22 marca 2016

Automatyczna kredka do makijażu oczu Provoke. Dr Irena Eris


      Lubię podkreślać swoje oczy, które są jednocześnie moim atutem. Ponieważ te okolice twarzy są u mnie wyjątkowo wrażliwe, dlatego wybieram tylko najlepszej jakości kosmetyki oraz wyjątkowo delikatne dla oka. Zainspirowana serią Provoke dr Ireny Eris, postanowiłam postawić na polską markę. Po otwarciu u nas nowej galerii spędziłam przy szafie z tymi kosmetykami oglądając wszystko po kolei pewnie co najmniej pół godziny. Do tej pory nie miałam tak często okazji zobaczyć tej serii z bliska. Najbardziej potrzebowałam kredki do oczu, bardzo trwałej, bo moje oczy bardzo lubią łzawić, zwłaszcza przy wietrznej pogodzie, tam też znalazłam coś dla siebie. Automatyczna kredka do oczu dostępna w pięciu kolorach od razu rzuciła się w moje oczy. Po wstępnym testowaniu przy rossmanowskiej szafie, wyszłam z niego z kilkoma różnymi kreskami na dłoni i kredką w kolorze 3E Grey, jednak nie tym od 50 twarzy. Zanim dowiecie się, czy jestem zadowolona ze swojego zakupu zapraszam do dalszej części posta.


"Linia kosmetyków do makijażu Dr Irena Eris PROVOKE to harmonijne i wysublimowane połączenie pielęgnacji z makijażem. Wszystkie produkty, poza właściwościami upiększającymi, wzbogacone zostały o formuły pielęgnacyjne. 
Te wysoko zaawansowane i przetestowane dermatologicznie kosmetyki, pozwalają każdej kobiecie stworzyć piękny, trwały i niepowtarzalny makijaż, jednocześnie dbając o kondycję jej skóry. Różnorodne konsystencje, szeroka gama ponadczasowych, subtelnych oraz wyrazistych odcieni, sprawiają, że każdy makijaż staje się przyjemnością. Obok szerokiej palety klasycznych barw w Dr Irena Eris PROVOKE znajdą się także propozycje sezonowe, oparte na najnowszych trendach, dając tym samym możliwość kreowania modnych looków".


Do tej pory tak pięknie podane kosmetyki znałam tylko z najwyższych półek. Jak widać, nasza Provoke wcale nie jest w tyle. Elegancki design cieszy oko i moją kosmetyczkę. Zatyczki nakładane z obu stron są doskonale dopasowane do kredki, nie zsuwają się z niej, co ważne trzymają się jej dość mocno, tak mocno, że do ich zdjęcia musiałam użyć odrobinę siły. Ma to swój plus, zwłaszcza kiedy do kosmetyczki dostaną się ciekawskie malutkie paluszki. Ale spokojnie, wystarczy Wam energii do wykonania makijażu. 

Bardzo wygodne jest w kredce to, że nie trzeba jej temperować, wystarczy ją wysunąć, można też po wykonaniu makijażu wsunąć ją z powrotem. Pojemność tej kredki wynosi 0,35g. Nie wiem, czy to dużo czy mało, okaże się kiedy ją zużyję. :)


Automatyczna kredka do oczu Provoke wyróżnia się miękką formułą by zapewnić nam doskonałą kreskę i elegancki poślizg. By wyraźnie podkreślić kształt oka daje też efekt półmatowego wykończenia i mocnego krycia. nie mogę się z tym nie zgodzić, według mnie jest bardzo dobrze napigmentowana. 


Kredka ta jest również rekomendowana do użycia na linii wodnej jako Kohl Kajal, jej druga końcówka umożliwia efekt smoky eyes. Producent obiecuje nam również trwałość powyżej 10 godzin, oraz to, że jest wodoodporna. - Kredka jest trwała, jednak efekt smoky już zmniejsza tą trwałość, w tym przypadku wolę tradycyjną kreskę. 

Kredka jest testowana dermatologicznie i oftalmologiczne. Nie zauważyłam też, żeby podrażniła moje bardzo wrażliwe oczy, czy powieki. 


Kolor mojej kredki - to jak wspominałam 3E Grey, czyli ciemny odcień szarości. Przy mojej jasnoniebieskiej tęczówce wygląda wystarczająco wyraziście, sprawia wrażenie nawet czerni, dlatego muszę uważać, żeby z nią nie przesadzić.



Jak widać, można stopniować intensywność kreski, przy jasnych tęczówkach jednak trzeba uważać żeby nie sprawić sobie wyglądu teatralnego. 


Jak na razie jestem zadowolona z mojej kredki, chciałabym również wypróbować inne kolory. Rysik jest miękki, ale nie łamie się, nie wgniata. Można stopniować intensywność kreski, jednak  należy to robić z wyczuciem, żeby nie była ona zbyt intensywna. Nie podrażnia powiek, ani oczu czyli nadaje się dla wyjątkowych wrażliwców. Kredka Provoke jest wyjątkowo wygodna i łatwa w użytkowaniu. Można wysuwać, chować rysik z powrotem, jednak bez przesady, każda wytrzymałość ma swoje granice. Trwałość kreski jest bez zarzutu, również na dłoni. Samą wodą jej na pewno nie zmyjecie, kredka na bank jest wodoodporna. Myślę, że jest odporna także na łzy, jednak nie miałam okazji tego sprawdzić na sobie (odpukać!). :) Zmywam ją płatkiem nasączonym hydrolatem oraz olejkiem, żel do zmywania twarzy niewiele tu pomoże. 

Widziałam, że jest 5 odcieni tych kredek: czarny, ciemnoszary, srebrny, brąz i szafir (niebieski).

Można ją kupić w większych drogeriach za około 40zł. Jak na taką jakość, cena nie jest wygórowana, polecam. :) 

Znacie serię PROVOKE? Co byście mi z niej jeszcze polecili? 

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia. :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA