Treść większego napisu

Główne kategorie

Treść mniejszego napisu

NA BLOGU

Sally Hansen Insta Dri 362 Crimson Crush 362

           Czy ktoś jeszcze maluje paznokcie klasycznym lakierem? Hybrydy zakładałam  może ze trzy razy i o te trzy za dużo. Później, przez pewien czas robiłam manicure japoński, ale wtedy nie maluje się paznokci. Moje paznokcie wyglądały bardzo korzystnie, nie czułam więc potrzeby ich malowania. Sally Hansen Insta-Dri w odcieniu Crimson Crush tak naprawdę kupiłam do malowania paznokci u stóp, ale ten odcień tak mi się spodobał, że maluję nim także paznokcie u dłoni. 

Zacznę od tego, że moje paznokcie nigdy nie były idealne, dlatego nie oczekuję od lakieru, że będzie się trzymał podobnie jak hybryda.  Moje paznokcie kruszą się na brzegach, dlatego ciężko mi ocenić trwałość, ale za to oczekuję wszelkiego komfortu podczas jego używania, szybkiego schnięcia, no i ładnego efektu. 

Lakier do paznokci Sally Hansen Insta-Dri od początku zwrócił moją uwagę na łagodny odcień czerwieni Crimson Crush 362, który idealnie komponuje się z moją paletą kolorystyczną. Zachwycił mnie na tyle, że zapragnęłam też innych rzeczy w tym odcieniu. W tej chwili mam tylko parasol i jedwabną marynarkę. 



Wysmukła buteleczka mieszczący 9,17 ml produktu jak na swoją cenę wygląda bardzo elegancko. Może nie tylko o samo opakowanie chodzi, ale zawsze będę zwracać na to uwagę. Jedynie pędzelek wydaje mi się trochę za szeroki, bo nie ma opcji, żebym podczas malowania paznokci, nie zahaczyła przy okazji o skórki. 

Zapach lakieru jest łagodny jak na lakier. Koty nie chowają się, kiedy go otwieram, więc i ja czuję się bezpiecznie. Pokoju też nie trzeba koniecznie wietrzyć po jego użyciu.



Zalety, które obiecuje producent

Lakier do paznokci Sally Hansen w odcieniu 362 Crimson Crush daje połączenie trwałego koloru z wyraźnym połyskiem. Formuła 3w1 pomaga wykonać manicure szybko i wygodnie, dając estetyczny i równomierny efekt. 
  • Lakier łączy funkcję bazy, koloru i top coatu w jednym produkcie.
  • Zapewnia pełne krycie, przedłuża trwałość manicure i pozostawia połysk bez smug.
  • Linia Insta-Dri pozwala uzyskać gotowy efekt już w 60 sekund.
  • Lakier łatwo się nakłada, a wygodny pędzelek ułatwia rozprowadzenie produktu na płytce paznokcia
Sposób użycia:

Nałóż jedną warstwę Insta-Dri na czyste, suche paznokcie i poczekaj minutę aż wyschnie.

Nie mogę nigdzie znaleźć pełnego składu INCI tego odcienia. Pewnie  gdzieś jest schowany, pod metką, a ja nie lubię obdzierać opakowania. Lakier kupowałam spontanicznie, też nie zwracałam na to uwagi. 




Lakier do paznokci Sally Hansen Insta Dri jest bardzo łatwy w użyciu, jego konstrukcja pozwala na równomierne rozmieszczenie na paznokciach, jedynie szerokość szczoteczki sprawia, że zawsze zahaczę nią gdzieś obok. To mnie nie zniechęca, bo usuwam to patyczkiem. 
Wyprowadzę Was z błędu, bo pomalowane nim paznokcie nie schną u mnie w ciągu minuty. Na szczęście nie trwa to długo, do 5 minut wyschną na pewno. 
Jedna warstwa w zupełności wystarczy, a jeśli komuś za mało, mogą być dwie warstwy, ale niekoniecznie. Jak wspomniałam na początku, moje paznokcie zawsze kruszą się na brzegach, dlatego też wolę zmyć i pomalować na nowo, niż kombinować, co robię około co dwa dni. 
W pozostałych miejscach na paznokciu lakier trzyma się, nawet kiedy umyję garnek, czy umywalkę nie używając rękawiczek. Mimo wszystko, wolę co dwa dni czy nawet codziennie malować lakierem klasycznym, czy bawić się lakierem hybrydowym, którego używanie nie wyszło na dobre moim paznokciom. Każdy jednak niech wybiera to, co lubi najbardziej. 

Pozdrowienia! ☀️

Jak pielęgnuję swoje siwe włosy


                          Pielęgnacja włosów nie u wszystkich jest taka sama, wszystko zależy od stanu włosów, a także ich potrzeb. Moje mocno już posiwiałe włosy wymagają więcej uwagi, troski, więcej nawilżenia. Siwe  włosy mają już inną strukturę niż włosy młode i zdrowe. Są bardziej suche i porowate, bardziej podatne na uszkodzenia. Przetestowałam już wiele różnych produktów z różnym skutkiem, teraz stawiam na te, które się u mnie sprawdzają. 

Zacznijmy od oczyszczania skóry głowy i włosów. Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, ale tak samo  jak funduję peeling swojej twarzy, tak samo co kilka dni oczyszczam takim peelingiem skórę głowy. Może ktoś nie uwierzy, że to działa, ale widzę mnóstwo nowych baby hair, włosy rosną jak szalone. Scalp Solutions Aveda towarzyszy mi od początku grudnia bijąc rekordy wydajności. Przed myciem głowy nakładam punktowo na skalp, trzymam około 15 mjnut i spłukuję wodą. Następnie myję włosy szamponem. Skóra głowy po użyciu tego peelingu jest mocno odświeżona. 

Przed myciem włosów nakładam też na nie maskę olejową Hair Prodigieux Nuxe. Trzymam ją również około 15 minut, czasem dłużej, następnie zmywam szamponem. Po umyciu szamponu już nic nie nakładam, jedynie odrobinę olejku na same końcówki. Zdarza się nawet często, że zapominam o masce, bo na przykład spieszy mi się, włosy rozczesują się bez problemu, no i pięknie pachną, co bardzo sobie cenię. 

Przyzwyczajona do masek stosowanych po myciu włosów, byłam nastawiona sceptycznie. Maskę otrzymałam w prezencie, dlatego się przełamałam, a teraz takie odwrócone odżywianie włosów jest dla mnie bardzo wygodne.

Szampon rozświetlający tej samej serii jest ze mną już od dawna. Czasami go zmieniam, kiedy chcę przetestować inny, ale często do niego wracam. Często też udaje mi się kupić w promocji w aptece stacjonarnej. 


Na koniec jeszcze wspomnę o olejku Miraculous Oil Aveda, który też jest niesamowicie wydajny.  Sprawia, że końcówki włosów są mocniejsze, bardziej błyszczące, chroni przed wysoką temperaturą suszarki i lokówki. Żaden z tych przedstawionych tu olejków nie obciąża włosów. Trzeba też uważać, żeby nie przedobrzyć z ilością, ale raczej mi się  to nie zdarza. 

Mój sposób pielęgnacji bardzo służy moim włosom, ale wiem, że nie u wszystkich musi być tak samo. Na szczęście są też miniaturki, dzięki którym można poznać dany produkt, ale najważniejsze jest trzymać się sprawdzonej pielęgnacji. 

Pozdrowienia! ☀️

Majowe pożegnania i powroty


           Tak długiej przerwy w publikowaniu postów jeszcze nie było w historii mojego bloga, ale postanowiłam się zmobilizować i nie dać się pokonać jakimkolwiek nastrojom. Jeśli chodzi o denko, tym razem nie było tego dużo, ale jeśli miejsca również nie ma zbyt wiele, trzeba go przygotować na nowe.

Najwięcej opakowań tym razem jest po produktach do pielęgnacji twarzy, chociaż uważam, że i tak dużo tego nie jest. 


Maska w płachcie Master Care Juvena była zużyta jeszcze w kwietniu, natomiast esencja, która została, posłużyła mi jako serum jeszcze kilka dni mają. Efekty maski były naprawdę spektakularne i jak będzie okazja, chętnie powtórzę ten cudowny rytuał. 

Krem do twarzy Nuxuriance Ultra Nuxe (miniaturka 15 ml) znalazłam w Voque, miałam już go, wcześniej, dzięki czemu nie pożałowałam na gazetę. Ta niewielka miniaturka uzupełniła moje braki w kryzysowym momencie, była bardzo wydajna. Krem dobrze nawilża, pięknie pachnie, kupiłam cały słoiczek.

Tonik do twarzy Very Rose Nuxe, również miniaturka z Voque, tak samo ratujący w kryzysie, to mój pewniak. Kupiłam oczywiście pełnowymiarowe opakowanie.

Olejek oczyszczający do twarzy Vinoclean Caudalie to nie pierwszy i nie ostatni. Jest bardzo  przyjemny w użyciu, delikatny, dobrze oczyszcza, łatwo się zmywa wodą, jest bardzo wydajny.

Sera do twarzy Hydra OX i Retivine Agenity wspominam bardzo miło, chociaż najmilej wspominam Hydra OX, i do niego najchętniej wrócę.

Krem pod oczy Merveillance Lift Nuxe bardzo cenię za wydajność, ale nie tylko. Krem bardzo dobrze nawilżał moją skórę pod oczami, łagodził, wygładzał, chętnie kupię ponownie.



Olejek Huile Prodigieuse Or Florale Nuxe był moim ulubieńcem. Najbardziej urzekał mnie zapach, przez co zużyłam go, zanim mogłam nacieszyć się blaskiem skóry w świetle słonecznym. Koniecznie musi do mnie powrócić.

Balsam do ciała Covered in Roses Bath and Body Works to kolejny cudownie pachnący balsam do ciała. W użycia jest jeszcze jedna miniaturka, ale już planuję powrót.


Mydło w kostce Dove jest u mnie od zawsze, bardzo je lubię.



Pomadka do ust Loveshine YSL jest całkiem ok, chociaż niezupełnie dobrze dobrałam kolor pod swój typ urody. Nie polubiłam za to opakowania tej pomadki. Tandetne, łatwe do  porysowania, co przy tej półce cenowej uważam za niedopuszczalne. Chociaż do samej pomadki nic nie mam, to przez opakowanie nie wrócę.

Odżywka do paznokci Semilac daje ładny efekt, na pewno chroni paznokcie, chociaż nie do końca, bo szybko wyciera się na brzegach. Kupiłam ponownie, ale znam lepsze. 


No i próbki. Nie ma ich dużo, ale nie za bardzo jest co napisać po zużyciu saszetki, dlatego się powstrzymam. Z zapachów zużyłam znany już od dawna klasyczny Chloe, natomiast La Vie Est Belle L'Elixire Lancome Lancome, to jest to zapach zupełnie nie dla mnie. Znalazł zastosowanie do odświeżania powietrza w łazience. Na mnie był nie do zniesienia.

To wszystko z mojego majowego denka, co Was najbardziej zaciekawiło?

Pozdrowienia! ☀️

Co musi znaleźć się w Twojej kosmetyczce na wycieczkę szkolną lub wyjazd wakacyjny?

 

               Wyjazd rodzinny, wspólny biwak czy wycieczka ze znajomymi to świetny sposób na spędzenie czasu, ale Twoja skóra nie zawsze polubi zmiany wody czy klimatu. Jak uniknąć niespodziewanych gości na twarzy? Dowiedz się, co warto mieć ze sobą podczas wyjazdów wakacyjnych, obozów, kolonii lub nocowanek!


[Materiał zewnętrzny]

Najważniejsze informacje

  • Zmiana środowiska może zwiększać podatność cery na bodźce i jej skłonność do niedoskonałości.
  • Delikatne żele do mycia twarzy pomagają utrzymać skórę w równowadze bez naruszania bariery hydrolipidowej.
  • Plasterki na niedoskonałości Selfie Project działają miejscowo i wspierają regenerację wyprysków podczas wyjazdu.

Jak skutecznie oczyścić twarz w podróży?

Pakując kosmetyczkę na weekend, kieruj się zasadą – mniej znaczy więcej, ale tylko pod warunkiem, że wybierasz skuteczne składniki. Podstawą pielęgnacji jest dokładne usuwanie zanieczyszczeń. Kurz z drogi, pot i resztki makijażu to prosta droga do zapchanych porów. Warto postawić np. na wielofunkcyjne rozwiązania, które nie naruszają bariery ochronnej Twojej skóry. 

Świetnie sprawdzi się także lekki żel do mycia twarzy lub chusteczki do oczyszczania twarzy, które są łatwe do przewiezienia i użycia w podróży. Pamiętaj, że w podróży skóra bywa bardziej wrażliwa na bodźce zewnętrzne. Zrezygnuj z agresywnych peelingów mechanicznych na rzecz łagodnego oczyszczania enzymatycznego. Nadmierne złuszczanie w trakcie ekspozycji na nowe warunki atmosferyczne może osłabić naskórek. 

Co zrobić, gdy na twarzy pojawia się nieproszony gość?

Nic tak nie psuje humoru na wyjeździe jak nagła krostka w widocznym miejscu. Tutaj z pomocą przychodzą plasterki na wypryski – to absolutny must have. Działają miejscowo i błyskawicznie, dlatego warto mieć je pod ręką, w wyjazdowej kosmetyczce lub w plecaku. W ofercie Selfie Project znajdziesz warianty w ciekawych kształtach, które wyglądają jak modny dodatek, a nie zwyczajny plaster hydrokoloidowy. Taki produkt:

  • wyciąga nadmiar sebum i wilgoci;
  • chroni zmianę przed brudem;
  • ogranicza kontakt zmiany z rękoma.

W trakcie, gdy Twoja skóra regeneruje się pod plasterkiem, możesz cieszyć się wyjazdem bez stresu o swój wygląd. Warto stosować go w ciągu dnia lub nakleić na noc, żeby z rana zauważyć różnicę. Plasterki nie zajmują dużo miejsca w kosmetyczce – to niezastąpiony element codziennej pielęgnacji twarzy!

Jak przywrócić skórze blask po całodniowym zwiedzaniu?

Twoja twarz potrzebuje wtedy ukojenia i solidnej dawki nawilżenia. Wykorzystaj wieczór na regenerację i nałóż maseczkę w płachcie lub hydrożelową. Warto sięgnąć też po płatki pod oczy. W ten sposób dostarczysz cerze skoncentrowanych składników aktywnych, które intensywnie odżywiają i przywracają skórze blask.

 

Dzięki produktom Selfie Project przygotowanym specjalnie dla młodej cery zadbasz o jej kondycję w trakcie każdej podróży. Nie ma wątpliwości, że poczujesz się pewniej – Twoja buzia będzie wyglądała świeżo na każdym zdjęciu, w ciągu dnia i podczas wieczornych wyjść.




FAQ

Czy warto zmieniać pielęgnację skóry tylko na czas wyjazdu?

Lepiej zabrać sprawdzone produkty i sprawdzone preparaty punktowe niż testować nowe kosmetyki w nieprzewidywalnych warunkach. Nawet chwilowe odejście od standardowej rutyny pielęgnacyjnej może zaburzyć równowagę Twojej skóry. 

 

Jak przechowywać kosmetyki w podróży?

Unikaj wysokiej temperatury i bezpośredniego słońca. Kosmetyki najlepiej trzymać w zamykanej kosmetyczce.

 

Dlaczego stan cery często pogarsza się po powrocie?

Cera reaguje z opóźnieniem na stres, zmianę wody i rytmu dnia. Niedoskonałości mogą pojawić się w odpowiedzi na próbę przywrócenia skórze równowagi np. po zmianie klimatu.


Pozdrowienia! ☀️



Problemy z paznokciami, co mogą zwiastować


             Post ten publikowałam już dawno,  ale temat jest ciągle aktualny. Lubimy mieć zadbane paznokcie, by móc bez żenady się nimi chwalić, ale  nic po pięknym manicure, jeśli paznokcie stwarzają problemy. Po wyglądzie paznokci można też poznać, co się dzieje w naszym organizmie. 

Piękna szyja i dekolt w każdym wieku, jak o nie dbać?

 

                  Choć to twarz zwykle dostaje najwięcej uwagi, to właśnie szyja i dekolt najszybciej zdradzają nasz wiek. Skóra w tych miejscach jest cienka, ma mniej gruczołów łojowych, przez co szybciej wiotczeje, szczególnie pod wpływem grawitacji, słońca, ale także smartfonów. Dobra wiadomość? Właściwa pielęgnacja naprawdę daje efekty, natomiast różnica bywa widoczna już po kilku tygodniach.

Co wspólnego mają perfumy że sztuką?


               Perfumy i sztuka mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż nam się wydaje. Tak samo jak kiedyś  były traktowane jako rzemiosło wymagające ogromnego talentu oraz wyobraźni, tak obecnie traktuje się wielkich twórców zapachów jak kompozytorów czy malarzy. Co ich łączy?



Kompozycja

Perfumy buduje się podobnie jak utwór muzyczny albo obraz. Są nuty głowy, serca i bazy, czyli początek, rozwinięcie i zakończenie. To trochę jak w symfonii: coś ma wejść pierwsze, coś zostać w pamięci, a coś wybrzmiewać długo po tym wszystkim.

Emocje i wspomnienia

Dobre perfumy działają jak literatura czy muzyka. Potrafią przywołać konkretny czas, człowieka albo miejsce. Zapach lip w czerwcu, stary puder, drewno w kościele, mokra ziemia po burzy, co tworzy niemal gotowe obrazy.


Styl epoki

Tak jak architektura czy moda, perfumy odzwierciedlają swoje czasy i historię. W latach dwudziestych modne były cięższe, bardziej teatralne kompozycje, później przyszła era czystości, aldehydów i elegancji, dziś często dominuje minimalizm albo przewciwnie, czyli bardzo głośne, słodkie zapachy projektowane pod masowy odbiór.

Materia i technika

Malarz pracuje pigmentem, rzeźbiarz kamieniem, natomiast perfumiarz olejkami, żywicami, kwiatami, drewnem, molekułami syntetycznymi. Jest podobnie jak w sztuce – sama jakość materiału robi ogromną różnicę.

Interpretacja odbiorcy

Ten sam zapach dla jednej osoby będzie wspomnieniem dzieciństwa, natomiast dla drugiej czymś duszącym i ciężkim. Dokładnie tak samo jak w przypadku obrazów czy poezji.

Wiele domów perfumeryjnych bardzo świadomie odwołuje się do sztuki. Chanel budował swoje zapachy wokół modernistycznej elegancji, Guerlain przez pokolenia traktował perfumiarstwo niemal jak sztukę użytkową, a niszowe marki często tworzą perfumy inspirowane malarstwem, operą czy bibliotekami dawnych pałaców. Są nawet perfumy komponowane jak obrazy impresjonistów. Mówiące bardziej o świetle i nastroju niż o dosłownym realizmie. I chyba to właśnie jest najciekawsze: sztuka działa na wzrok i słuch, natomiast perfumy na pamięć. Z czym kojarzycie swoje ulubione perfumy?

Pozdrowienia! ✨

Coco Mademoiselle Chanel EDP – Każda okazja może być tą największą

     

           Tak samo jak w przypadku ubrań, tak w przypadku perfum zawsze chętnie wybieram te, w towarzystwie których czuję się najlepiej. Nie z ostatnich reklam Instagrama, ale muszą pasować do mojej osobowości i do mojego stanu ducha. Tak też wybrałam kolejną wodę perfumowaną tej samej marki, tym razem Coco Mademoiselle Chanel.

Coco Mademoiselle Chanel zostały wydane w 2001 roku przez Jacques Polge jako zapach orientalno - kwiatowy,  stworzony dla buntowniczek kochających elegancję.

Flakon zaprojektowany zgodnie z estetyką lat dwudziestych poprzedniego wieku w duchu minimalizmu. Flakon miał wyglądać elegancko niezależnie od zmieniającej się mody. Muszę przyznać, że odcień wody perfumowanej idealnie odnajduje się, biorąc pod uwagę całość. Gorzej było ze zrobieniem tak dokładnych zdjęć napisów moim telefonem, ale może uda się to jeszcze naprawić. Wracając do zapachu, czy Coco Mademoiselle pasuje do moich wyobrażeń?



Na początku wyczuwa się soczystą pomarańczę i bergamotkę jako świeże, musujące cytrusy, które dodają świeżości i energii. Nie są one ostre, nie mają też stylu sportowego 
są raczej eleganckie, bardzo francuskie w charakterze.
Po kilku minutach zapach robi się bardziej kremowy i delikatnie kwiatowy. Pojawia się moja ulubiona róża i jaśmin. Róża nie przypomina tu bukietu stojącego w wazonie, bardziej pachnie drogim kremem z różanym akcentem, albo jedwabiem, który przejął subtelny zapach perfum. Dzięki obecności jaśminu, który dodaje miękkości całość staje się bardzo gładka.

A potem przychodzi to, za co kochamy Coco Mademoiselle. Jest to paczula, która nadaje daje temu zapachowi charakter i trwałość. Nie jest to typ trwałości ciężkiej czy duszącej, jest to raczej trwałość pełna ciepła i elegancji. Dzięki niej perfumy zostawiają za sobą piękny ślad: trochę świeży, trochę kremowy, trochę zmysłowy.

Ten zapach ma w sobie coś bardzo uporządkowanego i dopieszczonego. Wszystko płynnie przechodzi jedno w drugie. To perfumy dla kobiety, która lubi wyglądać klasycznie, ale nie staroświecko. Elegancko, ale swobodnie, nie naśladując nikogo. Dla kobiety, która niezależnie od okoliczności ma własne zdanie.

  • Nuty głowy: Pomarańcza, Mandarynka, Bergamotka i Kwiat pomarańczy; 
  • Nuty serca: Róża turecka, jaśmin, mimoza i ylang-ylang; 
  • Nuty bazy: paczula, białe piżmo, wanilia, wetyweria, fasolka tonka i opoponaks.



Muszę przyznać, że mało który zapach jest tak trwały jak Coco Mademoiselle. Ja nie lubię obficie spryskiwać się perfumami. Dwa, maksymalnie trzy psiknięcia są dla mnie wystarczające, a i tak wyczuwam je długie przez godziny. Jeśli chodzi o wrażenie na otoczeniu jaki robi ten zapach, to jakaś magia, dzięki czemu chce się je mieć na dłużej. 
Wiem, że Coco Mademoiselle Chanel jest kupowany na specjalne okazje, co u mnie raczej by się nie sprawdziło, gdybym miała na to czekać. Samo to, że żyję już tyle lat jest okazją do świętowania, bo jak to napisała Wisława Szymborska – ,,Nic dwa razy się nie zdarza..." 

Pozdrowienia! ✨

Pielęgnacja ciała - Covered in Roses Bath and Body Works


                  Pielęgnacja ciała jest dla mnie równie ważna jak pielęgnacja twarzy, i dbam o to by nie była to pielęgnacja przypadkowa. Dbam też i to, aby to był przyjemny rytuał niezależnie od miejsca i czasu. Tym razem przychodzę z ulubioną serią o różanym zapachu Covered in Roses Bath and Body Works, z której wybrałam krem do ciała i krem do rąk. Niby niewiele, ale to dopiero początek.


Bath and Body Works to amerykańska marka kosmetyczna tworząca nie tylko kosmetyki do pielęgnacji ciała, ale tworzy również urzekające zapachy do wnętrz. Oprócz przepięknych, wyjątkowych aromatów, zachwyty wzbudzają również bajecznie kolorowe opakowania cieszące oko przepiękną szatą graficzną. Opakowania wykonane są z tworzywa sztucznego, w 82% pochodzącego z recyklingu. 


Korzystając z promocji, których na stronie nie brakuje, wybrałam krem do rąk i dwie mniejsze pojemności kremu do ciała. Wybrałam serię Covered in Roses, która zawiera takie nuty zapachowe jak rubinowe jagody, kandyzowane pączki róż i ogrzany słońcem bursztyn. Zapachy są dość  intensywne i trwałe, chociaż z upływem czasu nie są już tak mocno wyczuwalne. Nie podrażniają mojej skóry. Produkty Bath and Body Worksprzebadane dermatologicznie.

Krem do rąk Covered in Roses mieści się w tubce zakrecanej czarną spłaszczoną nakrętką. Nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale daje radę w codziennym użytkowaniu. Wewnątrz znajduje się 29 ml treściwego kremu o lekko żółtawym zabarwieniu, którego nie da się zauważyć po rozsmarowaniu.


Krem do rąk skutecznie nawilża, odżywia i regeneruje skórę dłoni, pozostawiając ją gładką, miękką i przyjemną w dotyku. Za działanie odpowiadają takie składniki aktywne jak kwas hialuronowy i masło Shea.



Skład INCI 

Water (Aqua, Eau), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Fragrance (Parfum), Cetyl Alcohol, C12‑15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate SE, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dimethicone, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Phenoxyethanol, Polymethylsilsesquioxane, Acrylates/C10‑30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aminomethyl Propanol, PEG‑100 Stearate, Chlorphenesin, Sodium Dehydroacetate, Tocopherol, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Polyacrylate‑13, Hydrogenated Rapeseed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Hyaluronate, Polyisobutene, Polysorbate 20



Krem do rąk Covered in Roses według producenta powinien nawilżać i odżywiać aż na 48 godzin, ale to pewnie w przypadku, kiedy ktoś tylko leży i pachnie. Ja smaruję dłonie, kiedy czuję potrzebę. Sama konsystencja, zapach i działanie kremu są bardzo komfortowe. Moje dłonie uwielbiają ten krem pod każdym względem. Krem jest bardzo treściwy, ale nie pozostawia tłustej warstwy i nie brudzi niczego, co moje dłonie dotkną. Mimo niewielkiej pojemności jest wydajny, mimo częstego używania.


Krem do ciała Covered in Roses również znajduje się w tubce z tworzywa, tu natomiast aplikacja jest łatwiejsza, dzięki zamknięciu,,na zawias". Krem jest treściwy, łatwo się rozprowadza na skórze nie zostawiając tłustej warstwy. Po zaaplikowaniu można od razu założyć ubranie bez obawy pobrudzenia. 


Działanie kremu obiecane przez producenta jest bardzo podobne, składniki aktywne są te same, czyli kwas hialuronowy i masło Shea. Krem nawilża, odżywia, regeneruje, według  producenta na 48 godzin pozostawiając skórę gładką i miękką . Wszystko się zgadza, ale kąpię się częściej, no i niemożliwe jest, żebym wychodząc spod prysznica nie pokryła skóry kremem.



Skład INCI:

Water (Aqua, Eau), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Fragrance (Parfum), Cetyl Alcohol, C12‑15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate SE, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dimethicone, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Phenoxyethanol, Polymethylsilsesquioxane, Acrylates/C10‑30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aminomethyl Propanol, PEG‑100 Stearate, Chlorphenesin, Sodium Dehydroacetate, Tocopherol, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Polyacrylate‑13, Hydrogenated Rapeseed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Hyaluronate, Polyisobutene, Polysorbate 20



Krem do ciała Covered in Roses bardzo szybko, skutecznie i na długo nawilża skórę mojego ciała pozostawiając jednocześnie bardzo przyjemny i dość długotrwały zapach. Obecność tego zapachu nie spowodowała żadnego podrażnienia czy alergii, mimo wrażliwej skóry. Nie zauważyłam też potrzeby ponownej aplikacji kremu między kąpielami. Z przyjemnością użyję więcej produktów Bath and Body Works nie tylko z tej serii. Znacie tę markę? Który produkt najbardziej polubiliście?

Pozdrowienia! ✨




Tekst większego napisu nagłówka

Polecam

Tekst mniejszego napisu nagłówka

ciekawe wpisy

Sekcja - Polecane posty

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.