9 lutego 2018

Moon Journal, czyli zrozum księżyc.


         Dzięki wędrowaniu po blogach zawsze się trafi na jakiś konkurs. Tym razem poniosło mnie na blog AnszpiKsiężycowe sprawy zawsze mnie pociągały, może nie tyle od strony naukowej, co naszej obopólnej sympatii. Razem się budzimy, prawie  razem usypiamy, przez co mam swoje życie poprzestawiane do góry nogami. Rano chodzę nieprzytomna, a zanim się obudzę on już mnie wita za oknem. Pewnie też zaprowadził mnie na blog Anszpi, żebym lepiej poznała jego zwyczaje, pewnie też dlatego się zgłosiłam i wygrałam. Moon Journal, napisaną przez astrolożkę i hipnoterapeutkę Sandrę Sitron.


,,Oślepieni blaskiem ekranów smartfonów zapomnieliśmy o naturalnym rytmie życia, który wyznaczają cykle faz Księżyca i gwiazdy. Moon Journal pomoże do niego powrócić i właściwie nastawić twój zegar biologiczny."

Moon Journal to coś w rodzaju plannera, który dzięki oswojeniu się z tajemnicami natury ma pomóc odnaleźć harmonię z naturą oraz wewnętrzną równowagę. Najważniejsze jest jego zrozumieć i poznać co ma wspólnego z naturą jego przybywanie i ubywanie. 


To księżyc ma wpływ na wodę, steruje przypływami i odpływami, tak samo ma wpływ na życie całej przyrody, a także na życie człowieka. Nasze babcie wiedziały, że najlepiej włosy podcinać w czasie pełni księżyca, w tym czasie planowały ważne imprezy, ponieważ w czasie pełni nie pada deszcz, a kiedy księżyca ubywa można zacząć odchudzanie, diety oczyszczające czy inne sposoby oczyszczania ciała. Kiedy księżyc przybywa, zbiera się woda w organizmie, łatwiej też jest przytyć. 


I tak dalej, i tak dalej, nie będę Wam tu wszystkiego opisywać. Zamiast szlajając się po ajfonach, smartfonach i tym podobne, sami poczytajcie i poznajcie tajniki natury, na pewno warto poznać. 

Są tu też wmieszane tajniki astrologii. Bliźnięta się dowiedzą kiedy najlepiej zacząć ważny projekt, a panna ustawić się może na ważne spotkanie. 


Książka jest pięknie wydana, na uwagę zasługuje okładka, która jest niby jest miękka, jest bardzo solidna. Całość przystępnie napisana w sposób, który nie zniechęca i nie usypia podczas czytania. 192 strony czytelnie  i ciekawie wydrukowane. Książka została wydana przez znak.com.pl


To tyle, a tak naprawdę to sama zaglądam do książki od czasu do czasu, a najbardziej lubię czytać w podróży. Rozumiecie choć trochę księżyc? Być może pozwoli mi usnąć o ludzkiej porze.

Miłego weekendu! :)



0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Proszę, tylko nie spamuj linkami i prośbami o wspólną obserwację. Przy okazji trafię i na Twój blog. Zastrzegam sobie usuwanie komentarzy ze spamem.

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA