cennych składników odżywczych. Jednak stosowanie wyłącznie olejów w codziennej pielęgnacji twarzy to za mało, by zapewnić skórze zdrowie oraz równowagę. Dlaczego tak jest?
Olej sam w sobie nie nawilża skóry – nie zawiera wody ani składników humektantowych (takich jak kwas hialuronowy, gliceryna czy aloes), które wiążą wilgoć w naskórku. Jeśli stosujemy tylko olej, a pomijamy nawilżenie, skóra może być przesuszona, napięta, a jej bariera ochronna – osłabiona.
Oleje pełnią funkcję okluzyjną – tworzą warstwę ochronną, która zamyka wilgoć w skórze. Ale jeśli przed olejem nie nałożymy warstwy nawilżającej (np. toniku, esencji, serum), to… nie ma czego zatrzymać. Skutek? Przeciążona, ale odwodniona skóra.
Choć wiele olejów zawiera witaminy oraz antyoksydanty, to nie są one tak skuteczne w stymulowaniu odnowy komórkowej jak specjalistyczne formuły kosmetyczne zawierające przykładowo peptydy, retinole, ceramidy czy niacynamid.
Cery tłuste, mieszane czy trądzikowe nie zawsze dobrze reagują na oleje. Niektóre mogą być komedogenne, czyli zapychać pory i nasilać problemy skórne. Brak równowagi w pielęgnacji może pogłębić dyskomfort i nierówności.
Dobrze zbilansowana pielęgnacja to taka, która łączy:
nawilżenie (np. toniki, esencje, serum),
odżywienie i ochronę (oleje, kremy),
substancje aktywne (wspomagające konkretne potrzeby skóry).

Kiedy z każdej strony nieustannie promuje się wieczną młodość, zmarszczki bywają traktowane jak wróg numer jeden. Niesłusznie, bo są one naturalną częścią naszego życia. Tak samo jak linie papilarne duszy zapisujące śmiech, troski, miłość, skupienie. Może nadszedł czas, by spojrzeć na nie inaczej? Może jednak warto na nie spojrzeć z akceptacją?
Co mówią o nas zmarszczki?
Zmarszczki to nie tylko efekt starzenia się skóry, to też opowieść o naszym życiu. Te wokół oczu często są śladami uśmiechu. Te między brwiami mogą świadczyć o latach koncentracji, refleksji, bólu czy troski. Skóra, tak jak serce. Wszystko pamięta, natomiast zmarszczki są jej zapisem.
Z wiekiem nasza skóra naturalnie traci kolagen, elastyczność i nawilżenie. Nie jest to jakiś błąd do poprawy, ale naturalny proces biologiczny, który warto wspierać, niekoniecznie zwalczać.
Pielęgnacja
Zamiast skupiać się na eliminowaniu zmarszczek, możemy pielęgnować skórę z uważnością i miłością. Oto kilka sposobów:
Nawilżenie
Sucha skóra szybciej traci jędrność, dlatego bardzo ważne jest codzienne nawilżanie. Nie tylko od zewnątrz, ale również od wewnątrz. Nie zapominaj o nawodnieniu organizmu, sięgaj po kosmetyki z kwasem hialuronowym, ceramidami, gliceryną. Dbaj o zachowanie w dobrym stanie bariery ochronnej.
Ochrona przed słońcem
Promieniowanie UV to jeden z głównych czynników przyspieszających starzenie się skóry. Codzienne stosowanie kremu z filtrem SPF to inwestycja w zdrową, promienną cerę. Nie tylko latem, kiedy świeci więcej słońca, ale przez cały rok i niezależnie od pogody.
Delikatny masaż i dotyk
Codzienny masaż twarzy poprawia krążenie, rozluźnia napięcia, może również zminimalizować pogłębianie się linii mimicznych. To także moment, by pobyć ze sobą, poczuć swoje ciało.
Składniki aktywne
Retinol, peptydy, witamina C – to składniki, które mogą wspierać jędrność skóry, nie muszą być jednak używane jak na wojnę. Niezbędny jest umiar, dopasowanie do wieku, jak również do potrzeb skóry.
Akceptacja i łagodność
Odpowiedni krem jest ważny, ale niezbędna jest akceptacja, spojrzenie w lustro z miłością. Zamiast wbijać do swojej głowy – muszę się tego koniecznie pozbyć, pomyśl: to jestem ja. Dojrzała, piękna, prawdziwa.
Zmarszczki nie są porażką
To nie skóra się psuje – to my uczymy się żyć w nowym etapie życia. Zmarszczki są jak pierścionek zaręczynowy od czasu. Taki dowód na to, że żyjemy, czujemy, przeżywamy.
Pielęgnacja nie musi być próbą cofnięcia czasu. Może być rytuałem czułości wobec siebie, troską, na jaką zasługujemy. Nawet nie musimy zasługiwać, bo dbanie o siebie to nasza podstawowa potrzeba. Jak jest u Ciebie?
Pozdrowienia! ☀️

Czy ktoś jeszcze maluje paznokcie klasycznym lakierem? Hybrydy zakładałam może ze trzy razy i o te trzy za dużo. Później, przez pewien czas robiłam manicure japoński, ale wtedy nie maluje się paznokci. Moje paznokcie wyglądały bardzo korzystnie, nie czułam więc potrzeby ich malowania. Sally Hansen Insta-Dri w odcieniu Crimson Crush tak naprawdę kupiłam do malowania paznokci u stóp, ale ten odcień tak mi się spodobał, że maluję nim także paznokcie u dłoni.
Zacznę od tego, że moje paznokcie nigdy nie były idealne, dlatego nie oczekuję od lakieru, że będzie się trzymał podobnie jak hybryda. Moje paznokcie kruszą się na brzegach, dlatego ciężko mi ocenić trwałość, ale za to oczekuję wszelkiego komfortu podczas jego używania, szybkiego schnięcia, no i ładnego efektu.
Lakier do paznokci Sally Hansen Insta-Dri od początku zwrócił moją uwagę na łagodny odcień czerwieni Crimson Crush 362, który idealnie komponuje się z moją paletą kolorystyczną. Zachwycił mnie na tyle, że zapragnęłam też innych rzeczy w tym odcieniu. W tej chwili mam tylko parasol i jedwabną marynarkę.
Wysmukła buteleczka mieszczący 9,17 ml produktu jak na swoją cenę wygląda bardzo elegancko. Może nie tylko o samo opakowanie chodzi, ale zawsze będę zwracać na to uwagę. Jedynie pędzelek wydaje mi się trochę za szeroki, bo nie ma opcji, żebym podczas malowania paznokci, nie zahaczyła przy okazji o skórki.
Zapach lakieru jest łagodny jak na lakier. Koty nie chowają się, kiedy go otwieram, więc i ja czuję się bezpiecznie. Pokoju też nie trzeba koniecznie wietrzyć po jego użyciu.
Zacznijmy od oczyszczania skóry głowy i włosów. Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, ale tak samo jak funduję peeling swojej twarzy, tak samo co kilka dni oczyszczam takim peelingiem skórę głowy. Może ktoś nie uwierzy, że to działa, ale widzę mnóstwo nowych baby hair, włosy rosną jak szalone. Scalp Solutions Aveda towarzyszy mi od początku grudnia bijąc rekordy wydajności. Przed myciem głowy nakładam punktowo na skalp, trzymam około 15 mjnut i spłukuję wodą. Następnie myję włosy szamponem. Skóra głowy po użyciu tego peelingu jest mocno odświeżona.
Przed myciem włosów nakładam też na nie maskę olejową Hair Prodigieux Nuxe. Trzymam ją również około 15 minut, czasem dłużej, następnie zmywam szamponem. Po umyciu szamponu już nic nie nakładam, jedynie odrobinę olejku na same końcówki. Zdarza się nawet często, że zapominam o masce, bo na przykład spieszy mi się, włosy rozczesują się bez problemu, no i pięknie pachną, co bardzo sobie cenię.
Przyzwyczajona do masek stosowanych po myciu włosów, byłam nastawiona sceptycznie. Maskę otrzymałam w prezencie, dlatego się przełamałam, a teraz takie odwrócone odżywianie włosów jest dla mnie bardzo wygodne.
Szampon rozświetlający tej samej serii jest ze mną już od dawna. Czasami go zmieniam, kiedy chcę przetestować inny, ale często do niego wracam. Często też udaje mi się kupić w promocji w aptece stacjonarnej.
Na koniec jeszcze wspomnę o olejku Miraculous Oil Aveda, który też jest niesamowicie wydajny. Sprawia, że końcówki włosów są mocniejsze, bardziej błyszczące, chroni przed wysoką temperaturą suszarki i lokówki. Żaden z tych przedstawionych tu olejków nie obciąża włosów. Trzeba też uważać, żeby nie przedobrzyć z ilością, ale raczej mi się to nie zdarza.
Mój sposób pielęgnacji bardzo służy moim włosom, ale wiem, że nie u wszystkich musi być tak samo. Na szczęście są też miniaturki, dzięki którym można poznać dany produkt, ale najważniejsze jest trzymać się sprawdzonej pielęgnacji.
Pozdrowienia! ☀️

Wyjazd rodzinny, wspólny biwak czy wycieczka ze znajomymi to świetny sposób na spędzenie czasu, ale Twoja skóra nie zawsze polubi zmiany wody czy klimatu. Jak uniknąć niespodziewanych gości na twarzy? Dowiedz się, co warto mieć ze sobą podczas wyjazdów wakacyjnych, obozów, kolonii lub nocowanek!
[Materiał zewnętrzny]
Pakując kosmetyczkę na weekend, kieruj się zasadą – mniej znaczy więcej, ale tylko pod warunkiem, że wybierasz skuteczne składniki. Podstawą pielęgnacji jest dokładne usuwanie zanieczyszczeń. Kurz z drogi, pot i resztki makijażu to prosta droga do zapchanych porów. Warto postawić np. na wielofunkcyjne rozwiązania, które nie naruszają bariery ochronnej Twojej skóry.
Świetnie sprawdzi się także lekki żel do mycia twarzy lub chusteczki do oczyszczania twarzy, które są łatwe do przewiezienia i użycia w podróży. Pamiętaj, że w podróży skóra bywa bardziej wrażliwa na bodźce zewnętrzne. Zrezygnuj z agresywnych peelingów mechanicznych na rzecz łagodnego oczyszczania enzymatycznego. Nadmierne złuszczanie w trakcie ekspozycji na nowe warunki atmosferyczne może osłabić naskórek.
Nic tak nie psuje humoru na wyjeździe jak nagła krostka w widocznym miejscu. Tutaj z pomocą przychodzą plasterki na wypryski – to absolutny must have. Działają miejscowo i błyskawicznie, dlatego warto mieć je pod ręką, w wyjazdowej kosmetyczce lub w plecaku. W ofercie Selfie Project znajdziesz warianty w ciekawych kształtach, które wyglądają jak modny dodatek, a nie zwyczajny plaster hydrokoloidowy. Taki produkt:
W trakcie, gdy Twoja skóra regeneruje się pod plasterkiem, możesz cieszyć się wyjazdem bez stresu o swój wygląd. Warto stosować go w ciągu dnia lub nakleić na noc, żeby z rana zauważyć różnicę. Plasterki nie zajmują dużo miejsca w kosmetyczce – to niezastąpiony element codziennej pielęgnacji twarzy!
Twoja twarz potrzebuje wtedy ukojenia i solidnej dawki nawilżenia. Wykorzystaj wieczór na regenerację i nałóż maseczkę w płachcie lub hydrożelową. Warto sięgnąć też po płatki pod oczy. W ten sposób dostarczysz cerze skoncentrowanych składników aktywnych, które intensywnie odżywiają i przywracają skórze blask.
Dzięki produktom Selfie Project przygotowanym specjalnie dla młodej cery zadbasz o jej kondycję w trakcie każdej podróży. Nie ma wątpliwości, że poczujesz się pewniej – Twoja buzia będzie wyglądała świeżo na każdym zdjęciu, w ciągu dnia i podczas wieczornych wyjść.
Czy warto zmieniać pielęgnację skóry tylko na czas wyjazdu?
Lepiej zabrać sprawdzone produkty i sprawdzone preparaty punktowe niż testować nowe kosmetyki w nieprzewidywalnych warunkach. Nawet chwilowe odejście od standardowej rutyny pielęgnacyjnej może zaburzyć równowagę Twojej skóry.
Jak przechowywać kosmetyki w podróży?
Unikaj wysokiej temperatury i bezpośredniego słońca. Kosmetyki najlepiej trzymać w zamykanej kosmetyczce.
Dlaczego stan cery często pogarsza się po powrocie?
Cera reaguje z opóźnieniem na stres, zmianę wody i rytmu dnia. Niedoskonałości mogą pojawić się w odpowiedzi na próbę przywrócenia skórze równowagi np. po zmianie klimatu.
Pozdrowienia! ☀️
Choć to twarz zwykle dostaje najwięcej uwagi, to właśnie szyja i dekolt najszybciej zdradzają nasz wiek. Skóra w tych miejscach jest cienka, ma mniej gruczołów łojowych, przez co szybciej wiotczeje, szczególnie pod wpływem grawitacji, słońca, ale także smartfonów. Dobra wiadomość? Właściwa pielęgnacja naprawdę daje efekty, natomiast różnica bywa widoczna już po kilku tygodniach.