26 grudnia 2017

Ulubiony korektor. Born This Way Too Faced.


       Święta Bożego Narodzenia już się zakończyły, czas się więc zabrać do roboty. Warto też zakryć pozostałe po świętach i nie tylko rodzinnych imprezach wszystkie oznaki zmęczenia. Ponieważ o swoją ponad półwieczną cerę dbam z wyjątkową troską, zamówiłam sobie od Mikołaj/ki korektor, który ma mi zapewnić wyjątkowy komfort. W końcu jestem kobietą wyjątkową i mogę być trochę wybredna, tak samo jak moja skóra. Korektor pod oczy Born This Way Too Faced pozwolił mi poczuć się wyjątkowo. Nie powiem, że śpię ze swoimi upominkami jak będąc dzieckiem, ale tak samo się nimi cieszę. Urzekło mnie to śliczne opakowanie jak również uroczy kartonik. 
Opakowanie zawiera tylko 2,5 ml lekkiej konsystencji kremu, ale myślę że jest to optymalna ilość do zużycia w ciągu roku po otwarciu. Wybrałam odcień light, który idealnie dopasował się do jasnej karnacji mojej cery.


Korektor Born This Way został wzbogacony składnikami korzystnymi dla skóry, takimi jak woda kokosowa, która uzupełnia nawilżenie skóry, różanecznik alpejski, który rozświetla skórę i przywraca jej blask oraz kwas hialuronowy, który wygładza skórę oraz  nadaje jej młodszy wygląd. Mieszanka kolorowych korektorów wygodnych dzięki kremowej konsystencji, stwarza wrażenie idealnej skóry. Cera jest naturalnie lśniąca, kiedy kosmetyk stosuje się pod lub na podkład, a nawet kiedy używa się go samodzielnie. Jest bezolejowy.


Woda kokosowa pomaga delikatnie uzupełnić poziom nawilżenia skóry, nie nawilżając jej nadmiernie 
Różanecznik alpejski rozświetla skórę i zwiększa jej elastyczność 
Kwas hialuronowy zapewnia długotrwałe nawilżenie skóry, przywracając jej równowagę, tym samym gładszy i młodszy wygląd. 


Aplikator taki sam jak w błyszczykach pozwala nanieść odpowiednią ilość kremu na skórę, którą można bezproblemowo na niej rozprowadzić. Pod oczami, przy skrzydełkach nosa oraz wszystkie miejsca, które chcemy rozjaśnić i rozświetlić. 


Po lewej bez makijażu, bez korektora, za to widać jeszcze krem pod oczami. Jak widać, potrzeby maskowania czegokolwiek nie są duże. Po prawej zamaskowane są tylko cienie pod oczami. Jeszcze przed nałożeniem podkładu. 


Korektor bardzo łatwo się aplikuje i rozprowadza po skórze, trzyma się cały dzień bez wchodzenia w załamania skóry czy podkreślania zmarszczek. Przed nałożeniem nie zapominam jednak o dobrym nawilżeniu skóry. Dobrze współpracuje z kremem pielęgnacyjnym, jak też podkładami. Nie ciemnieje na skórze w ciągu dnia, nie tworzy również efektu maski. Bardzo mi się podoba efekt rozświetlenia, rozjaśnienie moich cieni pod oczami oraz efektu wygładzonej skóry. Nie zauważyłam, żeby korektor wysuszał moją skórę, delikatny perfumowany zapach również jej nie podrażnia. 
Korektor ten jest dostępny w perfumeriach Sephora stacjonarnie i online. Polecam! Znacie?

Pozdrawiam poświątecznie! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz mój blog. Będzie mi również miło, jeśli pozostawisz swój komentarz. Zastrzegam sobie jednak prawo do usuwania komentarzy ze spamem, zawierające linki, komentarzy obraźliwych, oraz nie mającego związku z treścią wpisu.

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA