12 grudnia 2018

Cudo Silky Feet od L'Biotica czy dla każdego jest cudem?



           Dbanie o zdrowe, gładkie pięty to pięta achillesowa każdej dbającej o swój wygląd osoby. Jakiś czas temu wiele użytkowniczek Instagrama, również i ja zgłosiłyśmy się do akcji cuda do pięt, jakim jest tarka Silky Feet od L'Biotica. Tarki bywają różne. Dawno temu używało się pumex, później weszły w użycie tarki papierowe, dzisiaj producenci zapewniają nam różnego typu cuda. Testowałam już różne rzeczy, nie miałam tylko zluszczających skarpet. Pumeksów nie lubiłam, najbardziej wygodne okazały się tarki papierowe, ale nie byłabym kobietą, gdybym nie chciała przetestować czegoś jeszcze innego. 

Tarkę używam ponad miesiąc, początkowo nawet byłam nią tak zachwycona, że byłam skłonna powywalać wszystkie tarki papierowe. Nadal uważam, że tarka ta jest dobrym wynalazkiem, ale na pewno nie najlepszym, bynajmniej nie dla wszystkich. Co lubię w tej tarce, a czego nie lubię dowiecie się w dalszej części.

Zaczynając od wyglądu tarki, wygląda bardzo estetycznie i elegancko. Przez łatwozmywalne tworzywo, łatwo jest ją utrzymać w czystości. Jeśli będziemy o nią dbać, może nam służyć bardzo długo. Ma też higieniczną przezroczystą nakładkę z tworzywa, dzięki której możemy obserwować, co znajduje się po drugiej stronie. Dzięki nakładce starty martwy naskórek nie będzie się osypywał, dzięki czemu łatwiej będzie zachować porządek. To wszystko, jeśli chodzi o sam wygląd tarki. Sama nie lubię czytać długich elaboratów widząc zdjęcia. Jest tarka, jest też pudełeczko z tworzywa z opisami. To pudełeczko również jest bardzo wytrzymałe na zniszczenia. 



CUDO SILKY FEET to według producenta oryginalny, skuteczny przyrząd do natychmiastowego usuwania zrogowaceń i twardej skóry stóp, który ma błyskawicznie usuwać nawet najtwardsze zrogowacenia, odciski i twardą skórę stóp. 

Producent zapewnia nam prosty, szybki i bezpieczny sposób użycia - przed użyciem nie ma potrzeby moczenia stóp, skutecznie usuwa nawet bardzo twardą skórę. Dzięki ergonomicznej rączce tarka jest bardzo łatwa w użyciu i służy do wielokrotnego użytku.

Tarka zapewnić nam ma natychmiastowy efekt miękkich stóp.

Sekretem skuteczności tarki SilkyFeet są precyzyjne minipilniczki ścierające, które delikatnie i skutecznie usuwają zgrubienia i martwy naskórek, tak by przywrócić stopom dziecięcą gładkość, delikatność i komfort jaki każdy z nas uwielbia.


Wdług przeprowadzonych testów na 67 osobach tarka osiągnęła następujące wyniki:

97% osób z problemem twardej skóry stóp uznało SilkyFeet za przełom w pielęgnacji stóp.

Aż 95% testujących osób stwierdziło, że jest to najlepszy przyrząd do pielęgnacji stóp jaki do tej pory używało! Początkowo też tak myślałam.

Sposób użycia:

1. Stosuj przed kapielą czy zmoczeniem stóp. Stopa musi byc sucha.

2. Użyj strony z tarką, aby bezpiecznie usunąć twardą skórę i zrogowacenia.

3. Delikatnie przyciskaj metalową tarkę do powierzchni skóry, w miejscu zgrubień i zrogowaceń. Powoli przesuwaj minipilniczki do przodu i do tyłu wzdłuż stwardniałej skóry.

4. Wykonuj powolne ruchy, sprawdzając w międzyczasie efekty działania. W miejscach dużych zgrubień naciskaj nieco mocniej na skórę. Przerywaj ścieranie by sprawdzić rezultaty. Zakończ ścieranie, gdy pojawi się zdrowa skóra lub gdy usuniesz zgrubienie – zbyt długie ścieranie może doprowadzić do podrażnień i bólu

5. Po użyciu opróżnij pojemnik, opłucz tarkę chłodną wodą i pozostaw do wyschnięcia.

Ważne jest, żeby tarkę przechowywać w miejscu niedostępnym dla dzieci. Tarka niby jest delikatna, ale nietrudno się pokaleczyć. Tym bardziej delikatną skórkę dziecka. Stosować tylko zgodnie z zaleceniami, a w żadnym wypadku na podrażnioną skórę.

Ja bym dodała tu jeszcze jeden środek ostrożności: nie przekazywać, nie pożyczać tarki innej osobie, choćby w obawie przed zakażeniem np. groźnego wirusa HCV. Do tego naprawdę wystarczy bardzo niewiele.


O swoje stopy dbam regularnie i bardzo rzadko dopuszczam do powstania na nich grubszej warstwy zrogowacenia. Zrogowaciałą skórę staram się złuszczać regularnie, dzięki czemu nie muszę powstydzić się ich wyglądu. Tarkę przyjęłam z entuzjazmem, z entuzjazmem też zaczęłam jej używać. Bardzo delikatnie, ale skutecznie. Po drugiej stronie tarki znalazło się mnóstwo naskórka w postaci przypominającej wiórki kokosowe, które później łatwo jest usunąć. Sama część metalowa też jest łatwa do oczyszczenia.  

Tarkę należy jednak używać ostrożnie, nie zdzierać nią naskórka jak pumeksem czy tarką papierową, ale delikatnie wolnymi ruchami i przed myciem, kiedy skóra jeszcze jest stwardniała. Żeby nie przyszło do głowy nikomu robić to po kąpieli. Chyba, że ktoś jest masochista. 

Efekt po użyciu potwierdza, że to jest CUDO. Niestety, nawet i cuda mają minusy. Mimo, że były ochy i achy na Instagramie, także i u mnie. Mimo, że używam tarki z największą łagodnością, ostrożnością, obchodzę się jak z jajkiem, to przez kolejne dni czuję dyskomfort. Pięty bolą podczas chodzenia, odczuwam je również wtedy, gdy położę nogi wygodnie siedząc na kanapie. Mam też wrażenie, że szybciej narasta martwy naskórek, że pięty robią się szybciej i bardziej twarde. Skóra pracuje i chce coraz więcej zdzierania, a ja znów nie tylko pachnę. Musze też czasem pochodzić, przespacerować szmat drogi, bo nie mam auta. Mam autonogi i często robię marsze także dla zdrowia. I chciałabym, żeby służyły mi one jak najdłużej.  Dlatego na co dzień wolę jednak tarkę papierową, ona traktuje moje stopy delikatniej, bez bólu, ale skutecznie. 

Cudo Silky Feet zostawię sobie, ale będę używać sporadycznie. Być może, kiedy narobię więcej kilometrów, kiedy odbędę jakiś pieszy maraton. Ciekawi mnie czy tylko ja tak marudzę, czy też tak macie. 

Jeśli ktoś ma problemy ze zgrubiałym naskórkiem pięt, uważacie, że to cudo będzie idealne dla Was, możecie rozejrzeć się za tarką Silky Feet po drogeriach czy aptekach. Jeśli jednak macie delikatną skórę stóp, nie radzę. Są jeszcze inne opcje. Którą wybieracie?

Ściskam! :)

25 komentarzy:

  1. Mi i mojej mamie na pięty pomógł krem Cremobaza. Łatwiej je potem mogłyśmy potraktować delikatną tarką i nie narastał tak szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Troszkę zbyt hardcorowa jak dla mnie. Wolę tradycyjną tareczkę z Rossmanna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że i ja wracam do dawnej. Nie przypominam sobie żebym była masochistką ;)

      Usuń
  3. Nie miałam jej,ale sporo już o niej słyszałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale mam wrażenie, że to była reklama, nie szczera opinia.

      Usuń
  4. Nie wiedziałam ze ta firma robi takie rzeczy :) Znam ta firmę z innych produktów . Cieszę ze mogłam poznać inny produkt .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, tym bardziej że nie wydałam na to kasy ;)

      Usuń
  5. U mnie takie tarki niestety sie nie sprawdzaja ale uwielbiam elektryczna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jak widać, też nie :D Elektryczna mnie zaciekawiła :)

      Usuń
  6. Szkoda, że nie okazała się jednak doskonała...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda trochę strasznie :D i w sumie przeraża ból.
    Sama używam zwykłej tarki z Oriflame ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarka z Oriflame jest najlepsza. Miałam kilka, bardo dobrze je wspominam :)

      Usuń
  8. Ja mam stary ścierak i tarkę z Orfilme i dobrze mi służy, odradzam skarpetki, bo jak użyłam, to 4 miesiące aż do ran schodziła mi skóra ze stóp. Lubię raz na jakiś czas pójść na fachowy pedicure do kosmetyczki. Po niej też tak szybko nie narasta naskórek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarkę Oriflame uwielbiam, zawsze ją kupowałam jak miałam dostęp. Z pedicuru u kosmetyczki jeszcze nie korzystałam, ale kto wie :)

      Usuń
  9. Raczej nie dla mnie, sięgam regularnie po pumeks hammam i prędko nie zamienię go na nic innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pumeksu dawno nie używałam, być może też po niego sięgnę :)

      Usuń
  10. Nie sądziłam, że to taki mocny zawodnik :) Na zdjęciach wygląda niepozornie, a z tego co piszesz, to prawdziwy z niej zdzierak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarka zdziera delikatnie, nie sprawia bólu. Ból jest dopiero na drugi dzień, kiedy stawiam stopę na ziemię. Może po prostu jestem nieprzyzwyczajona, ale nie chcę się zmuszać, jeśli mam inne tarki :)

      Usuń
  11. u mnie metalowe tarki zupelnie się nie sprawdzają. najbardziej lubię skarpetki zluszczające :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja przyznam, że puki nie muszę nie sięgam po takie rzeczy :D Właśnie z obawy o narastanie kolejnego naskórka zbyt szybkiego.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja lubię tradycyjny pumeks i koniecznie zmiękczający kremik :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Od samego czytania zaczęły mnie boleć pięty :D Chyba to nie produkt dla mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś mni eona przeraża, ja mam zwykła tarkę i daje sobie radę.

    OdpowiedzUsuń

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu 😄

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA