9 marca 2017

Otul swoje ciało odrobiną luksusu.


        Lubimy ozdabiać się złotem, ale nie każdy wie, że złoto jest prawdziwym dobrodziejstwem dla zdrowia i urody. Cenione od wieków złoto jest  nie tylko oznaką luksusu, znalazło swoje zastosowanie także w kosmetologii. A ponieważ luksusu nigdy nie mamy za wiele, z okazji naszego święta, przyniosłam dziś 24-Karatowy złoty krem do ciała Stenders. Krem był upominkiem dla zaproszonych na Walentynkowe warsztaty z gwiazdami blogerek, o którym pisałam kilka tygodni temu. Upominki mogą być trafione lub nie trafione, jednak upominki ze złota do nietrafionych nigdy u mnie nie należą. Złoto zawsze jest w cenie, zwłaszcza,  kiedy dodaje urody także mojej skórze.


Luksusowo wygląda również opakowanie kremu do ciała. Spełni oczekiwania nawet najbardziej wyrafinowanego gustu. Trzeba jednak uważać, że słoiczek zawierający krem wykonany jest z grubego szkła i jeśli spadnie na kafelki - rozpacz murowana, Tak cenny krem, trzeba chronić jak oka w głowie. Pal sześć ten słoik, ale tego złota szkoda!  A jest go tam razem z kremem 180g. Chociaż wydaje się, że to niewiele to  spokojnie wystarczy na długo ponad miesiąc. 


Słoiczek chroniony jest dodatkowym wieczkiem z wygrawerowanym na nim logo. Wygląda to bardzo elegancko, chociaż sama już zdążyłam to wieczko wymaziać kremem. 


Złota w tym kremie gołym okiem nie zobaczycie, jednak po zajrzeniu do środka nie mogłam mu się oprzeć. Krem kusi nieziemskim, bliżej nie określonym aromatem, oraz bogatą konsystencją, idealną na tą porę roku, czy na rozbieraną randkę. Jego kolor trudno mi określić, według mnie jest to bardzo przyjemny dla oka, różowozłoty odcień. 



Krem mimo bogatej konsystencji bardzo dobrze rozsmarowuje się na skórze, nie pozostawiając tłustej warstwy, co pozwala na szybkie nałożenie ubrania. Obłędny zapach towarzyszy nam długie godziny, choć z czasem wyczuwamy go tylko po zbliżeniu nosa do skóry. Nasza skóra po wysmarowaniu tym kremem oprócz nieziemskiego zapachu, otulona jest cieniutką warstwą ochronną, która ją nawilża i odżywia. 


Według opisu producenta krem ten ma pozostawić naszą skórę miękką i aksamitnie gładką dzięki zawartości cennych składników jak 24-karatowe złoto, ekstrakt z granatu i olej arganowy, by w niezwykle wyszukany sposób dbać o jej piękno. Aby nadać mu jeszcze bardziej szlachetny wymiar, elegancki zapach tego kremu został zaprojektowany przez laboratorium Govindam

Nic właściwie nie znalazłam, żeby się przyczepić do tego kremu. Minusem może być ciężki słoiczek i brak aplikatora, ale jego brak jest w większości kremów. Może aplikacja nie jest zbyt higieniczna, ale myślę, że z tubki ciężko byłoby go wydobyć. Wydaje mi się, że ten słoiczek dopełnia cały ten luksus i nie czepiałabym się go tak bardzo, tym bardziej co jest w jego wnętrzu. Może moja skóra nie błyszczy się złotem, ale jest bardzo dobrze nawilżona, odżywiona i wygładzona. Dawno nie miałam przyjemności dotykać jej tak często jak obecnie. Do tego ten zapach na skórze utrzymujący się cały dzień to po prostu poezja.

Co do drobinek złota i połysku. Większą część czasu chodzę w ubraniu, więc  trudno mi było zauważyć jakikolwiek połysk. Jeśli jednak spojrzycie na skórę pod światłem, widać jak pięknie one się odbijają. Chyba nie o to chodzi, żeby skóra się błyszczała, bo od tego są kremy i olejki rozświetlające. Tu chodzi głównie o pielęgnację skóry, która w pełni spełnia moje oczekiwania. Skóra jest zadbana jak rzadko przy którym kremie, czy balsamie na długie, długie godziny, co najbardziej mnie cieszy. Luksus może i jest zbytkiem, ale nie wtedy, kiedy może dać nam to, czego nam bardzo brakuje. 

Ciężko byłoby mi kupić ten krem, tym bardziej, że cena jak na złoto przystało, też o sobie nie daje zapomnieć, a 100zł piechotą nie chodzi, złoto też nie, ale jeśli chcemy się o swoją skórę dobrze zatroszczyć i nie żałować jej luksusu, bardzo gorąco polecam. Krem będzie idealny dla dojrzałej czy przesuszonej skóry ciała. Warto też korzystać z promocji, jakie sklepy Stenders oferują. Krem ten znajdziecie również w perfumeriach Douglas czy na stronie sklepu Stenders. Znacie tą serię kosmetyków? 

Serdecznie pozdrawiam!



0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Bedzie mi również miło, jeśli go zaobserwujesz. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam! :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA