20 maja 2017

Lekko, subtelnie i świetliście. Provoke Radiance Dr Irena Eris.


       Witam wszystkich w ten majowy dzień! Pogoda dziś nie dopisała, chociaż nie było tak źle. Zły był mój humor przez idiotyczne uwagi, ale co tam uwagi, nie wolno się zatruwać głupotami innych. Myślałam czy pisać o tym podkładzie, bo niedawno pisałam o podkładzie rozświetlającym Provoke Fluide Radiance Dr Ireny Eris, ale wtedy zastanawiałam się czy on jest na pewno dla mnie, wydawało mi się, że tamten odcień jest nieco za chłodny, za jasny do mojej cery. Korzystając z promocji trafiłam na ciemniejszy odcień, długo byłam niezdecydowana, ale zaryzykowałam, bo zawsze można zmieszać go z fixerem czy innym podkładem. Za jasny podkład jednak nie wygląda u mnie dobrze, wręcz tragicznie.



O opakowaniu nie będę się rozpisywać, bo jak potrafisz czytać blogi, to widzisz też to, co na zdjęciu. Wspomnę tylko, że nakładka idealnie pasuje, pompka działa, a szata graficzna typowa dla tej marki może się podobać, ale każdemu nie musi. Nie noszę w kosmetyczce, więc nic się nie poniszczyło, ani nie porysowało. 


W zmatowionej buteleczce z ciężkiego szkła jest standardowa ilość kremowego podkładu lekkiej konsystencji. Ta konsystencja może nie jest najtrwalsza, ale pięknie wygląda na twarzy, zwłaszcza na suchej czy dojrzałej skórze. 


Radiance Fluid według producenta doskonale wtapia się w skórę, idealnie wygładza, subtelnie rozświetla cerę i wyrównuje jej koloryt*. Dzięki innowacyjnej, opatentowanej technologii ILLU˙SPHERE™, która inteligentnie wychwytuje i rozprasza każdy rodzaj światła naturalnego lub sztucznego na powierzchni skóry, nadając efekt optycznego wygładzenia zmarszczek, świetlistości i promiennego blasku. Warto też wiedzieć, że unikalny kompleks lipidowo-proteinowy doskonale pielęgnuje i długotrwale nawilża skórę**.

Efektem jest perfekcyjnie wygładzona, ujednolicona i rozświetlona skóra, dzięki średniemu stopniu krycia emanująca swoim naturalnym pięknem.

Podkład ten polecany jest szczególnie do skóry normalnej i suchej. Nie zatyka porów. Jest testowany dermatologicznie.

Badania in vivo Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris:


*efekt jednolitego i naturalnego wykończenia utrzymuje się przez 11 H
**efekt nawilżenia utrzymuje się przez 11 H


Jeśli kogoś interesuje, podany jest skład INCI, Jeśli podkład nie robi bałaganu na mojej skórze, szczególnie się jakoś na składzie nie skupiam. 


Konsystencja podkładu jak wspominałam jest lekka, ale nie na tyle, żeby spływał ze skóry. Podkład jest lekko naperfumowany, co nie każdemu może służyć, ale ja jestem z niego bardzo zadowolona, uwielbiam czuć przy nakładaniu piękny zapach. Dla mnie nie jest on zbyt intensywny, zaraz po nałożeniu przestaje być też wyczuwalny. 


Wydawałoby się, że ta konsystencja pozwala na dobre krycie, jeśli jednak macie przebarwienia jak ja, nie liczyłabym na to. U mnie ten podkład nie kryje aż tak doskonale, jak bym chciała. Na swoje przebarwienia muszę stosować dodatkowo korektor. Paletka korektorów L'Oreal Paris tu się doskonale spisuje, ale o niej napiszę już w innym poście. Teraz uwaga, lata mojej świetności dawno minęły, za miesiąc skończę 56 lat, wybaczcie więc moje obwisy i moją niedoskonałą skórę. Wybaczcie też niewydepilowany wąsik i moje odrosty. :)


Kombinowałam na wszystkie strony, żeby odwzorować ten nieszczęsny kolor podkładu, tak jak się widzę w lusterku. Sporo jeszcze przede mną lekcji fotografowania, ale tak to mniej więcej wygląda. Oprócz makijażu oczu i ust, twarz pokryta jest samym podkładem, bez korektora (z wyjątkiem pod oczami) także bez rozświetlacza i pudru. Bez przypudrowania jak widać nos, broda i czoło także lekko się błyszczą. 

Podkład ładnie rozświetla skórę, przestaje być widoczne to co chcę ukryć, ale bez przypudrowania strefy T, nie czułabym się komfortowo. Kiedy kilka razy sobie kichnę i wytrę nos bez uprzedniego przypudrowania, też nie ma co liczyć na wielką trwałość. Podkład ten za to komfortowy jest na skórze, ponieważ w ogóle nie czuję go w ciągu dnia. Trzyma się do samego demakijażu nie zbierając się w załamaniach skóry, nie podkreśla zmarszczek, chyba że się dołoży więcej tapety. 


Jest to bardzo dobry podkład dla cery suchej, dojrzałej, pewnie też wrażliwej. Mojej skóry nie podrażnił, nie zapchał. Podoba mi się rozświetlenie na twarzy i to, że skóra wygląda naturalnie. Bardzo dobrze się sprawdza przy obecnych temperaturach, w czasie upałów nie spływa z twarzy, przynajmniej na razie. 

Podkład dostępny jest w większych drogeriach np. Rossman, także w perfumerii Douglas w pięciu odcieniach. Mój odcień to 130. 


zdjęcie pochodzi ze strony producenta.


Ciekawa jestem jak sprawdził się u Was, znacie go? 

Miłej niedzieli! :) 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA