1 października 2020

Wrzesień w zdjęciach


            Jeszcze niedawno cieszyliśmy się latem, jednak już coraz chłodniejsze dni przypominają, że najwyższy czas zacząć przyzwyczajać  się do jesieni. Szkoda, że pory roku nikogo o zdanie nie pytają. Wrzesień na szczęście miał swoje uroki, miał też trochę mniej lub bardziej udanych wspomnień.

Wrzesień rozpoczął się pierwszym przedszkolnym zachorowaniem wnuczki, więc kto z nią miał zostać jak nie jedyna najlepsza babcia? Choroby nigdy nie są niczym wyczekiwanym, ale jest radość, że można się spotkać.


Oprócz wspólnych gier i zabaw były okazje do robienia fotek. Taras na parterze, to  też okazja do odwiedzin przez kota sąsiadów.


Moje koty też miały się dobrze, zwłaszcza kiedy jeszcze mogły wylegiwać się na słońcu.


Później już dostępu do zewnętrznego parapetu nie mieli, bo najmłodsze smarki za bardzo poczuły wolność i wyskakiwały na zewnątrz, i gdyby sobie chociaż pobiegały po trawce,  ale gdzie tam! Messi pewnego razu przywlókł szczurka, co przyprawiło mnie o torsje. Żeby chociaż jedzenia w domu nie było, ale nie, trzeba upolować coś żywego. Wykluczone, żadnego podwórka, chociaż rozkosznie się patrzyło, kiedy bawiły się z psami sąsiadów. Teraz polują na kurze skrzydełka, albo inne mięsko, robiąc przy tym demolkę w całym mieszkaniu. Jedno skrzydełko znalazłam na szafie...

Permanentnie niedospane noce, bo akurat wtedy mojej czwórce najlepiej wychodzą dzikie gonitwy, rano natomiast przychodzą na mizianki, kiedy właśnie mam największą ochotę je wysłać w kosmos. Największe zamieszanie wywołuje najmłodszy jednocześnie największy kocur i manipulator. Nie mam pojęcia czyją tym razem ofiarą padł mój kolejny kabel, tym razem od laptopa...


Szpilki wyciągnęłam w ramach akcji #dzienszpilek, choć udało mi się w tym miesiącu nawet je założyć. Kot mógł podziwiać moje szpileczki tylko przez chwilę, już szelma jedna próbowała się do nich dobrać.


Wnusia pojechała z chrzestnym i ciocią w góry, nie zapomniała o ukochanym misiu. Mieliście swoją ulubioną przytulankę? Taką jedyną, która wszędzie towarzyszyła, bez której nie mogliście usnąć? Ja też miałam.


Jak zawsze, nie zabrakło kosmetyków. Marka Pixi znów obdarowała swoje ambasadorki pięknymi paletkami. Intensywnie testowałam kosmetyki nowej linii Pro Longer L'Oreal Professionnel, nie zapominając o olejku do włosów Kerastase. Po prawie roku od kupna otworzyłam w końcu hennę do brwi RefectoCil. Ćwiczyłam makijaże, robiłam manicure mojej 90 - letniej sąsiadce, która nawet po operacji  kolana chciała mieć piękne paznokcie. Ogromny szacun za dbałość o siebie! Mam nadzieję, że moja klientka dożyje długich lat.

Chętnie powracam do kosmetyków używanych dawniej. Chociaż Meteoryty Guerlain'a pożyczałam sobie od Ani, ale też zamierzam do nich wrócić. Dzień kawy jest u mnie codziennie, dzień ciasta niekoniecznie, ale jeśli ktoś poczęstuje, to  nie odmawiam. Słodycze podarowane nie tuczą.

Nic więcej się nie wydarzyło w tym wrześniu. Mam pewne plany, ale póki co, czekam na ich dalszy rozwój. Muszę jeszcze poprawić swoje samopoczucie, tarczyca znów mi daje popalić. Mam nadzieję, że październik będzie bardziej owocny.

Jak minął Wam wrzesień? Mam nadzieję, że wszyscy zdrowi? Dbajcie o siebie! ❤️

26 komentarzy:

  1. Trochę działo u Ciebie we Wrześniu ....
    Fajnie tak dostawać kosmetyki ja muszę kupować. Pozdrawiam i zdrowia życzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze :) Nie ma nic za darmo. Większość z nas kupuje, ja też. Również serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Na szczęście wrzesień był spokojny, zdrowie odpisywało, dużo ruchu, trochę pracy, mały remont który przeniósł się na październik / wymiana rur/, wizyta u lekarza ortopedy bo trochę "zmęczył się i zużył" mój staw skokowy. Ubraniowo spokojnie🤗, kosmetycznie też, nie było zakupów. Szpilek nie założyłam ale do akcji dołączyłam ze starym zdjęciem. Na balkonie trochę lata, trochę jesieni, wrzosy zagościły... I chyba tyle... Pozdrawiam już jesiennie 🍁🍂, miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym stawem niedobrze Basiu, dbaj o siebie. Mnie też czeka remont, choć c nie wiem kiedy. Również Cię Basiu pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć nic złego, "zmęczenie materiału", przemęczenie, przeciążenie / tak napisał lekarz/, ogólnie - SKS 😜rehabikiracje tylko kiedy? Zobaczymy... sama muszę zadbać 🤗

      Usuń
  4. U nas wrzesień też z chorobami. Mam nadzieję, że październik będzie słoneczny dla mnie i dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. koty to mają życie :) mnie się coś wrzesień okrutnie dłużył

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotki są ekstra :) sporo fajnych kosmetyków przetestowała :) super, ze sąsiadka pomimo swojego wieku nadal o siebie dba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie wpisy, Twój blog to Twój osobisty pamiętnik :)
    Na pewno z czaem będziesz chetnie wracać do tych zdjęć pamiątkowych :)

    A i mailinki, uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodkie kiciusie <3 Zawsze chętnie podglądam je na Twoim insta :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przyznać, że domek dla lalek jest imponujący :) Sama bym się takim bawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja niedosypiam przez Tigera:))
    Na szczęście przestał nocami podgryzać meble, ale dużo pilnuje, więc powarkuje:))
    No i jak się wali na podłogę, to jak wór ziemniaków:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczne kotki <3 miałam kiedyś podobnego kotka do jednego z Twoich, do tego rudo-biało-pręgowatego:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Te maliny na pierwszym zdjęciu są tak piękne, że aż mi ślinka poleciała

    OdpowiedzUsuń
  13. Dorotko ! To muszą być wspaniałe chwile - zabawy z wnuczką ! Tylko ta babcia wygląda jak dziewczynka !
    Wiem ja to - jak koty lubią polować, a wieczorem się przymilają i proszą o głaski... Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy wrzesień za Tobą Dorotką.:) Wnusia urocza.
    A mój Miś z dzieciństwa do tej pory ze mną mieszka.:)
    Moc buziaków posyłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz "wesoło" ze swoimi kociakami, nudzić Ci się nie pozwalają ;) Piękna spódnica :)

    OdpowiedzUsuń

☆ Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawiasz swój ślad. Jednak pamiętaj!

☆ KOMENTARZE ZAWIERAJĄCE LINKI, ADRESY BLOGA LUB REKLAMY NIE SĄ AKCEPTOWANE I TRAFIAJĄ DO SPAMU!

☆ Nie widzisz swojego komentarza? Prawdopodobnie pozostawiłaś w nim link. Zgodnie z obietnicą trafił do spamu. Szanuj cudzą pracę! Mam alergię na cwaniactwo.