Krem pod oczy nie tylko na trudny poranek. Ginzing Origins


         Rano skóra pod oczami może być zasiniona lub opuchnięta, dlatego bez kremu pod oczy raczej się nie obedę. Wyjątkiem był krem do twarzy Ginzing Origins, który również pobudzał mikrokrążenie, ale że skóra pod oczami jest bardzo delikatna i cienka, rzadko próbuję zastąpić krem pod oczy kremem do twarzy. Krem pod oczy już miałam zamiar sobie kupić, ale ubiegła mnie sąsiadka, która skuszona moimi zachwytami serią Origins, skusila się na całą serię. Krem pod oczy GinZing Refreshing Eye Cream to Brighten and Depuff Origins jednak nie sprawdził się u niej ani na noc, ani pod makijażem, odstąpiła go więc pewnie z myślą: polecasz babo, to się teraz męcz. W ten sposób i ja zostałam jego posiadaczką, i przyznam, że krem mimo że krem jest fajny, to jest trochę dziwny i dla mnie.

GinZing Energy-boosting Gel Moisturizer Origins. Czy pomyłka okazała się trafna?


        Poprzedni krem Origins polubiłam na tyle, że zapragnęłam go mieć kolejny raz. Niestety, zamiast zamówionej bardziej treściwej wersji kremu, który używałam wcześniej TU, trafiła omyłkowo jego lżejsza wersja GinZing Energy-boosting Gel Moisturizer Origins. Nie chciało mi się czekać na wymianę, tym bardziej że nie miałam już wystarczających zapasów kremu, ale też opakowanie wybrałam mniejsze. Blogerka bez zapasów, widział to ktoś?  Nie mam zapasów, bo też moja skóra jest wybredna. Postanowiłam też zaryzykować. Ciekawi jesteście, co na to moja skóra? Zapraszam do dalszej części.

Ulubieńcy października i jesienne rozpieszczanie zmysłów


     Choć po tym kolorowym miesiącu zostały już tylko wspomnienia, jak zawsze było coś do polubienia. O swoich ulubieńcach pisałam na bieżąco, mimo wszystko wspomnę jeszcze tylko co najbardziej mnie urzekło.

Inteligentne oczyszczanie twarzy z Origins Checks and Balances™ Frothy Face Wash


     Zawsze zwracałam uwagę na swoją suchą skórę, zapominając że moja skóra ma też inne problemy, choćby na nosie. Tam moja skóra źyje sobie innym życiem, lubi sobie pobłyszczeć, albo mi na złość wyhodować jakąś niespodziankę. Właśnie akurat tam, zwłaszcza na samym czubku nosa. Ze względu na wygodę szukałam czegoś takiego, co znormalizuje skòrę na nosie, nie wysuszając skóry na reszcie twarzy. Taki inteligentny preparat znalazłam wśród kosmetyków ulubionej marki OriginsKrem oczyszczający Checks and Balances™ Frothy Face Wash Origins przywraca jednocześnie równowagę suchym i tłustym partiom twarzy. Na wszelki wypadek tą miłą przygodę zaczęłam od mniejszej pojemności...

Maska intensywnie nawilżająca Origins


        Dobre nawilżanie nigdy nie jest złe, zwłaszcza kiedy rozkręcone są kaloryfery, a za oknem ponura pogoda. Na moją skórę najlepiej działają mocno nawilżające kremy i maseczki. Maski w płacie są fajne, ale dla mnie najlepsze są te niewymagające dużo zachodu. Po prostu nakładam taką maseczkę na noc jak krem, nie muszę spoglądać na zegarek, ukrywać się przed ludźmi, ani też nie muszę takiej zmywać. Miałam różne tego typu maski, a od niedawna zagościła maseczka intensywnie nawilżająca Drink Up Intensive Overnight Mask to Quench Skin's Thirst Origins.

GinZing Ultra Hydrating Energy-Boosting Cream Origins. Jak poranne Espresso?


       Kremy marki Origins chodziły mi po głowie od dawna, ale dopiero miesiąc temu skusiłam się na GinZing Ultra Hydrating Energy-Boosting Cream Origins. W razie rozczarowania wybrałam mniejszą pojemność. Jak krem się sprawdził po miesiącu regularnego stosowania, czy chcę więcej? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam...

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.