Jak pielęgnuję swoje siwe włosy


                          Pielęgnacja włosów nie u wszystkich jest taka sama, wszystko zależy od stanu włosów, a także ich potrzeb. Moje mocno już posiwiałe włosy wymagają więcej uwagi, troski, więcej nawilżenia. Siwe  włosy mają już inną strukturę niż włosy młode i zdrowe. Są bardziej suche i porowate, bardziej podatne na uszkodzenia. Przetestowałam już wiele różnych produktów z różnym skutkiem, teraz stawiam na te, które się u mnie sprawdzają. 

Zacznijmy od oczyszczania skóry głowy i włosów. Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, ale tak samo  jak funduję peeling swojej twarzy, tak samo co kilka dni oczyszczam takim peelingiem skórę głowy. Może ktoś nie uwierzy, że to działa, ale widzę mnóstwo nowych baby hair, włosy rosną jak szalone. Scalp Solutions Aveda towarzyszy mi od początku grudnia bijąc rekordy wydajności. Przed myciem głowy nakładam punktowo na skalp, trzymam około 15 mjnut i spłukuję wodą. Następnie myję włosy szamponem. Skóra głowy po użyciu tego peelingu jest mocno odświeżona. 

Przed myciem włosów nakładam też na nie maskę olejową Hair Prodigieux Nuxe. Trzymam ją również około 15 minut, czasem dłużej, następnie zmywam szamponem. Po umyciu szamponu już nic nie nakładam, jedynie odrobinę olejku na same końcówki. Zdarza się nawet często, że zapominam o masce, bo na przykład spieszy mi się, włosy rozczesują się bez problemu, no i pięknie pachną, co bardzo sobie cenię. 

Przyzwyczajona do masek stosowanych po myciu włosów, byłam nastawiona sceptycznie. Maskę otrzymałam w prezencie, dlatego się przełamałam, a teraz takie odwrócone odżywianie włosów jest dla mnie bardzo wygodne.

Szampon rozświetlający tej samej serii jest ze mną już od dawna. Czasami go zmieniam, kiedy chcę przetestować inny, ale często do niego wracam. Często też udaje mi się kupić w promocji w aptece stacjonarnej. 


Na koniec jeszcze wspomnę o olejku Miraculous Oil Aveda, który też jest niesamowicie wydajny.  Sprawia, że końcówki włosów są mocniejsze, bardziej błyszczące, chroni przed wysoką temperaturą suszarki i lokówki. Żaden z tych przedstawionych tu olejków nie obciąża włosów. Trzeba też uważać, żeby nie przedobrzyć z ilością, ale raczej mi się  to nie zdarza. 

Mój sposób pielęgnacji bardzo służy moim włosom, ale wiem, że nie u wszystkich musi być tak samo. Na szczęście są też miniaturki, dzięki którym można poznać dany produkt, ale najważniejsze jest trzymać się sprawdzonej pielęgnacji. 

Pozdrowienia! ☀️

Majowe pożegnania i powroty


           Tak długiej przerwy w publikowaniu postów jeszcze nie było w historii mojego bloga, ale postanowiłam się zmobilizować i nie dać się pokonać jakimkolwiek nastrojom. Jeśli chodzi o denko, tym razem nie było tego dużo, ale jeśli miejsca również nie ma zbyt wiele, trzeba go przygotować na nowe.

Najwięcej opakowań tym razem jest po produktach do pielęgnacji twarzy, chociaż uważam, że i tak dużo tego nie jest. 


Maska w płachcie Master Care Juvena była zużyta jeszcze w kwietniu, natomiast esencja, która została, posłużyła mi jako serum jeszcze kilka dni mają. Efekty maski były naprawdę spektakularne i jak będzie okazja, chętnie powtórzę ten cudowny rytuał. 

Krem do twarzy Nuxuriance Ultra Nuxe (miniaturka 15 ml) znalazłam w Voque, miałam już go, wcześniej, dzięki czemu nie pożałowałam na gazetę. Ta niewielka miniaturka uzupełniła moje braki w kryzysowym momencie, była bardzo wydajna. Krem dobrze nawilża, pięknie pachnie, kupiłam cały słoiczek.

Tonik do twarzy Very Rose Nuxe, również miniaturka z Voque, tak samo ratujący w kryzysie, to mój pewniak. Kupiłam oczywiście pełnowymiarowe opakowanie.

Olejek oczyszczający do twarzy Vinoclean Caudalie to nie pierwszy i nie ostatni. Jest bardzo  przyjemny w użyciu, delikatny, dobrze oczyszcza, łatwo się zmywa wodą, jest bardzo wydajny.

Sera do twarzy Hydra OX i Retivine Agenity wspominam bardzo miło, chociaż najmilej wspominam Hydra OX, i do niego najchętniej wrócę.

Krem pod oczy Merveillance Lift Nuxe bardzo cenię za wydajność, ale nie tylko. Krem bardzo dobrze nawilżał moją skórę pod oczami, łagodził, wygładzał, chętnie kupię ponownie.



Olejek Huile Prodigieuse Or Florale Nuxe był moim ulubieńcem. Najbardziej urzekał mnie zapach, przez co zużyłam go, zanim mogłam nacieszyć się blaskiem skóry w świetle słonecznym. Koniecznie musi do mnie powrócić.

Balsam do ciała Covered in Roses Bath and Body Works to kolejny cudownie pachnący balsam do ciała. W użycia jest jeszcze jedna miniaturka, ale już planuję powrót.


Mydło w kostce Dove jest u mnie od zawsze, bardzo je lubię.



Pomadka do ust Loveshine YSL jest całkiem ok, chociaż niezupełnie dobrze dobrałam kolor pod swój typ urody. Nie polubiłam za to opakowania tej pomadki. Tandetne, łatwe do  porysowania, co przy tej półce cenowej uważam za niedopuszczalne. Chociaż do samej pomadki nic nie mam, to przez opakowanie nie wrócę.

Odżywka do paznokci Semilac daje ładny efekt, na pewno chroni paznokcie, chociaż nie do końca, bo szybko wyciera się na brzegach. Kupiłam ponownie, ale znam lepsze. 


No i próbki. Nie ma ich dużo, ale nie za bardzo jest co napisać po zużyciu saszetki, dlatego się powstrzymam. Z zapachów zużyłam znany już od dawna klasyczny Chloe, natomiast La Vie Est Belle L'Elixire Lancome Lancome, to jest to zapach zupełnie nie dla mnie. Znalazł zastosowanie do odświeżania powietrza w łazience. Na mnie był nie do zniesienia.

To wszystko z mojego majowego denka, co Was najbardziej zaciekawiło?

Pozdrowienia! ☀️

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.