20 listopada 2020

Enzymatyczny peeling naturalny Kali Musli Orientana


         Wszyscy wiemy, że najlepsze kosmetyki pielęgnacyjne nie pomogą, jeśli zapomnimy o regularnym złuszczaniu martwego naskórka. Na rynku mamy ogrom peelingów, ale przy cerze wrażliwej i naczynkowej najbardziej wskazany jest peeling enzymatyczny. Pewien czas temu znalazł  u mnie Naturalny peeling enzymatyczny Kali Musli Orientana, który początkowo uznałam za wyjątkowo nietrafiony, zamierzałam go oddać dalej, ale po Waszych komentarzach na Instagramie postanowiłam dać mu jeszcze szanse. Jeśli Was ciekawi, jaka jest moja końcowa opinia, zapraszam do dalszej części. 


Naturalny peeling enzymatyczny Kali Musli  przeznaczony jest głównie dla cery przesuszonej, wrażliwej, podrażnionej, naczynkowej, cery z problemami dermatologicznymi. Peeling delikatnie, ale skutecznie za pomocą enzymów roślinnych złuszcza skórę bez konieczności tarcia. Znajdziemy tu całe bogactwo ekstraktów roślinnych, które usuwa martwy naskórek,  łagodzi, wzmacnia i pobudza wrażliwą cerę do odnowy. Skóra pozostaje młodsza, promienna, jaśniejsze zostają przebarwienia. Znajdziemy tu aż 99% składników naturalnych!



OBIECANE DZIAŁANIE 


  • doskonale złuszcza,
  • wspomaga odnowę naskórka,
  • łagodzi podrażnienia i nadreaktywność,
  • dobrze nawilża i regeneruje,
  • zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia,
  • rozjaśnia przebarwienia.

SKŁADNIKI AKTYWNE:

Kali Musli – poprawia kondycję skóry wrażliwej, zmniejsza jej wrażliwość, reaktywność, przyśpiesza regenerację naskórka. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat tego składnika, w nazwie jest link prowadzący do bardziej szczegółowego opisu. 

Bromelaina i papaina – naturalne enzymy pochodzące z ananasa i papai, działają złuszczająco na skórę, wygładzając ją i rozjaśniając.

Lukrecja – zmniejsza zaczerwienienia skóry i zapobiega jej podrażnieniom. 

Olej Kukui – łagodzi podrażnienia, regeneruje, spowalnia starzenie.



SPOSÓB UŻYCIA 

Niewielką ilość peelingu zaaplikuj na umytą i wilgotną skórę twarzy. Pozostaw na  skórze na 15 minut. Następnie zmyj ciepłą wodą, w zależności od potrzeby stosuj do 3 razy w tygodniu. Może wystąpić lekkie uczucie szczypania, co jest zjawiskiem naturalnym spowodowanym działaniem enzymów. 


Peeling znajduje się w wygodnej tubie z miękkiego tworzywa, zamykanej na zawias, co znacznie ułatwia aplikację, co najbardziej lubię w tego typu produktach. Tubka (50ml) dodatkowo zapakowana była w kartonik o takiej samej szacie graficznej. Kartonik zawiera trochę więcej informacji, które warto przeczytać.


Konsystencja i nijaki kolor peelingu nie zachwyca, peeling jest tłustawy, bokami wycieka olej, co już na początku mnie zniechęciło. Zniechęciło mnie też to, że na początku zaczęły wyskakiwać na mojej twarzy nieliczne, ale jednak niedoskonałości, jeszcze to szczypanie, o którym nie przeczytałam, bo po co czytać informacje jak się już "wszystko wie", uznałam to wszystko za bunt mojej wrażliwej skóry. Niedoskonałości mogły być skutkiem noszenia maseczki, ale już w to nie wnikam, jednak kiedy zmieniłam na  maseczki jednorazowe, które są dużo lżejsze, nie mam już tego problemu. Nadal nie przepadam za taką konsystencją, ale na szczęście da się wytrzymać te 15 minut. Maska jest jak trochę bardziej tłusty krem, dobrze trzyma się twarzy, częściowo nawet wchłania się w skórę. Nie ma zapachu, co trochę mi żal, bo lubię taki chwilowy relaks, ale to też nie jest konieczne. Bez zapachu taki peeling na pewno nikomu nie będzie przeszkadzać. Przed nałożeniem peelingu warto założyć opaskę, żeby ochronić włosy, jeśli nie chcecie później rozczesywać strąków. Po tych początkowych spotkaniach z peelingiem, do których podchodziłam z niechęcią, jak pies do jeża, postanowiłam się go pozbyć. Jednak z taką konsystencją nie miałam śmiałości nikomu go wciskać, postanowiłam jeszcze spróbować, tym bardziej że jak już byłam chora i nie wychodziłam, to może jakoś ten wysyp na twarzy zniosę, albo się wścieknę i resztę wywalę do kosza. Widocznie moja skóra już była tak tą chorobą wymęczona, bo ani szczypania nie poczułam, ani nie pojawiły się  już niedoskonałości. Po każdym kolejnym użyciu tego peelingu skóra wyglądała coraz lepiej. Za każdym razem była gładka, miękka i świeża, dało się również odczuć jej nawilżenie, co przy stanie podgorączkowym było ogromną ulgą. Do dziś (odpukać!) na skórze nic się nie dzieje, co mogłoby mnie zaniepokoić, a po peelingu skóra zyskuje na wyglądzie. Przebarwienia pojaśniały, ale też dzięki kremowi z witaminą C, dlatego na ten temat niewiele mogę powiedzieć. Ja go stosuję 2 razy w tygodniu, tyle mi na razie wystarczy. 

Nie proponuję tego peelingu osobom ze skórą tłustą czy mieszaną. Peeling ten jest przeznaczony dla skóry bardzo suchej, przesuszonej, swędzącej, wrażliwej, podrażnionej, naczynkowej. Peeling oprócz oczyszczenia skóry, pięknie ją wygładzi oraz złagodzi wszystkie podrażnienia. Peeling Kali Musli można kupić w drogerii Natura, ale nie tylko. Znajdziecie go także w drogeriach internetowych. Ta niewielka tubka powinna wystarczyć na około 3 miesiące, zależy jak często będziecie stosować ten peeling. Znacie go?

Trzymajcie się zdrowo ❤️ 

14 komentarzy:

  1. Złuszczanie martwego naskórka to ważny krok w pielęgnacji. Słyszałam o tym peelingu, ale sama nie miałam okazji go używać, dobrze że się sprawdził. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tłustą cerę, więc odpuszczam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm, przyznaje się ze kilka razy zdarzyło mi się córce podebrać peeling, a tak to raczej nie używam ☺️.
    Pozdrawiam serdecznie 😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj szkoda ze to taki tluscioszek, sama jestem wielka fanka peelingow enzymatycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli produkt nie dla mnie bo mam cerę mieszaną. Markę znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię enzymatyczne peelingi❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Z czasem pokazał swoją dobrą stronę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie ten peeling pomaga na wypryski na tle hormonalnym, które mam tylko na brodzie i na linii żuchwy. Bardzo dobry jest.

    OdpowiedzUsuń
  9. W tej chwili moja skóra jest tak sucha, że aż piecze, chętnie bym wypróbowała ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo lubię tego typu peelingi - tego jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie przepadam za peelingami enzymatycznymi, moja mieszana cera preferuje te mechaniczne. Dobrze, że jednak nie pozbyłaś się tego gagatka, bo okazał się przydatny:)

    OdpowiedzUsuń

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.