22 listopada 2018

Najbardziej ulubione maseczki 2018


           Rok co prawda jeszcze nie minął, ale do jego końca zostało zaledwie kilka tygodni. Oprócz serum i kremów do twarzy lubimy też stosować maseczki. Chociaż ostatni rok nie obfitował zbytnio w maseczki, to wśród nich znalazłam kilka swoich hitów.

Na zmęczoną poszarzałą skórę najbardziej polubiłam Pixi Glow O2 Oxygen Mask. Bardzo prosta, jednocześnie ekspresowa w stosowaniu, bo wystarczy ją trzymać zaledwie 3 minuty. Po nałożeniu na skórę przybiera biały kolor delikatnie bąbelkując. Dzięki zawartości kompleksu tlenowego, witamin, żeńszenia i kofeiny, przeciwutleniaczy przywraca prawidłowe krążenie w skórze, co sprawia że znikają oznaki zmęczenia, skóra zostaje ożywiona, rozświetlona blask, ożywia i rozświetla skórę. Dodatkowo zawartość enzymu probiotycznego oraz przeciwutleniaczy działają odtruwająco na skórę.



Najbardziej wygodną maseczką jest maska w kremie stosowana na noc. Po oczyszczeniu twarzy zamiast nocnego kremu nakładam całonocną maseczkę. W tym roku najbardziej taką ulubioną jest Drink Up Intensive Overnight Mask to Quench Skin's Thirst Origins


Maska ta jest delikatnej nietłustej konsystencji, o obłędnym owocowym zapachu. Nawilża dzięki zawartości olejków avokado i pestek moreli, natomiast wodorosty z morza japońskiego pomagają naprawić barierę ochronną skóry. Skóra po całej nocy jest nawilżona, odświeżona, dzięki czemu odzyskuje dawną elastyczność, staje się bardziej jędrna. Najlepsze jest w niej to, że nie muszę jej zmywać, a zapach zapewnia mi prawdziwy relaks.

Bardzo modne i lubiane stały się maseczki w płachcie, a najbardziej chyba cenimy sobie maski koreańskie. U mnie z tymi maseczkami było różnie. Jedne lepiej przylegają do skóry, inne mniej, jeszcze inne nie są dobrze dopasowane, przez co rwały się, były za małe, albo przesuwały się. Najlepiej wspominam maskę Animal Mask - For Dark Panda Skin 79 .


Według producenta jest to maska mocno wybielająca. Stosowana regularnie wyrównuje koloryt skóry i niweluje cienie. Wzbogacona o silny antyoksydant jakim jest witamina B3, tym razem w postaci amidu kwasu nikotynowego, pomaga zapanować nad przebarwieniami, zwiększa nawilżenie, poprawia barierę lipidową naskórka. Dark Panda przeznaczona jest zarówno do cer z problemami, jak i tych bardziej wrażliwych czy dojrzałych. Maska ta była najlepiej dopasowana, nie zsuwała się z twarzy, oprócz tego swoim wyglądem potrafi poprawić nastrój. Skutecznie ożywiła i rozświetliła moją twarz po nieprzespanej nocy, ale regularne używanie jest trochę kłopotliwe, ponieważ nie zawsze miałam do niej dostęp. Mimo to, jako maseczka w płachcie jest najbardziej godna polecenia. 

Znacie te maseczki? Jestem ciekawa Waszych maseczkowych ulubieńców.

Pozdrawiam ciepło! :)

27 komentarzy:

  1. Przyznam, że spotykam się z nimi po raz pierwszy, ale wyglądają naprawdę ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie jestem fanką tych w płachcie. To najmniej lubiana przeze mnie wersja maseczki, choć nie oznacza to, że całkowicie ich unikam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tą maskę pandę, ale to było dawno temu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najbardziej lubię maseczki glinkowe, a ostatnio robię sobie te z bielendy z serii botanical - super mega fajne ;) ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaje kochana, ze ta tlenowa od Pixi bardzo mnie kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, coś nie jestem zaskoczona tymi markami :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że tylko nie ja kocham Drink Up :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Origins Drink Up to super maseczka:).

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe są te maski chodź widzę je pierwszy raz to z chęcią bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, nie znam Twoich ulubionych maseczek. Ja chyba nie mam ulubionych produktów z tej kategorii. Stosuję maseczki z łapanki..

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz widzę, ale na pewno przetestuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Maseczka Origins to prawdziwa petarda :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawi mnie ta maseczka Origins. Jakoś nie po drodze mi z tą marką, ale skoro tak fajnie się sprawdza maseczka i do tego nie wymaga zmywania to mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mnie ta maska Origins niestety trochę zapycha :/

    OdpowiedzUsuń
  15. ooo na tą ostatnią mam ochotę !

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam Origins i byłam bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  17. Najbardziej mnie zainteresowała maseczka Drink Up Intensive Overnight Mask to Quench Skin's Thirst Origins. Z chęcią bym przetestowała :D
    Pozdrawiam i dziękuję bardzo za odwiedziny! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Akurat żadnej z nich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Akurat tych maseczek jeszcze nie znałam, dzięki za podrzucenie ciekaweych propozycji

    OdpowiedzUsuń
  20. Maseczki Skin 79 baaaaaaardzo lubię! A kremy też mają fajne. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czy Origins Drink Up Cię nie zapycha?

    OdpowiedzUsuń
  22. kocham maski origins, najbardziej czarna i ta intensywnie nawilzajaca

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też nie jestem mega fanką płachty na twarzy, chociaż raz na jakiś czas robie i takie :) Jednak wciąż bliżej mi do kremowych produktów :)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Proszę, tylko nie spamuj prośbami o wspólną obserwację. Przy okazji trafię i na Twój blog. Zastrzegam sobie usuwanie komentarzy nie na temat, z autopromocją oraz linkami.

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA