20 lipca 2018

Melted Latex Liquified High Shine Lipstick, miłość od pierwszego spojrzenia


            Szukałam na usta spokojnego koloru, ale jak zwykle wybrałam pomadkę o kolorze intensywnego różu. Po prostu lubię, kiedy pomadka jest widoczna na ustach, kiedy ożywia moją twarz. Tym razem jest to Melted Latex Liquified High Shine Lipstick Too Faced o kolorze Boot First w której czułam się najlepiej, mój wybór potwierdziła też konsultantka Sephory, którą oczywiście pozdrawiam. 

Ostatnio polubiłam pomadki i miała być to pomadka, jednak przy samym wejściu pojrzałam na stoisko z przecenami i tam utkwiłam. Szukałam jeszcze wśród pomadek nieprzecenionych, ale ta pomadka czy błyszczyk akurat bardzo mnie prosiła o zabranie do domu. Nie sprzeciwiłam się, to była miłość od pierwszego spojrzenia...



Prześliczne opakowanie na wzór szklanego z aplikatorem umieszczonym w czarnej nakrętce posiada na szczycie wytłoczone logo o złocistym kolorze, niestety, nie jest ono trwałe. Złotko się trochę zdążyło powycierać, ale reszta jest nietknięta mimo szargania w mojej kosmetyczce. Na dołączonym kartoniku znajdziemy wszystkie przydatne informacje. Niestety, chcąc odkleić taśmę zaklejającą kartonik uszkodziłam go i trudno się mówi. Nie będę sobie szpecić bloga ;)


Samo opakowanie wygląda bardzo elegancko według mnie, bajecznie, przypomina bardziej szkło jak tworzywo i zawiera 7 ml gęstego, treściwego błyszczyka, który ze względu na niezłe krycie można też nazwać pomadką. Czytałam gdzieś, że ma mieć niby smak truskawkowy, ale ja tego nie wyczuwam. Według mnie smak jest nijaki, co mnie trochę rozczarowało. No chyba, że to ja smak straciłam. Ciekawi mnie, jak to wygląda u Was. 


Obietnice:

Dzięki jedynej w swoim rodzaju technologii, pozwalającej zachować płynną konsystencję lśniącej szminki, Melted Latex nadaje ustom zupełnie inny wymiar - konsystencja miodu sprawia, że błyszczyk przylega do ust, nadając im szklisty połysk. Efektywny, głęboki, soczysty pigment nadaje efekt lakieru o żywym, intensywnym połysku i trwałym zabarwieniu.
Aplikator z gąbeczką z łatwością pokrywa usta warstwą intensywnego koloru, który utrzymuje się przez wiele godzin.

INGREDIENTS: Polybutene, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Trimethylolpropane Triisostearate, Hydrogenated Polyisobutene, Diisostearyl Malate, Octyldodecanol, Sucrose Acetate Isobutyrate, Calcium Sodium Borosilicate, Microcrystalline Wax/Cera Microcristallina/Cire Microcristalline, Silica Dimethyl Silylate, Mica, Triisodecyl Trimellitate, Bis-Behenyl/Isostearyl/Phytosteryl Dimer Dilinoleyl Dimer Dilinoleate, Dicalcium Phosphate, Silica, Disteardimonium Hectorite, Flavor/Aroma, BHT, Citric Acid, Hydrogenated Styrene/Butadiene Copolymer, Limonene, Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Propylene Carbonate, Propylene Glycol, Tin Oxide, Tocopherol, Yellow 5 Lake (CI 19140), Red 28 Lake (CI 45410), Titanium Dioxide (CI 77891).


Jeśli chodzi o aplikator, posiada on taki rowek, dokładnie nie rozumiem jego znaczenia, ale pokrywa usta bardzo precyzyjnie, bez potrzeby użycia konturówki. Można dokładać warstwy pomadki, budując w ten sposób intensywność koloru. 


Muszę przyznać, że prawie wszystko się zgadza. Chociaż trwałość zależy od tego, ile godzin obędziemy sie bez posiłku. Ja wytrzymuję bez jedzenia około 4 godzin, chociaż ssanie żołądka czuję już po trzech godzinach. Błyszczyk wytrzyma wszelkie napoje, ale po nich już nie jest błyszczykiem tylko pomadką. Po prostu połysk traci na intensywności, kolor również, ale mimo to jeszcze trochę się trzyma. Po zjedzonym posiłku usta niestety, trzeba pomalować ponownie. Na szczęście nie zjada się jakoś brzydko, pomadka schodzi równomiernie i na szczęście nie zauważyłam żeby barwiła zęby. Zostawia natomiast widoczne ślady na każdym kubku czy filiżance, lub po ofiarowanym buziaku. Osoby lubiące trwałe, niezostawiające śladów pomadki nie będą zachwycone, ale jeśli lubicie usta z połyskiem, efekt jest niesamowity i seksowny. 


Pomadkę Melted Latex, jak również inne produkty Too Faced znajdziecie w sieci perfumerii Sephora. Jeśli macie ochotę, radzę się pospieszyć. W tej chwili można kupić ją za pół ceny.

Jak Wam się podoba pomadka i efekt? Jaki produkt polecacie jeszcze tej marki?

Pozdrawiam serdecznie! :) 

19 komentarzy:

  1. Kolor jest śliczny. Pasuje Ci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny Melted latex. Pasuje kolorek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie wyglądasz w tym kolorze :) Dobry wybór!

    OdpowiedzUsuń
  4. Połysk rządzi! Zastanawiałam się kiedyś nad Too Faced, ale nowe pomadki z Estee Lauder też mi się bardzo podobają :-/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor pięknie podbija kolor niebieskiej tęczówki :-D Ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. i dobrze, że wybrałaś ten "niespokojny" kolor, bo do twarzy Ci z nim. nie ma sensu szukać na siłę spokojnych barw :) Jesteś stworzona do intensywnych barw na ustach. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro podoba Ci sie taki kolor to uzywaj takich blyszczykow. Kto Ci zabroni 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale pięknie wygląda i w takiej cenie, żal nie brać :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten kolor jest jak stworzony dla Ciebie. Ja z kolei od lat przymierzam sie do czerwonej pomadki i do tej pory do tego nie doszłam.
    Pozdrowienia kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla Ciebie jak skrojona.Ja przymierzam się do pomadki czerwonej, ale jakoś nie doszłam do niej...
    Usciski kochana

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja od pewnego juz czasu ''odeszlam'' od uzywania blyszczykow.

    OdpowiedzUsuń
  12. MAm, uwielbiam. I chyba nawet ten sam kolor.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam takie kolory, są bardzo kobiece!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dziwię Ci się - też bym wyszła z takim kolorem :D

    OdpowiedzUsuń

Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Proszę, tylko nie spamuj linkami i prośbami o wspólną obserwację. Przy okazji trafię i na Twój blog. Zastrzegam sobie usuwanie komentarzy ze spamem.

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA