Wrzesień i październik


          Za kilka dni kończy się kolejny jesienny miesiąc, czas może napisać, co u mnie. Zapraszam.

O wrześniu nic nie napisałam, bo tak naprawdę poza kumulacją urodzin córek oraz moich wnuków nic się u mnie nie działo. Jesień choć kolorowa, nie wywiera na mnie emocji poza uczuciem chłodu i kapryśnej pogody. 


Jest po prostu banalnie. Palą się pachnące świece, coś tam robię na drutach lub szydełku, kiedy mam natchnienie, czytam gazetkę, piję kawę. Cukierniczka jest bardziej dla ozdoby, bo nie słodzę.


Zużywam kosmetyki, kupuję nowe, ze współpracy mam tylko zestaw Weleda do cery mieszanej, z mocną dawką alkoholu, co niekoniecznie odpowiada mojej skórze. Myślę, że jest on przeznaczony bardziej bardzo dla młodej cery, ale zmylił mnie wyciąg z opuncji figowej. Za to bardzo mi służą kosmetyki D'Alchemy, a do włosów zestaw Morrocanoil.


Kupiłam od sąsiadki botki ulubionej marki Gino Rossi. Botki spodobały się również Gryzeldzie. Są bardzo wygodne, ale na dłuższe chodzenie jednak trochę męczące. Zakładam je na większe okazje, gdzie sprawdzają się najlepiej. Byłam w nich na osiemnastych urodzinach mojej najstarszej wnuczki Mai. Co prawda, kończy je dopiero jutro, ale jest w tej chwili na Teneryfie. Zdjęcia wnuczki Wam nie pokażę, żeby uszanować jej prywatność.


Mogę za to pokazać koty Asi, które pojedynczo wychodziły nad ranem z sypialni. Na zdjęciu jest Szczepan - przyrodni mojej Gryzeldy, zdjęcie niżej będzie ich mama. Jest jeszcze najmłodsza wnuczka od młodszej córki, przymierzająca szpilki mamy. Te nieszczęsne schody zaatakowały mnie, kiedy pod nimi schylałam się po swoje buty, guza nosiłam przez tydzień. Asia chciała pożyczyć mi więcej książek, ale i tak miałam już co dźwigać, więc wzięłam tylko jedną Sekret Heleny Lucinda. Przeczytałam ją w dwa dni.


Imprezę urodzinową Mai dokończyliśmy przy Netflixie z lampką wina. Nazajutrz...


Pierwsza z sypialni wychodziła Róża, tak się nazywa mama Gryzeldy, po niej co jakiś czas pozostałe dwa koty. Było wspaniale, ale trzeba było wracać do swoich kotów. Kilkaset kilometrów, chociaż wygodnie, to jednak mnie zmęczyło. Może dlatego, że bolała mnie skroń po zderzeniu z tylną częścią Asi schodów, być może odbił się stan mojego zdrowia. Ostatnio znów wpadłam w nadczynność polekową tarczycy, a do lekarza mam termin dopiero na koniec stycznia. Prywatnie. Lekko nie jest. Tym bardziej, że zostałam na lodzie, bo ludzie lubią być dobrzy, ale cudzym kosztem.


Pani, która mi wcisnęła kota na czwartego obiecała pomoc. Nie wybrzydzałam, chociaż niektóre karmy wiele pozostawiały do życzenia. Ile wysłuchałam krytyk na grupach, kiedy szukałam nowego domu, jaka to zła ze mnie "madka", ile banów było. Jakby co najmniej wszyscy mnie sponsorowali i urządzili całe moje mieszkanie pod obecność kotów. Przybłędów nikt nie chciał, chociaż są zdrowe, wykastrowane, ale nie. Nie miałam tego szczęścia. Ja z najniższą emeryturą mało, że mam swoje dwa od początku, to jeszcze muszę sponsorować cudze koty, bo jedni przynoszą na jedną noc i umywają ręce, drudzy nie przyjmą, bo chcieliby rudego, białego, czy jeszcze nie wiadomo jakiego. Nikt nie ma warunków, tylko ode mnie się ich oczekuje. Chciałam zauważyć, że moja emerytura jest na moje potrzeby, i muszę z tym tak się gimnastykować, żeby nie musieć pożyczać, a jeśli cokolwiek sobie kupię, to moje święte prawo, a i tak wtedy oszczędzam na czym innym. Nie mam zamiaru oszczędzać jeszcze bardziej, tym bardziej że mam zepsutą pralkę, odkurzacz, a o kupnie na raty nie ma mowy. Na kocie grupy nie wchodzę, szkoda moich nerwów, w ogóle ostatnio jestem kłębkiem nerwów, dlatego zamykam oczy na wszelkie oczekiwania i robię sobie małe nagrody...


Trochę pyszności i zupa pomidorowa, którą uwielbiam i zjem tylko niezabielaną. Kompot z pigwy zawiera dużo witamin, od czasu do czasu nie zaszkodzi kawałek pysznego ciacha lub babeczka. Babeczka z łososiem i oliwką też była pyszna. Kotów oczywiście nie wyrzucę, ale też nie będę się więcej wychylać z pomocą, kiedy ja zostaję wystawiona. Na tym kończę dzisiejszy wpis. Jeśli macie ochotę, poniżej jest taki przycisk. Jakaś kawa może, albo puszka dla kota, co wolicie. 

Miłego weekendu! 🙂

Komentarze

  1. Mam nadzieję, że w listopadzie będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję perypetii z kotami. Też kocham zwierzęta i wiem że ludzie korzystają gdy ktoś ma dobre serce. Sama wzięłam kozę malutką na wiosnę a teraz koza urosła i zrobiła się stuknięta lekko mówiąc i co ja mam teraz z nią zrobić? Ciągle rozwala zagrodę w której siedzi. Także każdy ma jakieś kłopoty i troski. Szkoda też że ludzie na różnych forach grupach oceniają nie znając całej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten sposób tylko zwierzęta tracą. Starałam się oddawać fanty na bazarek, dostałam kopa za to. Kiedyś słyszałam, że za dobro się karze, to prawda. Na grupy już nie wchodzę, często mam wrażenie, że mam do czynienia z kototalibami. Współczuję przejść z kozą, to musi Cię naprawdę kosztować.

      Usuń
  3. Współczuję wypadków. Co do ludzi szkoda gadać czasami... Jak mało im potrzeba by poczuć się lepszymi od innych,udając empatię czy dobre intencje. To trochę jak z karmieniem głodnych dzieci za lajki na FB...znieczulica.
    Co do psucia i zużywania się rzeczy to też niestety smutne zwłaszcza w kontekście gimnastyki i rosnących cen wszystkiego. Kiedyś to musi pęknąć...a historia lubi się powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że tak łatwo jej uwierzyłam, mogła mi to dać na piśmie. Co do okazywania lepszości, będzie wysyp chwalenia się przed świętami, a później zdjęcia z obdarowanymi ;)

      Usuń
    2. tja paranoja z tym dokumentowaniem wszystkiego.
      Zaufałaś bo chciałaś kotu pomóc a wyszło no cóż...nie wiem czy jakbyś miała na piśmie to coć by to dało. Cóż ludzie bywają nieodpowiedzialni.

      Usuń
    3. To prawda, niech sobie wsadzą gdzieś. Nie chcę już z nimi mieć nic wspólnego, ich strata...

      Usuń
  4. Trzymam kciuki, by listopad był sympatyczniejszy :) śliczny żółty płaszczyk, też myślę o takim długim własnie, botki też śliczne i smaczne jedzonko. Pozdrawiam i miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że ten miesiąc minął Ci bardzo ciekawie 😊 śliczne botki 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana ależ u Ciebie tu teraz pięknie, przyznam się dawno nie zaglądałam ale jestem absolutnie oczarowana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi bardzo! <3 O to mi chodzi, żeby się podobało ;)

      Usuń
  7. Ony listopad Ci wszystko wynagrodził kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja już nawet nie marzę, żeby mi cokolwiek się wynagrodziło, marzę o normalności, którą mi po chamsku zabrano.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Niestety, ludzie patrzą tylko na swój czubek nosa :/ oby było lepiej ;)

      Usuń
  9. Masz wielkie serce, bo trzeba je mieć, żeby dać dom kocim przybłędom. Ludzie niestety bywają nieprzewidywalni, ale na szczęście są wciąż jeszcze dobrzy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z tym sercem to tak bez przesady. Pozwoliłam na przenocowanie kota, z myślą że go zabiorą. Nie stać mnie na tyle kotów. Po chamsku zostałam wykorzystana, bo najlepiej komuś naobiecywać.

      Usuń
  10. Kuszą mnie kosmetyki marki D'Alchemy od dłuższego czasu :) Jakie piękne te botki, podoba mi się ich kolor i model :) Jakie pyszności na samym końcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podobają ;) A kosmetyki D'Alchemy polecam :)

      Usuń
  11. Oby kolejny miesiąc był dużo lepszy.
    Utrzymanie kotka kosztuje. Od trzech miesięcy dobrze wiem co to znaczy :) W sumie to i pieniądze i czas trzeba mieć. Może koty lubią pobyć czasem same, ale też wymagają opieki. Może nie trzeba z nimi wychodzić na spacery, ale kuwetę trzeba czyścić codziennie. Zresztą każdy zwierzak wymaga opieki. Przykro mi czytać, że ludzie potrafią tak się zachować. Podrzucić komuś zwierzaka i wygląda to tak jakby "pozbyli się kłopotu" i uciekli. Już nie wspominając o tym jak coś obiecują, a potem nic z tego. Nie lubię niesłownych ludzi. Świat w ogóle zmierza w jakimś dziwnym kierunku. Pieniądze też są wiecznym problemem. Wydatki w tym kraju to jakaś paranoja.
    Masz jednak racje, że wszystkiego sobie nie odmawiasz. Każdy sam decyduje na co przeznacza swoje pieniądze. Niestety tak jest, że trzeba z czegoś rezygnować, oszczędzać itd, ale małe przyjemności to nam się należą i też nie można rezygnować ze wszystkiego bo jakie wtedy życie?
    Dobrych dni Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że ci sami ludzie tak chętnie krytykują innych. Niektórzy myślą, że człowiek będzie tylko w cudze zwierzęta inwestował, jakby innych wydatków nie było, już o niszczeniu mebli i mojej alergii nie wspominając :/ Szkoda, że nikt tak chętnie nie naprawia moich problemów jak lekko zrzuca swoje na innych. Miłego wieczoru :)

      Usuń
  12. Ten cytrynowy kolor płaszcza jest genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest raczej musztardowy, ale aparat mógł przekłamać ;) Dziękuję :)

      Usuń
  13. Przykro mi ze względu na tą sytuacje z kotami, bo niestety nie ma co ukrywać to są koszty i to duże,przy jednym a przy kilku to już zupełnie. Szkoda też, że musisz czekać tyle na lekarza, to nie normalne że tak długo trzeba czekać na pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie potrafią być tak tępi i pozbawieni empatii, że szkoda słów :/ Muszę czekać, ale też muszę uzbierać 200 zł na wizytę. Koty chyba wypuszczę na polowanie, bo nie strzepię sobie...

      Usuń
  14. Oby kolejne miesiące były dla ciebie lepsze i dużo zdrówka dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Współczuję problemów z kotami. Na pewno listopad okaże się lepszym miesiącem. Masz bardzo fajne zamszowe botki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zwierzę kosztuje... Teraz przy Tigerze, to widzę, jak bardzo...
    Przykro mi, że za swoje dobre serce, dostajesz, za przeproszeniem "kopy od życia" i ludzi..
    Tak, to się niestety często kończy..
    I masz rację, żeby sobie te troski umilać nagrodami... Coś od tego życia trzeba mieć:))
    Wszystkiego dobrego Dorotka:))

    OdpowiedzUsuń
  17. malinowa marmolada25 listopada 2021 17:46

    botki Gino Rossi to moje najbardziej wytrzymale buty. Az szkoda, bo bylaby wymowka by kupic sobie nowe ;P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.
☆ Zanim napiszesz komentarz, poświęć chwilę i przeczytaj cały post. Chyba, że lubisz się kompromitować.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.