5 listopada 2015

Delikatność natury. Żel myjący do twarzy Biolaven.


     Od czasu, kiedy otrzymałam gąbeczkę Konjac Sponge od Yasumi, polubiłam się również z żelami myjącymi do twarzy. Jako pierwszy. testowałam słynny Effaclar, Laroche-Posay. Nie zdenkowałam go jeszcze, nie dlatego, żeby zrobił krzywdę mojej skórze, ale po komentarzach trochę mnie zaniepokoiło, że używany na dłuższą metę może jednak wysuszać moją skłonną do tego skórę. No cóż, za bardzo go lubię, żeby się go pozbywać, ale postanowiłam zrobić sobie od niego urlop. Do tego bardzo mnie kusił Żel myjący do twarzy Biolaven. Już wcześniej miałam ochotę go kupić, jednak do tej pory nie zdążyłam. Za to, kiedy zobaczyłam go w torbie upominkowej na Secrets od Beauty, nie marudziłam, że znów będę mieć zakwasy od dźwigania. Kosmetyki naturalne Biolaven są tworzone przez znaną blogerkom firmę Sylveco. Jedni uwielbiają te kosmetyki, są tacy, którym nie odpowiada, a ja, chociaż dopiero się zapoznaję z tymi markami czuję do niej coraz większą sympatię.


Producent zapewnia, że nawilżająco-odświeżający żel do mycia twarzy jest to kosmetyk naturalny, hypoalergiczny, nie testowany na zwierzętach. 0% SLS/SLES, alkoholu, szkodliwych konserwantów, nie zawiera też barwników. 

Żel ten delikatnie, ale też skutecznie oczyszcza skórę z wszelkich zabrudzeń, także z makijażu. Łagodne detergenty oraz fizjologiczne pH gwarantują zachowanie naturalnej bariery lipidowej, a dodatek oleju z pestek winogron zapobiega wysuszeniu, natomiast olejek eteryczny z lawendy, jako symbol Prowansji, znany jest ze swoich antyseptycznych i odświeżających właściwości.

Systematyczne stosowanie tego żelu pozwala nam cieszyć się czystą i promienną skórą.


Skład INCI 

Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.


Opakowanie tego kosmetyku to biała, plastikowa butelka z wygodną pompką, na której znajdziemy wygrawerowane kierunki otwierania i zamykania pompki. Piękna szata graficzna w pełni oddaje klimat Prowansji, także naturalności pochodzenia produktu. Na wodoodpornej etykiecie znajdziemy wszystkie przydatne informacje dotyczące marki, działania produktu oraz jego skład. 

To jest mój drugi żel, który używam, dlatego mam bardzo małe porównanie do innych żeli, jedynie do wyżej wspomnianego Effaclar. Czytałam gdzieś, że ten żel słabo się pieni, jak dla mnie pieni się wystarczająco. Stosuję go łącznie z gąbką Konjac Sponge, nie solo, co pewnie sporo ułatwia, dlatego też nie powiem, że mycie nim twarzy sprawia mi jakieś problemy, bo nie sprawia żadnych. Nie podrażnia też ani nie uczula mojej skóry, mimo to, że kosmetyk ten zawiera również olejek eteryczny. 

Połączenie zapachu lawendy z zapachem oleju winogronowego bardzo mi się podoba i sprawia, że z przyjemnością dozuję kolejną dawkę żelu. Jednak nie trzeba tego dużo dozować. Jedno, dwa naciśnięcia na namoczoną gąbeczkę w zupełności wystarczą do zmycia całego makijażu. Makijaż oczu zmywa się bardzo dobrze, chociaż sama wolę do tego celu używać na przykład olejków.

Cena tego żelu jest niewielka - wynosi około 16zł, co sprawia, że produkt ten ma miażdżącą przewagę nad produktami drogeryjnymi, do których jestem srogo zrażona. 

Żel myjący do twarzy, Biolaven można kupić w sklepach zielarskich, aptekach, w sklepach z naturalnymi produktami, np. Helfy, Można go kupić również na stronie sklepu marki SYLVECO.


Z pewnością sięgnę po jeszcze inne produkty tej marki, a żel ten bardzo szczerze polecam i Wam, niezależnie od tego, że go dostałam. Może go znacie? Może znacie też inne produkty tej marki? Co polecacie? 


Pozdrawiam serdecznie! :)




0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA