Dobrostan nie jest dziełem przypadku

 

               Dobrostan nie jest ani modą, ani luksusem dla wybranych. To stan, który ujawnia się wtedy, gdy życie człowieka pozostaje w pewnym porządku. wewnętrznym i zewnętrznym. Nie da się go osiągnąć przypadkiem, tak jak nie da się utrzymać ładu w domu bez codziennej troski. Wymaga uwagi, ale nie przesady. Wymaga konsekwencji, ale nie napięcia.

Największym błędem jest traktowanie dobrostanu jako czegoś dodatkowego. Czegoś, co robi się „obok” życia. Tymczasem on nie istnieje obok. On jest wynikiem tego, jak wygląda nasza codzienność.

Zacznijmy od ciała 

Ciało nie wybacza długów. Można przez jakiś czas ignorować zmęczenie, nieregularność, byle jakie jedzenie czy brak ruchu, ale rachunek za to przychodzi zawsze. Czasem w postaci spadku energii, czasem skutkuje rozdrażnieniem, a czasem nawet daje poważniejsze skutki jak długotrwała choroba. 

Dbanie o ciało nie wymaga szczególnej wiedzy ani nie wiadomo jakich środków. Wymaga raczej przywrócenia takich podstaw jak pełnowartościowego jedzenia, które odżywia zamiast tylko zapchać żołądek, snu, który naprawdę regeneruje, i ruchu, który nie jest jak za karę, tylko naturalnym elementem dnia. Ciało lubi prostotę. Nie potrzebuje nadmiaru bodźców ani skrajnych rozwiązań, wystarczy go słuchać i nie zgadzać się na wszystko.

Warto też zauważyć, że ciało bardzo szybko odpowiada na regularność. To, co jest robione codziennie, nawet w niewielkim zakresie, przynosi większe efekty niż sporadyczne wysiłki. Codzienny spacer, chwila prostej gimnastyki nikomu jeszcze nie zaszkodziły.

Odpoczynek nie jest nagrodą 

Jednym z najbardziej szkodliwych przekonań jest traktowanie odpoczynku jako czegoś, na co trzeba sobie zasłużyć. W efekcie człowiek odpoczywa dopiero wtedy, gdy jest już wyczerpany. Odpoczynek powinien być wpisany w rytm dnia, a nie pojawiać się jako reakcja na skrajne zmęczenie. I co ważne, to nie każda forma bezczynności regeneruje. Odpoczynek, który przywraca równowagę, ma w sobie albo ciszę, albo skupienie. Daje przestrzeń zamiast ją zabierać. 

Z wiekiem tego odpoczynku potrzebuję więcej i częściej. Kiedy jestem zmęczona, nic nie wychodzi mi dobrze poza frustracją i buntem mojego organizmu. Przestałam zwracać uwagę na to czy kogoś zadowolę czy nie, czy ktoś mnie oceni, po prostu zwalniam, odpoczywamg. Nikt za mnie nie odchoruje w razie czego, nie będzie czekał w długich kolejkach do specjalisty, ani kupował kosztownych leków.

Porządek odbiciem stanu wewnętrznego

Nie da się utrzymać spokoju w głowie, jeśli przestrzeń wokół stale wprowadza napięcie. Bałagan nie tylko jest kwestią estetyki, jest również formą niedokończenia. Każda rzecz pozostawiona „na później” zabiera uwagę, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Uporządkowane otoczenie nie oznacza perfekcji. Oznacza raczej świadome ograniczenie nadmiaru i utrzymanie rzeczy w stanie, który nie wymaga naszej ciągłej reakcji. Kiedy przestrzeń jest spokojna, głowa również zaczyna pracować inaczej. Jest ciszej, panuje spokój oraz równowaga. Porządek jest jednym z tych elementów, które często są bagatelizowane, natomiast mają realny wpływ na jakość codziennego funkcjonowania.

Nie lubię nadmiaru. Kiedy kupię coś nowego, wyrzucam lub oddaję inną rzecz, której już nie potrzebuję. 

Między skupieniem a rozproszeniem

We współczesnym świecie rzadko doświadczamy ciszy. Wydaje się, że odpoczywamy, ale to tylko pozory odpoczynku. Nasze otoczenie jest wypełnione wieloma bodźcami: obrazami, dźwiękami, informacjami. W efekcie umysł nie ma kiedy się domknąć, uporządkować ani zregenerować. Skrollujemy media społecznościowe, oglądamy wiadomości, które podnoszą adrenalinę, ale nic dobrego nie wnoszą. 

Nie chodzi o odcinanie się od świata, ale o przywrócenie równowagi. Umysł przeciążony nie działa lepiej. Działa gorzej, chociaż szybciej. Nadal korzystam z Facebooka, ale ograniczyłam do niezbędnego minimum. Korzystam tyle, co potrzebuję do polepszenia nastroju czy kontaktów z bliskimi czy starymi znajomymi. Chciałoby się przenieść te kontakty do Realu, ale wszystko jest tak rozproszone po całym świecie, że to jest prawdziwym wyzwaniem. 

Dlatego cieszę się wiosną, że słońce dłużej świeci i jest jasno. Można nacieszyć się widokiem budzącej się do życia natury. Żeby mi jej nie brakowało,  zabieram również do domu. Obecność kwiatów w domu, to nie tylko prezent na urodziny, na którym niektórzy lubią oszczędzać, ale poprawienie nastroju i radość dla oczu każdego dnia. Zazwyczaj nie dostaję od nikogo kwiatów, ale nikt mi nie zabroni dostarczyć ich sobie samej w naturze czy chociażby w stanie płynnym.

Jakość ponad ilość 

Często widzę, że ktoś się chwali swoją zaradnością, oszczędnością, a tak naprawdę nie jest zadowolony ze swoich zakupów. Bluzka się mechaci po pierwszym praniu, okulary kupione w dyskoncie czy na ulicy nijak nie chcą się dopasować do nosa i uszu, a torebka wygląda aż przykro wspominać. Ta sama osoba często szydzi z innych, że za tę cenę kupiłaby kilka takich rzeczy, tylko pytam się: po co, kiedy nigdy nie będą tak trwałe, funkcjonalne, o wyglądzie nie wspominając? 

Z własnego doświadczenia wiemy, że oszczędność na jakości, to żadna oszczędność. Plomba z zęba wyleci szybciej, niż się spodziewasz, a ubranie czy torebka za chwilę będzie do wyrzucenia. Od dawna nie kupuję już nic z poliestru czy podobnych tworzyw. Second handy też już nie są tak dobrym rozwiązaniem, bo coraz trudniej jest znaleźć coś wyjątkowego w dobrej cenie. 

Relacje jako przestrzeń stabilności

Człowiek funkcjonuje w relacjach, niezależnie od tego, czy tego chce, czy nie. Pytanie dotyczy jakości tych relacji. Powierzchowność męczy, podobnie jak nadmiar kontaktów, które nic nie wnoszą.

Największą wartość mają te więzi, które nie wymagają ciągłego wysiłku. Obecność, przy której nie trzeba niczego udowadniać, jest jednym z najprostszych i jednocześnie najtrudniejszych do zastąpienia źródeł równowagi. Z drugiej strony, brak granic prowadzi do przeciążenia. Dobrostan wymaga nie tylko budowania relacji, ale również umiejętności ograniczania tych, które wprowadzają chaos. 

Umiar ponad wszystko 

Najwięcej szkody w dbaniu o dobrostan przynosi przesada. Zbyt wiele zasad, zbyt ambitne plany, zbyt szybkie zmiany. To wszystko prowadzi do napięcia, które jest przeciwieństwem tego, co miało zostać osiągnięte.

Umiar nie oznacza rezygnacji z jakości. Oznacza wybór tego, co rzeczywiście ma znaczenie, jak również konsekwentne trzymanie się podstaw. Bez nadmiaru, bez ciągłego poprawiania, bez szukania nowych metod dla samego szukania.

Dobrostan nie jest efektem jednego działania ani jednego wyboru. Jest rezultatem życia prowadzonego w pewnym porządku. Takim, który uwzględnia zarówno ciało, jak i umysł, zarówno pracę, jak i odpoczynek, zarówno obecność innych ludzi, jak i własną przestrzeń.

Nie wymaga nadzwyczajnych środków. Wymaga raczej uczciwości wobec siebie i gotowości do utrzymania rzeczy prostych na właściwym miejscu. I choć brzmi to niepozornie, właśnie w tej prostocie kryje się jego trwałość.


Pozdrowienia! ✨

Komentarze

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.