Przysłowia, które nie zdają egzaminu we współczesnym świecie. Dlaczego powinny trafić do lamusa

 

                 Przysłowia od zawsze były sposobem na porządkowanie świata. Miały podpowiadać, jak żyć, czego unikać, a na czym polega zdrowy rozsądek. Problem w tym, że wiele z nich powstało w realiach, które z dzisiejszą codziennością mają niewiele wspólnego. W efekcie część dawnych powiedzeń bardziej ogranicza niż pomaga, podtrzymując schematy, które nie przystają ani do współczesnego tempa życia, ani do współczesnej wiedzy na temat psychologii i relacji.


Czas leczy rany 

 Mimo jego kojącej formy, samo czekanie na cudowną poprawę zwykle nie działa. Dziś wszyscy wiemy, że emocje nie rozpływają się same, a niewyrażone potrafią tkwić w człowieku latami. Leczy nie czas, ale rozmowa, wsparcie, terapia, nazwanie tego, co boli. W epoce większej świadomości psychicznej to powiedzenie staje się wręcz zaproszeniem do biernego czekania.

Co cię nie zabije, to cię wzmocni

Kiedyś było synonimem hartu ducha, dziś coraz częściej kojarzy się z przymusem udowadniania, że radzimy sobie ze wszystkim. Tymczasem trudne doświadczenia nie wzmacniają, lecz wyczerpują i osłabiają. Współczesna wiedza o stresie, wypaleniu i traumie pokazuje, że siła nie polega na znoszeniu wszystkiego, ale na tym, żeby wiedzieć, kiedy potrzebna jest pomoc.

Pokorne cielę dwie matki ssie

Przekonanie, że najwięcej zyskują ci, którzy zawsze są cicho i grzecznie się podporządkowują również  się nie sprawdza. Dzisiejszy świat wymaga odwagi, a nie pokory rozumianej jako rezygnacja z siebie. W pracy, relacjach i codziennych sprawach zdecydowanie ważniejsze jest asertywne komunikowanie swoich granic. Inaczej zamiast dwóch „matek” zostaje tylko poczucie, że każdy może coś wymagać.

Dzieci i ryby głosu nie mają 

Kolejny przykład, który współczesność odrzuciła niemal automatycznie. Dziś wiemy, że dziecko jest pełnoprawnym uczestnikiem świata, z własnymi emocjami i potrzebami, a odbieranie mu głosu nie buduje ani szacunku, ani bezpieczeństwa. Kiedy uczymy się słuchać uważniej, to przysłowie brzmi jak echo epoki, do której trudno chcieć wracać.

Praca nie zając, nie ucieknie

W czasach, gdy wyzwania zawodowe potrafią dosłownie zawładnąć życiem prywatnym, to powiedzenie utrwala niezdrową pobłażliwość wobec odwlekania. Paradoksalnie praca właśnie ucieka, bo zaległości rosną, projekty przyspieszają, a tempo świata nie czeka na nikogo. Dzisiejsza codzienność wymaga bardziej świadomego zarządzania energią niż przekonania, że wszystko można odłożyć na później.

Zła żona gorsza niż morowe powietrze

 Oraz wszystkie warianty tego przysłowia, które opierały się na stereotypowym obwinianiu jednej strony relacji. Współczesne partnerstwo działa na wzajemności, na komunikacji, odpowiedzialności i empatii. Obciążanie jednej osoby etykietą tej „złej” nie tylko mija się z rzeczywistością, ale też przesłania to, co naprawdę wymaga zmiany.

Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz

Niby logiczne, ale tak naprawdę zrzuca odpowiedzialność tylko na jednostkę i pomija cały kontekst. A nie żyjemy w próżni. Na nasze życie wpływa zdrowie, sytuacja finansowa, warunki pracy, relacje, wsparcie, albo jego brak. To powiedzenie często upraszcza skomplikowane sytuacje do jednej winnej osoby, co bywa krzywdzące i kompletnie nierealne.

Pieniądze szczęścia nie dają 

To najgłupsze przysłowie jakie znam. Pieniądze co prawda szczęścia same w sobie nie kupują, ale udawanie, że nie mają znaczenia, jest po prostu nieuczciwe. Pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa, stabilność, możliwość odpoczynku, lepszego leczenia, wykształcenia, życia bez ciągłego stresu o jutro. Nie gwarantują radości, ale bardzo ułatwiają codzienność, pozwalają  spełniać marzenia, co dzisiejsze realia jasno pokazują.

Cierpliwość popłaca

Owszem, czasem warto poczekać, ale współczesność pokazuje, że samo siedzenie z założonymi rękami niczego nie załatwia. Zwłaszcza w pracy i w relacjach liczy się działanie, rozmowa, inicjatywa. Cierpliwość bez ruchu prowadzi raczej do tego, że inni nas wyprzedzają, a ważne sprawy stoją w miejscu.

Nie chwal dnia przed zachodem słońca

Początkowo miało ostrzegać przed zbyt wczesną pewnością siebie, ale dziś często działa jak hamulec dla zwykłej radości. Żyjemy w czasach, w których ludzie i tak rzadko pozwalają sobie na spontaniczną radość z czegokolwiek. Powtarzanie tego przysłowia tylko dokłada nam ciężaru. Każe być ostrożnym nawet tam, gdzie moglibyśmy po prostu odetchnąć i cieszyć się chwilą.

Mowa jest srebrem, milczenie złotem

W relacjach, w pracy, w związkach milczenie nie jest złotem, tylko źródłem nieporozumień. Niedopowiedzenia potrafią niszczyć szybciej niż trudna rozmowa. Dzisiejsza rzeczywistość pokazuje, że to właśnie mówienie wprost jest wartością. Milczenie bywa wygodne, ale rzadko przynosi rozwiązania.

Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje

W epoce elastycznych godzin pracy, pracy zmianowej, pracy zdalnej i różnic w rytmach biologicznych to powiedzenie po prostu traci sens. Wstawanie o świcie nie czyni nikogo bardziej wartościowym. Liczy się efektywność, zdrowie i dopasowanie rytmu dnia do własnego organizmu, a nie do dawno ustalonych norm.

Z niewolnika nie ma robotnika

Zwykle wypowiadane jest jako argument, że ludzie powinni pracować tylko z pasji. Dzisiejsze realia jasno pokazują, że nawet najbardziej zaangażowana osoba może się wypalić, jeśli warunki są toksyczne. To nie „niewolnik” jest problemem, tylko środowisko, które nie wspiera ludzi oraz ich zdrowia psychicznego.

Kłamstwo ma krótkie nogi

W idealnym świecie tak powinno być, ale rzeczywistość jest bardziej złożona. Kłamstwa wcale nie wychodzą na jaw tak szybko, jak sugeruje przysłowie. A powtarzanie go tworzy niepotrzebną iluzję porządku. Tak, jakby prawda zawsze zwyciężała automatycznie, bez wysiłku, dowodów i odwagi, która w praktyce jest konieczna.

Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu

Dawniej miało zachęcać do doceniania tego, co się ma. Dziś często staje się wymówką dla rezygnowania z ambicji i rozwoju. Współczesność daje dużo więcej możliwości niż kiedyś, a trzymanie się „wróbla w garści” czasem oznacza po prostu utknięcie w miejscu ze strachu przed zmianą.

Nie pomoże puder, róż, kiedy baba stara już 

To jedna z tych fraz, które dziś brzmią wręcz archaicznie. Po pierwsze dlatego, że opiera się na uproszczonym, krzywdzącym założeniu, że wygląd kobiety ma termin ważności. Po drugie dlatego, że współczesne spojrzenie na urodę jest zupełnie inne. Makijaż nie ma odmładzać, tylko podkreślać to, co dodaje pewności siebie. Natomiast starzenie nie jest porażką, lecz naturalnym procesem, którego nie da się oszukać ani pudrem, ani różem i wcale też nie trzeba go oszukiwać. To przysłowie bardziej zawstydza niż cokolwiek tłumaczy, dlatego dziś funkcjonuje już wyłącznie jako ciekawostka z minionej epoki.


We współczesnym świecie warto uważnie przyglądać się przysłowiom, które towarzyszą nam od pokoleń. Nie po to, by je odrzucać z przekory, ale by sprawdzić, czy jeszcze mają sens. Część z nich wciąż nadal działa. Porządkuje chaos, wyjaśnia ludzkie zachowania, pomaga złapać dystans. Inne jednak zatrzymały się w czasie i prowadzą donikąd. Dzisiejsza rzeczywistość jest zbyt złożona, by rządzić się uproszczonymi formułami. Czasem więcej pożytku przynosi odwaga, by pomyśleć samodzielnie bez gotowego cytatu na każde wydarzenie. Jakie jeszcze przysłowia kwestionujecie?


Czego warto nauczyć się od kota

         Dawno nie było na tym blogu  kocich postów, ale jest powód, bo to jest blog dotyczący urody. Jest jednak powód, dla którego kot znów będzie gościem specjalnym tego bloga. Bo chociaż od wieków żyje obok człowieka, to nigdy nie przestawał być sobą. I może właśnie dlatego warto się od kota czegoś uczyć. Może nie przez naśladowanie, czy polowanie na myszki, ale przez uważną obserwację jego sposobu bycia. Bo kot nie próbuje nikomu imponować. On po prostu jest i robi to znakomicie.

Weźmy na przykład pod uwagę kocią umiejętność odpoczynku. Kot nie ma wyrzutów sumienia, kiedy smacznie śpi. On nie „traci czasu”, nie zastanawia się, czy powinien być bardziej produktywny. Kiedy jest zmęczony, po prostu odpoczywa nie tłumacząc się z tego nikomu. Dla świata, w którym ciągle coś trzeba czy wypada, taka postawa jest po prostu luksusem. Ale to właśnie pozwala kotu zachować energię, refleks oraz zdrowie. Może czasami warto przestać walczyć ze zmęczeniem i potraktować odpoczynek jak coś naturalnego, a nie nagrodę za zmęczenie do granic możliwości.

Druga kocia lekcja to niezależność. Kot potrafi być blisko człowieka, ale nigdy nie zatraca siebie. Zawsze ma swoje granice, swoje potrzeby i jasno je komunikuje nie używając słów. Nie zgadza się na wszystko tylko po to, żeby uniknąć konfliktu. Jeśli kot czegoś nie chce, po prostu odchodzi. Ta prostota działania jest niezwykle zdrowa. Warto czasem zadać sobie pytanie: czy ja też potrafię powiedzieć „nie”, kiedy trzeba?


Kolejna rzecz, której możemy koty pozazdrościć, to jest uważność na otoczenie. Koty są mistrzami obserwacji. Zauważają drobiazgi, reagują na najmniejsze dźwięki, najmniejsze zmiany w ruchu czy świetle. Żyją tu i teraz, nie wybiegając myślami w przyszłość ani nie tkwiąc w przeszłości. W tej uważności jest coś bardzo cennego. Kot pozwala dostrzegać rzeczy, które w codziennym pośpiechu łatwo przeoczyć. A to właśnie z takich drobiazgów składa się życie.

Kot uczy też, że nie trzeba być wszędzie i dla wszystkich. Nie każdy musi nas lubić. Nie każdy musi mieć do nas dostęp. Kot wybiera, z kim chce spędzać czas i kiedy chce być sam. I nie widzi w tym nic złego. To jest oparte na wzajemnym szacunku podejście do relacji .

Warto też zwrócić uwagę na jego dbałość o siebie. Kot regularnie pielęgnuje swoje kocie ciałko, dba o czystość, komfort oraz przestrzeń wokół siebie. Nie jest to żadna przesadna troska o wygląd, ale naturalna potrzeba zachowania równowagi. W tym jest pewna dyscyplina, ale też szacunek do własnego ciała.

Kot nie spieszy się bez potrzeby. Jego kocie ruchy są przemyślane, spokojne, pełne kontroli. Kot nie działa w pośpiechu, nie robi nic na szybko, byle jak. Każdy jego gest ma sens, i w tym spokoju jest siła.

Kot nie daje wykładów, nie poucza, nie narzuca swojego sposobu życia. Po prostu żyje po swojemu, w zgodzie z własną naturą. I może właśnie dlatego tak wiele możemy się od niego nauczyć.

Pozdrowienia! ✨

Dobrostan nie jest dziełem przypadku

 

               Dobrostan nie jest ani modą, ani luksusem dla wybranych. To stan, który ujawnia się wtedy, gdy życie człowieka pozostaje w pewnym porządku. wewnętrznym i zewnętrznym. Nie da się go osiągnąć przypadkiem, tak jak nie da się utrzymać ładu w domu bez codziennej troski. Wymaga uwagi, ale nie przesady. Wymaga konsekwencji, ale nie napięcia.

Największym błędem jest traktowanie dobrostanu jako czegoś dodatkowego. Czegoś, co robi się „obok” życia. Tymczasem on nie istnieje obok. On jest wynikiem tego, jak wygląda nasza codzienność.

Zacznijmy od ciała 

Ciało nie wybacza długów. Można przez jakiś czas ignorować zmęczenie, nieregularność, byle jakie jedzenie czy brak ruchu, ale rachunek za to przychodzi zawsze. Czasem w postaci spadku energii, czasem skutkuje rozdrażnieniem, a czasem nawet daje poważniejsze skutki jak długotrwała choroba. 

Dbanie o ciało nie wymaga szczególnej wiedzy ani nie wiadomo jakich środków. Wymaga raczej przywrócenia takich podstaw jak pełnowartościowego jedzenia, które odżywia zamiast tylko zapchać żołądek, snu, który naprawdę regeneruje, i ruchu, który nie jest jak za karę, tylko naturalnym elementem dnia. Ciało lubi prostotę. Nie potrzebuje nadmiaru bodźców ani skrajnych rozwiązań, wystarczy go słuchać i nie zgadzać się na wszystko.

Warto też zauważyć, że ciało bardzo szybko odpowiada na regularność. To, co jest robione codziennie, nawet w niewielkim zakresie, przynosi większe efekty niż sporadyczne wysiłki. Codzienny spacer, chwila prostej gimnastyki nikomu jeszcze nie zaszkodziły.

Odpoczynek nie jest nagrodą 

Jednym z najbardziej szkodliwych przekonań jest traktowanie odpoczynku jako czegoś, na co trzeba sobie zasłużyć. W efekcie człowiek odpoczywa dopiero wtedy, gdy jest już wyczerpany. Odpoczynek powinien być wpisany w rytm dnia, a nie pojawiać się jako reakcja na skrajne zmęczenie. I co ważne, to nie każda forma bezczynności regeneruje. Odpoczynek, który przywraca równowagę, ma w sobie albo ciszę, albo skupienie. Daje przestrzeń zamiast ją zabierać. 

Z wiekiem tego odpoczynku potrzebuję więcej i częściej. Kiedy jestem zmęczona, nic nie wychodzi mi dobrze poza frustracją i buntem mojego organizmu. Przestałam zwracać uwagę na to czy kogoś zadowolę czy nie, czy ktoś mnie oceni, po prostu zwalniam, odpoczywamg. Nikt za mnie nie odchoruje w razie czego, nie będzie czekał w długich kolejkach do specjalisty, ani kupował kosztownych leków.

Porządek odbiciem stanu wewnętrznego

Nie da się utrzymać spokoju w głowie, jeśli przestrzeń wokół stale wprowadza napięcie. Bałagan nie tylko jest kwestią estetyki, jest również formą niedokończenia. Każda rzecz pozostawiona „na później” zabiera uwagę, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Uporządkowane otoczenie nie oznacza perfekcji. Oznacza raczej świadome ograniczenie nadmiaru i utrzymanie rzeczy w stanie, który nie wymaga naszej ciągłej reakcji. Kiedy przestrzeń jest spokojna, głowa również zaczyna pracować inaczej. Jest ciszej, panuje spokój oraz równowaga. Porządek jest jednym z tych elementów, które często są bagatelizowane, natomiast mają realny wpływ na jakość codziennego funkcjonowania.

Nie lubię nadmiaru. Kiedy kupię coś nowego, wyrzucam lub oddaję inną rzecz, której już nie potrzebuję. 

Między skupieniem a rozproszeniem

We współczesnym świecie rzadko doświadczamy ciszy. Wydaje się, że odpoczywamy, ale to tylko pozory odpoczynku. Nasze otoczenie jest wypełnione wieloma bodźcami: obrazami, dźwiękami, informacjami. W efekcie umysł nie ma kiedy się domknąć, uporządkować ani zregenerować. Skrollujemy media społecznościowe, oglądamy wiadomości, które podnoszą adrenalinę, ale nic dobrego nie wnoszą. 

Nie chodzi o odcinanie się od świata, ale o przywrócenie równowagi. Umysł przeciążony nie działa lepiej. Działa gorzej, chociaż szybciej. Nadal korzystam z Facebooka, ale ograniczyłam do niezbędnego minimum. Korzystam tyle, co potrzebuję do polepszenia nastroju czy kontaktów z bliskimi czy starymi znajomymi. Chciałoby się przenieść te kontakty do Realu, ale wszystko jest tak rozproszone po całym świecie, że to jest prawdziwym wyzwaniem. 

Dlatego cieszę się wiosną, że słońce dłużej świeci i jest jasno. Można nacieszyć się widokiem budzącej się do życia natury. Żeby mi jej nie brakowało,  zabieram również do domu. Obecność kwiatów w domu, to nie tylko prezent na urodziny, na którym niektórzy lubią oszczędzać, ale poprawienie nastroju i radość dla oczu każdego dnia. Zazwyczaj nie dostaję od nikogo kwiatów, ale nikt mi nie zabroni dostarczyć ich sobie samej w naturze czy chociażby w stanie płynnym.

Jakość ponad ilość 

Często widzę, że ktoś się chwali swoją zaradnością, oszczędnością, a tak naprawdę nie jest zadowolony ze swoich zakupów. Bluzka się mechaci po pierwszym praniu, okulary kupione w dyskoncie czy na ulicy nijak nie chcą się dopasować do nosa i uszu, a torebka wygląda aż przykro wspominać. Ta sama osoba często szydzi z innych, że za tę cenę kupiłaby kilka takich rzeczy, tylko pytam się: po co, kiedy nigdy nie będą tak trwałe, funkcjonalne, o wyglądzie nie wspominając? 

Z własnego doświadczenia wiemy, że oszczędność na jakości, to żadna oszczędność. Plomba z zęba wyleci szybciej, niż się spodziewasz, a ubranie czy torebka za chwilę będzie do wyrzucenia. Od dawna nie kupuję już nic z poliestru czy podobnych tworzyw. Second handy też już nie są tak dobrym rozwiązaniem, bo coraz trudniej jest znaleźć coś wyjątkowego w dobrej cenie. 

Relacje jako przestrzeń stabilności

Człowiek funkcjonuje w relacjach, niezależnie od tego, czy tego chce, czy nie. Pytanie dotyczy jakości tych relacji. Powierzchowność męczy, podobnie jak nadmiar kontaktów, które nic nie wnoszą.

Największą wartość mają te więzi, które nie wymagają ciągłego wysiłku. Obecność, przy której nie trzeba niczego udowadniać, jest jednym z najprostszych i jednocześnie najtrudniejszych do zastąpienia źródeł równowagi. Z drugiej strony, brak granic prowadzi do przeciążenia. Dobrostan wymaga nie tylko budowania relacji, ale również umiejętności ograniczania tych, które wprowadzają chaos. 

Umiar ponad wszystko 

Najwięcej szkody w dbaniu o dobrostan przynosi przesada. Zbyt wiele zasad, zbyt ambitne plany, zbyt szybkie zmiany. To wszystko prowadzi do napięcia, które jest przeciwieństwem tego, co miało zostać osiągnięte.

Umiar nie oznacza rezygnacji z jakości. Oznacza wybór tego, co rzeczywiście ma znaczenie, jak również konsekwentne trzymanie się podstaw. Bez nadmiaru, bez ciągłego poprawiania, bez szukania nowych metod dla samego szukania.

Dobrostan nie jest efektem jednego działania ani jednego wyboru. Jest rezultatem życia prowadzonego w pewnym porządku. Takim, który uwzględnia zarówno ciało, jak i umysł, zarówno pracę, jak i odpoczynek, zarówno obecność innych ludzi, jak i własną przestrzeń.

Nie wymaga nadzwyczajnych środków. Wymaga raczej uczciwości wobec siebie i gotowości do utrzymania rzeczy prostych na właściwym miejscu. I choć brzmi to niepozornie, właśnie w tej prostocie kryje się jego trwałość.


Pozdrowienia! ✨

Balsam odżywczo-wzmacniający Nuxuriance Gold Nuxe nie tylko na noc

 

           Moja sucha skóra bardzo odczuła minioną zimę, co dało się zauważyć w jej wyglądzie. Może lepiej by było, gdybym więcej ją nawilżała od środka i się wysypiała w normalnych godzinach, ale co było, to już się nie wróci. Na szczęście są jeszcze kremy, które choć częściowo ratują sytuację, przywracając jej równowagę. Nuxuriance Gold Nuxe, odżywczo-wzmacniający balsam na noc stosowałam i stosuję nadal nie tylko na noc od ponad miesiąca.


Jak wiecie, bardzo lubię kremy marki Nuxe nie tylko przez ich piękne zapachy i eleganckie opakowania, ale przez to, że nigdy się na nich nie zawiodłam. Szklany słoiczek z metalową nakrętką, to nie plastik, którego przynajmniej staram się unikać.  Słoiczek jest dodatkowo zapakowany w kartonik o podobnej szacie graficznej.
Wraz z elegancką szatą graficzną słoiczek pięknie się prezentuje nie tylko ukryty w szafce. Ale jak go wyciągam w celu pielęgnacji, dla mnie ważny jest każdy szczegół. Ważne jest również, że krem ten należy do grupy dermokosmetyków.

Krem zawiera 94% składników pochodzenia naturalnego, te które nie należą do nich też nie podrażniają mojej skóry. Ten elegancki słoiczek zawiera 50 ml niby balsamu, jak jest napisane na opakowaniu, ale oceniając jego konsystencję, dla mnie jest gęstym, bardzo treściwym kremem, który moja sucha skóra, dojrzała skóra najbardziej lubi.



Wiem że nie wszyscy lubią i tolerują zapachy w pielęgnacji twarzy, co rozumiem i szanuję, ale mi na szczęście nie sprawia problemów na skórze, a sprawia ogromną przyjemność podczas rytuału pielęgnacyjnego. Przyjemna konsystencja jak również zapach białych kwiatów połączonych z drzewem sandałowym wprowadza w pozytywny nastrój.


Balsam na noc Nuxuriance Gold Nuxe przeznaczony jest do suchej, wrażliwej, a także dojrzałej skóry skóry. Łączy moc komórek dwu-kwiatowych szafranu i bugenwilli, kompleks oleo-aktywny z etlingery wyniosłej oraz naturalny kompleks odżywczo-odbudowujący, dzięki którym działa również przeciwzmarszczkowo. Zawarte dodatkowo w składzie masło shea nawilża, odżywia skórę, przywraca jej energię podczas snu. Rano oznaki zmęczenia są mniej widoczne, skóra staje się promienna i wygładzona. Krem odbudowuje również komórki skóry, dzięki czemu odzyskuje jędrność i elastyczność.

Składniki aktywne:

Szafran i bugenwilla przywracają suchej, osłabionej wiekiem skórze gęstość. 
Jiaougulan i czystek odżywiają i wzmacniają skórę. 
Etlingera wyniosła sprawia, że skóra promienieje naturalnym blaskiem. 
Masło shea odżywia i poprawia kondycję skóry. 




Składniki INCI

Aqua/water, Alcohol Denat., Dimethicone, Glycerin, Sodium Acrylates Copolymer, Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil (olej z orzechów laskowych), Octyldodecanol, Lecithin, Parfum/fragrance, Phenoxyethanol, Dimethiconol, Tocopherol (witamina E), Ethylhexylglycerin, Sodium Gluconate, Acrylates/c10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Dimethicone Crosspolymer, Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), Bougainvillea Glabra Leaf Cell Extract (ekstrakt z Bugenwilli gładkiej), Sodium Hydroxide, Decyl Glucoside, Glutamine, Phenethyl Alcohol, Mica, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil (olej z nasion rzepaku), Ci 77491/iron Oxides, Solanum Lycopersicum (Tomato) Fruit Extract (ekstrakt z pomidora), Cistus Incanus Flower/leaf/stem Extract (ekstrakt z czystka szarego), Citric Acid, Gynostemma Pentaphyllum Leaf/stem Extract (ekstrakt z liści rośliny Gynostemma pentaphyllum), Etlingera Elatior Extract (ekstrakt z etlingery wyniosłej), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej z nasion jojoba), Crocus Sativus Flower Extract (ekstrakt z kwiatu szafranu), Eichhornia Crassipes Extract (ekstrakt z hiacyntu wodnego), Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Salicylate, Linalool, Coumarin, Geraniol [n4004/a].






Krem stosuję dwa razy dziennie od ponad miesiąca, nie wiem czy to już zużyte pół opakowania, powinien wystarczyć mi na dwa miesiące. Konsystencja bardzo przyjemna, chociaż gęsta, to na skórze łatwo się wchłania, pozostawiając otulającą warstwę, a także przyjemny subtelny zapach, który po chwili przestaje być wyczuwalny.





Balsam na noc Nuxuriance Gold Nuxe już od samego początku dobrze nawilża i odżywia moją skórę, po kilku tygodniach wzmocnił jej kondycję, chronił przed zimnem i wiatrem, kiedy byłam na zewnątrz. Kiedy stosuję  go na noc daje dodatkowo ukojenie. Rano skóra wygląda na promienną i wypoczętą. Alkohol denat zawarty wysoko w składzie nie zrobił w tym przypadku krzywdy mojej skórze. Jeśli lubisz takie kremy, serdecznie polecam. 

Pozdrowienia! ✨



Składniki aktywne w pielęgnacji skóry wrażliwej

 

           Coraz częściej spotykana skóra wrażliwa, także atopowa lub dotknięta łuszczycą oprócz wrodzonych przypadłości, bardzo często jest dotknięta uszkodzonym płaszczem hydrolipidowej, który ma zadanie chronić skórę przed działaniem czynników zewnętrznych. Skóra taka objawia się nie tylko przesuszeniem, ale też podrażnieniami czy zwiększoną reakcją alergiczną. Bardzo często występuje złuszczenie skóry, stany zapalne, często są widoczne rozszerzone naczynka. Leczenie takiej skóry najlepiej zacząć od wizyty u lekarza dermatologa, ale warto też wiedzieć, które składniki są jej przyjazne, nie pogłębią jej dolegliwości, natomiast mogą je złagodzić. Najważniejsze dziś dla Was opisałam.

Jak zużyć zalegające kosmetyki


           Kosmetyki lubimy prawie wszystkie, lubimy testować nowości, ale bywa, że mamy coś już tak długo, że już dawno nam się znudziło. Dostałyśmy nietrafiony prezent, w szafce czekają kosmetyczne zapasy, z łazienki straszy wielkie opakowanie balsamu do ciała, szamponu, odżywki czy znudzone perfumy. O ile coś nietrafionego może trafić w inne ręce, to głupio by było oddawać komuś opakowanie częściowo zużyte. Nie lubię też marnotrawstwa, dlatego szukam im innych zastosowań.

Przygotuj skórę na wiosnę z Agenity Hydra-Ox i Agenity Retivine

 

                 Serum w pielęgnacji twarzy to nie jest fanaberia. Stosuje się ze względu na skoncentrowaną formułę aktywnych składników, które działają głębiej i skuteczniej niż typowy krem. Tradycyjnie, kremy mają za zadanie głównie nawilżać i chronić skórę, tworząc barierę ochronną, natomiast serum działa bardziej precyzyjnie, służąc do rozwiązywania pewnych problemów. Przez ostatni miesiąc, dzięki Wizaz.pl miałam okazję przetestować dwa sera. Wygładzające serum nawilżająco-prebiotyczne Agenity Hydra-Ox oraz Ultra Aktywne Serum Odmładzające Agenity Retivine Dr Irena Eris.

Post reklamowy.

Na początek wspomnę jeszcze, że Agenity to marka dermokosmetyków działających przeciwstarzeniowo, stworzona w oparciu o ponad 30-letnie doświadczenie w dziedzinie tego rodzaju pielęgnacji. Formuły zostały opracowane z myślą o pielęgnacji skóry już od pierwszych oznak starzenia, po zaawansowane potrzeby skóry dojrzałej. Są przebadane pod kątem bezpieczeństwa dla skóry bardzo wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Receptury tej serii kosmetyków jak również ich składniki aktywne zostały selektywnie dopasowane do zmieniających się wraz z wiekiem potrzeb skóry dojrzałej.

Warto  spojrzeć na opakowania tych produktów. Wyglądają bardzo luksusowo, a sposób aplikacji, to żadna pipeta, ale porządnie działająca pompka, która pozwala wydobyć mniej czy więcej produktu. Przez przezroczyste ścianki buteleczki można podziwiać kolor i te urocze drobinki, ale także ocenić, ile jeszcze tego serum zostało. 


Bardzo ciekawa jest również konsystencja. Nie widzę innej różnicy poza kolorem. Obie są lekkie, żelowe, widać w nich drobne kuleczki przypominające perełki. Nie wyczuwa się ich jednak podczas aplikacji. Wyczuwalny jest za to, choć krótko, bardzo subtelny zapach kosmetyku. Nie potrafię go do niczego przyrównać, zapach jest bardzo neutralny. Zanim opiszę swoje odczucia, poznajmy obietnice producenta.

Wygładzające serum nawilżająco-prebiotyczne Agenity Hydra-Ox

Serum Hydra-Ox to produkt, który łączy nowoczesną biotechnologię z siłą składników pochodzenia naturalnego. Dzięki lekkiej konsystencji produkt błyskawicznie przenika do naskórka, dostarczając składników odżywczych tam, gdzie są najbardziej potrzebne.



Co zapewnia?

  • Wielopoziomowe nawodnienie: Zastosowanie różnych form kwasu hialuronowego, serum nawilża skórę na wielu poziomach.
  • Ochrona bariery hydrolipidowej: Obecność prebiotyków wspomaga naturalną mikrobiotę skóry, co zwiększa  jej odporność na czynniki zewnętrzne.
  • Wygładzenie skóry: Regularne stosowanie redukuje szorstkość oraz drobne linie powstałe w wyniku odwodnienia.
  • Działanie antyoksydacyjne: Składniki aktywne neutralizują wolne rodniki, co skutecznie opóźnia procesy starzenia się skóry.
  • Wsparcie dla cery wrażliwej: Delikatna formuła koi podrażnienia, jest łagodna nawet dla bardzo wymagającej, nadwrażliwej cery.

Składniki aktywne

Cztery formy kwasu hialuronowego: Wiążą wodę w naskórku, dzięki czemu mamy efekt natychmiastowego wypełnienia, poprawę jędrności, skóra staje się coraz bardziej elastyczna.
Sfery kwasu hialuronowego: Działają precyzyjnie na załamania skóry, wypychają zmarszczki od wewnątrz, nadając tym samym twarzy wypoczęty wygląd.
Trehaloza: jest to cukier naturalnie występujący w organizmach żyjących w ekstremalnych warunkach; zatrzymuje wodę w komórkach, także zapobiega jej  odparowywaniu (TEWL).
Inulina i Alpha-Glucan Oligosaccharide: jest to kompleks prebiotyczny, który dba o równowagę ekosystemu skóry, wzmacniając jej funkcje obronne.
Ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej (Centella Asiatica): Stymuluje syntezę kolagenu, łagodzi stany zapalne oraz wzmacnia naczynia krwionośne, poprawiając ogólną kondycję skóry.


Skład INCI

Aqua (Water), Propanediol, Trehalose, Pentylene Glycol, Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Inulin, Centella Asiatica Extract, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Sodium Acetylated Hyaluronate, Sodium Hyaluronate Crosspolymer, Hydrolyzed Sodium Hyaluronate, Hydroxyacetophenone, Polysorbate 20, Carbomer, Decyl Glucoside, Sodium Hydroxide, 1, 2-Hexanediol, Agar, Calcium Alginate, Gellan Gum, Glycerin, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Tetramethyl Acetyloctahydronaphthalenes, CI 77891 (Titanium Dioxide), Mica, CI 77007 (Ultramarines).

Sposób użycia:
  1. Dokładnie umyj skórę twarzy, szyi i dekoltu, następnie stonizuj skórę.
  2. Nanieś niewielką ilość serum na dłonie lub bezpośrednio na skórę.
  3. Delikatnie rozprowadź produkt, wykonując lekki masaż opuszkami palców w kierunku od dołu do góry.
  4. Stosuj systematycznie rano i wieczorem przed nałożeniem kremu pielęgnacyjnego.
 

Agenity Hydra-Ox według mnie idealnie sprawdza się zarówno na dzień pod makijaż, ale również podczas wieczornej pielęgnacji. Już od pierwszej aplikacji skóra odczuwa niesamowity komfort, ukojenie, także głębokie nawilżenie. Systematycznie stosowane to serum sprawia, że efekty są bardzo szybko widocznie. Skóra jest delikatnie wygładzona, rozświetlona, wygląda na wypoczętą. Można powiedzieć, że tym działaniem serum odmładzająco, ale nie łudźcie się, jeśli myślicie, że wystarczy od czasu do czasu. Skóra jest wygładzona wtedy, gdy jest dobrze nawilżona, to zasługa tej wody w komórkach i sposobu jej zatrzymania tam.


Drugie serum to Ultra-aktywne serum odmładzające Agenity Retivine stworzone dla intensywnej odnowy struktury skóry. Dzięki zawartości retinalu, działa ono bezpośrednio na przyczyny starzenia się cery, dzięki wspieraniu jej naturalnych procesów naprawczych. Serum to w oparciu o bezpieczeństwo stosowania, oferuje widoczne wygładzenie skóry, poprawę jej  gęstości bez nadmiernego obciążania.



Co obiecuje? 

  • Intensywna przebudowa struktury skóry: Stymuluje produkcję kluczowych białek podporowych, co wpływa się na jędrność skóry.
  • Niwelowanie niedoskonałości: Skutecznie wyrównuje powierzchnię skóry, zmniejszając widoczność porów oraz drobnych linii.
  • Wyrównanie kolorytu skóry: Rozjaśnia przebarwienia, przywracając twarzy zdrowy blask
  • Głębokie nawilżenie: Roślinne składniki wiążące wodę zapobiegają przesuszeniom, często towarzyszącym kuracjom z witaminą A.
  • Wsparcie barierowe: Wzmacnia naturalną odporność skóry na czynniki zewnętrzne

Składniki aktywne:
  • Retinal: Jako najbardziej aktywna forma witaminy A dostępna w pielęgnacji domowej, przyspiesza cykl odnowy komórkowej, spłyca zmarszczki, oraz skutecznie walczy z wiotkością skóry.
  • Acetyl Hexapeptide-51 Amide: Peptyd, który chroni integralność genetyczną komórek, minimalizuje skutki uszkodzeń DNA, co wpływa na zagęszczenie struktury naskórka.
  • Kolagen roślinny (Acacia Senegal Gum): Tworzy na powierzchni skóry mikrosiateczkę napinającą, która zatrzymuje wilgoć w skórze, poprawia elastyczność.
  • Trehaloza i Propanediol: Nawilżają, poprawiają komfort aplikacji, chronią przed podrażnieniami, zapewniając miękkość i gładkość skóry.

Skład INCI:

Aqua (Water), Propanediol, Trehalose, Polyglyceryl-4 Pelargonate, Pentylene Glycol, Butylene Glycol, Retinal, Acetyl Hexapeptide-51 Amide, Hydroxyacetophenone, Carbomer, Decyl Glucoside, Sodium Hydroxide, 1, 2-Hexanediol, Agar, Calcium Alginate, Gellan Gum, Glycerin, Acacia Senegal Gum, Parfum (Fragrance), Tetramethyl Acetyloctahydronaphthalenes, CI 77891 (Titanium Dioxide), Mica, CI 77491 (Iron Oxides)

Sposób użycia:
  1. Dokładnie oczyść skórę twarzy, szyi oraz dekoltu i osusz ją delikatnie ręcznikiem.
  2. Nanieś niewielką ilość serum na opuszki palców.
  3. Równomiernie rozprowadź serum, wykonując delikatne ruchy masujące ku górze.
  4. Poczekaj do całkowitego wchłonięcia przed nałożeniem kolejnych kroków pielęgnacyjnych.
  5. Ze względu na zawartość retinalu, w trakcie kuracji należy pamiętać o stosowaniu ochrony przeciwsłonecznej w ciągu dnia.

Serum Agenity Retivine mimo zawartości retinalu jest bardzo łagodne dla mojej skóry. Nie odczułam ani razu podczas jego stosowania jakiegoś dyskomfortu. Nawilża, chociaż to pierwsze lepiej działa w tym kierunku, serum stosuję podczas wieczornej pielęgnacji, dzięki czemu rano moja skóra wygląda na wypoczętą. Po miesiącu, nie zauważyłam jakichś rewolucyjnych zmian, ale moje przebarwienia stały się mniej zauważalne. Nie widzę rano odgnieceń na twarzy. Widzę tu mniejszy ubytek niż na serum nawilżającym, być może tamto bardziej hojnie aplikuję, ale też czasami używałam na noc. Zazwyczaj stosuję serum nawilżające tylko na dzień, zostawiając wieczór na stosowanie serum Retivine. Oba sera są moimi ulubionymi. Które serum bardziej do Was przemawia? 

Pozdrowienia! ☀️

Lifehacki, które ułatwią pielęgnację twarzy

 

               Codzienna pielęgnacja twarzy wcale nie musi być skomplikowana ani czasochłonna. Warto jednak stosować pewne sprawdzone triki, które pomagają w utrzymaniu skóry w dobrej kondycji  jak również minimalizują ryzyko błędów. Oto kilka praktycznych lifehacków:

Czyste dłonie - czysta skóra 

Czyste dłonie to najprostszy sposób, by uniknąć przenoszenia bakterii na twarz. Nawet najlepsze kosmetyki nie pomogą, jeśli skóra zostanie zanieczyszczona podczas aplikacji. Oprócz dbania o czystość dłoni, pamiętam o tym, żeby krem ze słoiczka wyciągać za pomocą specjalnej szpatułki. Mam ich cały zapas, pamiętam też, żeby i one były zawsze czyste. 

Oczyszczanie twarzy, demakijaż 

Chociaż nie wszyscy i nie zawsze robią makijaż, to dokładne oczyszczenie skóry twarzy jest podstawą pielęgnacji. Tak samo rano skóra nie jest czysta jak i po całym dniu. Nie śpimy na idealnie czystej pościeli, kurz jak również wszelkie zanieczyszczenia dopadną nas wszędzie i i każdej porze dnia i nocy. Żeby nie zaburzyć warstwy ochronnej skóry dobieramy dla niej odpowiednie produkty. Nawet skrajne zmęczenie nie jest wytłumaczeniem nie oczyszczenia twarzy.




Nakładaj produkty w kolejności od lekkich do ciężkich

Tonik → serum → krem → olejek. Dzięki temu składniki aktywne lepiej się wchłaniają, a skóra nie zostaje obciążona. Warto też zrobić krótką przerwę między zaaplikowaniem kolejnej warstwy kosmetyku. Warto też wiedzieć, że serum z kwasem hialuronowym nakłada się na wilgotną skórę, natomiast produkt z retinolem na skórę suchą.

Delikatne ruchy

Zbyt mocne pocieranie czy wklepywanie może podrażniać skórę i przyspieszać jej starzenie. Warto pamiętać, aby nie znęcać się nad skórą twarzy bezlitosnym pocieraniem, ale wykonywać wszystko delikatnie palcami. Serum i krem lekko wklepujemy.

Chłodne płatki lub kostka lodu na poranne opuchnięcia

Krótki masaż zimnym wacikiem lub kostką lodu może zmniejszyć poranne opuchnięcia oraz pobudzić krążenie. Można też użyć gotowych płatków pod oczy, lub użyć schłodzonego masażera.

Nie zapominaj o szyi i dekolcie

Często pielęgnacja kończy się na twarzy, natomiast te okolice równie mocno potrzebują ochrony i nawilżenia. Twarz u mnie kończy się na dekolcie, dzięki czemu nie mam oporów przed ich pokazywaniem nawet w wieku 60+


Zrób peeling przynajmniej raz w tygodniu

Regularne, delikatne złuszczanie pomaga skórze lepiej wchłaniać składniki aktywne jak również przyspiesza jej regenerację. Ważne, aby nie przesadzić, ponieważ znów zbyt częsty peeling osłabia barierę ochronną skóry.

Minimalizm w kosmetyczce

Nie warto przesadzać z ilością produktów. Skóra lepiej reaguje na proste, sprawdzone rytuały niż na ciągłe zmiany i nadmiar preparatów. Piętnaście kroków w pielęgnacji, nie pomoże, nie wspominając o bezsensownym zabieraniu czasu. 

Na koniec warto pamiętać o jednej rzeczy: w pielęgnacji twarzy najlepszy efekt daje systematyczność. Nawet najlepsze kosmetyki nie zastąpią codziennej, spokojnej rutyny. Skóra zwykle najlepiej reaguje na to, co proste, powtarzalne i sprawdzone w czasie. Dlatego zamiast ciągle zmieniać produkty i testować kolejne nowinki, lepiej trzymać się kilku dobrych nawyków i dać skórze czas, by z nich skorzystała. W pielęgnacji jest jak w wielu innych sprawach - często wygrywa rozsądek i konsekwencja. Macie swoje sprawdzone sposoby? 


Pozdrowienia! ✨

Inspirujące historie późnego sukcesu


         W świecie, który często gloryfikuje młodość, łatwo ulec złudzeniu, że na spełnianie marzeń jest określony termin przydatności. Tymczasem historia zna wiele przykładów osób, które osiągnęły spektakularny sukces dopiero w dojrzałym wieku. To dowód na to, że pasja, determinacja i otwarty umysł nie mają daty ważności.

Najczęściej popełniane błędy w pielęgnacji twarzy


           Nie ma raczej osoby, która by tych błędów nie popełniła, sama również się do tego przyznaję. Błędy te nie są jednak obojętne dla zdrowia i wyglądu naszej skóry, mogą nawet przyspieszyć jej starzenie. Jak ich uniknąć?

Jak pielęgnuję swoją kobiecość

 

                Kobiecość to codzienna obecność w sobie, świadomość własnego ciała i umysłu, jak również troska o drobne detale, które nadają każdemu dniu lekkość i harmonię. To umiejętność celebrowania siebie poprzez gesty, pielęgnowanie  własnej  energii, a także dbanie o to, co w jest w nas delikatne, a jednocześnie silne.

Dbanie o siebie jakkolwiek  to jest rozumiane nie jest żadną wymyśloną fanaberią wymyśloną przez kobiety, ale jedną z podstawowych potrzeb każdego człowieka.  Fanaberią jest odbieranie nam takiej możliwości. Dbam o to, aby się wysypiać bez względu na wszystko. Bez wystarczającej ilości snu, nie wspominając o wyglądzie nie jestem sobą, zapominam, popełniam mnóstwo błędów. Nie pozwalam na zakłócanie go błahymi powiadomieniami czy czymkolwiek.

Po obudzeniu się muszę mieć chwilę dla siebie. Czas na wypicie kawy w ciszy i spokoju, a przy okazji krótkim przeglądzie, co tam się dzieje na świecie. Wiedząc, że media lubią w nas wzbudzać trwogę i niezdrową ciekawość, staram się za bardzo nie wnikać w szczegóły, nie wchodzić w każdy tego typu link, nie wczuwać za bardzo w politykę, poza tym, co wiedzieć powinnam. Spokój i kawa są dla mnie priorytetem. 

Priorytetem dla mnie jest również zdrowie. Lata minęły od czasu, kiedy poświęcałam zdrowie dla pracy, dla czegokolwiek. Czas na emeryturze nie jest żartem. Zbyt wiele przeszłam, żeby poświęcić choć jeden włos dla tego, co może zaszkodzić mojemu zdrowiu. Pomijając wykonywanie różnych czynności, pilnuję też zdrowego odżywiania. Nie powiem, że nie skuszę się na coś niezdrowego, zwłaszcza na słodycze, ale wolę wiedzieć, co znajduje się w składzie tego, co jem, nakładam na siebie czy na skórę 

Lata problemów z cerą sprawiły, że bardzo istotne jest dla mnie, co nakładam na skórę, czy to jest kosmetyk pielęgnacyjny, czy do makijażu. Lubię testować nowe produkty, ale muszę mieć do nich pełne zaufanie. Nie znaczy to, że musi być to wszystko tak wielce naturalne, nawet nie za bardzo mi służą takie kosmetyki, ważne jest jednak, by moja skóra nie reagowała  podrażnieniem czy alergią. Oprócz upiększania wymagam od nich by nie sprawiały jakichkolwiek problemów, były przyjemne w użyciu, miały przyjemny zapach. 

Dbanie o swoją kobiecość, to również nie porównywanie się do żadnych kanonów urody czy mody, to akceptacja siebie i własnych niedoskonałości. Nie doczepiam sobie żadnych protez typu rzęsy, włosy paznokcie, bo nie widzę w tym potrzeby. Nie powiększam ust, bo nie chcę się upodobnić do tysięcy klonów.  Rozumiem, kiedy ktoś potrzebuje wyrównać subtelnie z powodu asymetrii, ale to co widzę na co dzień, przypomina mi postacie z Muppet Show a nie kobietę. Jestem jaka jestem, ale jestem sobą. Nigdy nie marzyłam o powiększaniu biustu, odsysaniu tłuszczu, i tym podobnych cyrkach.

Lubię mieć zawsze świeże, ładnie ułożone włosy, dopasowaną fryzurę. Nie lubię za to fryzjerskich eksperymentów, które niby mają być uzgodnione, ale efekt na to nie wskazuje. Włosy odrastają co prawda, ale nie od razu, dlatego nie mam sentymentów, żeby powiedzieć, co myślę i zmienić usługodawcę. Włosy, to jeden z moich atutów, dlatego podarowuję im to co najlepsze. Nic tak jak włosy nie chłonie zapachu, co sprawia że jestem do bólu wybredna.

Wspominając znów o zapachu, można się domyślić jak bardzo jest on dla mnie ważny. Zapach kosmetyków to bardzo delikatna sprawa, bo mogą podrażniać, ale perfum nie może u mnie zabraknąć. Ulubione zapachy używam do znudzenia, ale rzadko kiedy te ulubione się nudzą, wtedy zostają na lata. Testuję też nowe perfumy, do których też lubię wracać. Chętnie odpalam też zapachowe świece, ale lubię też zapach świeżych kwiatów. Nie czekam, aż mi ktoś przyniesie, kupuję je sobie sama. 

Ważny jest dla mnie mój codzienny ubiór, trochę mody, ale pod warunkiem, że się w nim dobrze czuję, że jestem sobą, a nie przypominam kogoś innego. Z trendów modowych wybieram to, co jest mi najbardziej bliskie, najczęściej jednak wybieram rzeczy ponadczasowe z naturalnym składem, które posłużą mi latami a nie do następnego sezonu czy o zgrozo, tylko do następnego prania. W swoim ubraniu chcę się czuć nie tylko pięknie, kobieco, ale też swobodnie. Nie dam sobie wmówić, że plastik na grzbiecie czy na nogach to nic takiego. Moda jest fajna, ale tylko wtedy gdy mi służy, a nie czuję się jak przebrana. 



Jak już wspomniałam na początku, ważna jest chwila dla siebie. Sposób spędzenia czasu, hobby, ale nie takie wymuszone. Nie pod czyjś szablon, bo wypada przeczytać, obejrzeć, być czy mieć. Nie zmuszam się do czytania wielce ambitnych tekstów, oglądania filmów, które nie bardzo są w zgodzie ze mną, trudne ,,do strawienia", ale inni to już znają i polecają. Wolny czas lubię spędzać z przyjemnością, choćby to było nawet sprzątanie łazienki. Robię coś, bo tak chcę, a nie dlatego, że tak wypada.

Chociaż kobiecość oznacza też siłę, nie okazuję światu, że jestem wszechmocna. Z niektórymi rzeczami trudno jest sobie poradzić zwłaszcza schorowanej emerytce. Kiedy jest okazja skorzystać z pomocy, nie odnawiam, a czasami proszę też o pomoc, dzięki czemu panowie czują się jak rycerze. Pozwalam się przepuszczać w drzwiach, na drodze, przenieść coś cięższego, podnieść coś, kiedy spadnie na podłogę. 

Trochę tajemniczości też nie zaszkodzi, dlatego nie wszystko musi być znane wszem i wobec. Marzenia, plany, życie osobiste są odgrodzone szlabanem od ciekawskich, Wyjawienie ich nigdy nic dobrego mi nie przyniosło.  Sama też nie zadaję tego typu pytań, chyba że ktoś sam chce o nich opowiedzieć.

Ale się rozpisałam! A i tak nie jestem pewna czy to już jest wszystko, co chciałam powiedzieć. Jeśli doczytaliście do końca, dziękuję za cierpliwość. Jestem ciekawa jak Wy dbacie o swoją kobiecość. 


Pozdrowienia! ☀️



Co nawilża naszą skórę


           Żeby zachować jak najdłużej, młodość swojej skóry potrzebne jest regularne jej nawilżenie. Nawilżenie skórze dostarczamy w postaci odpowiedniej ilości płynów, ale też nie wolno zapominać o prawidłowej pielęgnacji, dostarczeniu skórze odpowiednich składników. Na prośbę moich czytelniczek opowiem jakich składników należy szukać, żeby działanie nawilżające było widoczne i odczuwalne, żeby skóra zachowała młodość na dłużej.

Święto kobiet, czy jest ważne dla nas?

 

              

           Kobiecość to siła, wrażliwość, intuicja i piękno – warto ją pielęgnować na co dzień, a także w zgodzie ze sobą. Bardzo miłe dla nas Święto Kobiet, to nie tylko święto celebrowania kobiecości, przypomina też bardzo ważną dla nas rocznicę.

Ulubieńcy lutego 2026



           Początkowo miałam zamiar napisać o ulubieńcach zimy, ale tym samym powtórzyłabym post ze stycznia.  A ponieważ zdjęcia już zrobione, to powtórzy się co nieco. Luty zleciał wyjątkowo szybko, co mnie cieszy, ponieważ zbliża się wiosna, ale w nim również znalazło się coś nowego, ale też nie przestałam lubić poprzednich. 

Zima, chociaż trwa tak samo długo jak inne pory roku, służy się niemiłosiernie, dlatego starałam się ją umilać na wszelkie sposoby. Chociaż w lutym doszło bardzo niewiele ulubionych  kosmetyków to i tak nie mogę narzekać na ich ilość. 


Wygładzające serum nawilżająco-prebiotyczne Agenity Hydra-Ox ratowało i ciągle ratuje moją skórę przed wysuszającym powietrzem już od samego początku, dzięki dzięki połączeniu technologii wypełniających sfer hialuronowych z kojącą mocą prebiotyków. Serum ma delikatny przyjemny zapach, ale najbardziej lubię jego działanie. Po aplikacji moja skóra jest pięknie rozświetlona, ukojona i sowicie nawilżona, co uwielbiam. Więcej na temat tego kremu napiszę niedługo w recenzji.

Na chłodne dni wybrałam też krem na noc Nuxuriance Gold Nuxe. Ze względu na konsystencję wybrałam krem na noc,   który lepiej odżywi moją skórę i jestem z niego bardzo zadowolona. Krem ten zawiera komórki dwu-kwiatowe szafranu, bugenwilli, także jlaogulan, kwiat czystka oraz etlingerę wyniosłą. Formuła kremu zawiera połączenie komórek dwu-kwiatowych szafranu i bugenwilli z oleaktywnym Kompleksem z porcelanowej róży, etlingery wyniosłej oraz kompleks uzupełniający lipidy dla odbudowy komórkowej, odżywienia oraz rozświetlenia osłabionej skóry. Krem ten używam także na dzień, pod makijaż nadaje się idealnie. Skóra twarzy wygląda na zadbaną. Na temat tego kremu też będzie osobny post. 

Cały czas zachwyca mnie działanie maski do ust Lip Sleeping Mask Strawberry Shortcace Laneige, o której wspominałam wiele razy i nigdy nie przestanę. Maseczka ta dba o nawilżenie moich ust, a ponieważ niewiele wychodziłam z domu, mogłam jej używać, kiedy tylko chciałam.

Bardzo ceniłam sobie i nadal cenię piankę micelarną Very Rose Nuxe bez której mycie twarzy nie jest takie samo. Używam go już kilka miesięcy, i nie mam ochoty wymieniać na nic innego. 

To tyle na dziś, jeśli chodzi o moich lutowych ulubieńców, jestem ciekawa Waszych. Pozdrawiam! ☀️

Zimowe denko 2026


               Skończył się wreszcie luty, kończy się też zima, przyszedł czas na podsumowanie moich kosmetycznych zużyć. Moje denko jak widać kurczy się coraz bardziej, co z pewnością wynika z wydajności moich zużytych produktów. Zapraszam. 

Jak zawsze zaczynam od pielęgnacji twarzy, która też nie grzeszy ilością, ale też nie inwestowałam w ilość.


Krem do twarzy Ceramide Treatment Herla otrzymałam od znajomej. Tej samej, której poleciłam. Nawilżał, ale nie tak skutecznie jak moje ulubione kremy Nuxe. Przypuszczam, że kupiła w promocji na zapas i też się u niej średnio sprawdził. Kremu nie kupię, wróciłam do swoich ulubionych Nuxe.

Maska w płachcie Collagen Essential Mediheal za to sprawdziła się doskonale i chętnie bede do niej wracać.

Micelarna pianka oczyszczająca Very Rose Nuxe to mój ideał w tej dziedzinie. Myje delikatnie, skutecznie, jest niesamowicie wydajna. Jeszcze jest trochę na dnie, używam ją  od października zeszłego roku, chętnie kupię ponownie. 


Pasta do zębów Biorepair polubiłam, ale przez pewien czas nie mogłam na niego trafić, wróciłam do Blanx, ale chętnie wrócę ponownie.


Żel pod prysznic o zapachu limonki i cytryny Isana otrzymałam w upominki od Rossmana, ale do niego nie wrócę. Zapach przypominał mi zapach kostki do toalety, skóra po umyciu alarmowała o natychmiastowe nawilżenie. Dla mnie to po prostu bubel.

Mydło w kostce DOVE kupuję od lat i do niego powróciłam.

Odżywka do włosów Heart of Glass Davines była w moich ulubieńcach, ale nie mam już włosów blond, raczej siwy blond i póki co, nie zamierzam farbować, dlatego nie potrzebuję żadnego ochładzania. Włosy po tej odżywce były miękkie, błyszczące,  polecam.

Podkład do twarzy Les Beiges Chanel to po prostu mistrz wydajności. Używam go od czerwca zeszłego roku i już mam kolejne opakowanie. Pięknie wygładza skórę, ujednolica, delikatnie rozswietla, nawilża, uwielbiam go mieć na twarzy.

Pomadka do ust Phyto Rouge Shine Sheer Flamingo 23 Sisley była moją ulubioną przez prawie 2 i pół roku i chętnie do niej wrócę. Szminka dawała przepiękny efekt, przepiękny kolor, chętnie wypróbuję też inne tej marki. Opakowania nie wyrzucam.


Świeca zapachowa Hidden Label Herbal Lavender była w moich ulubieńcach, o których dopiero napiszę. Nie przepadam za zapachem lawendy, ale ten był tak delikatny, elegancki, miał w sobie coś magicznego, co uzależnia. Tę świeczkę otrzymałam w prezencie. Szukałam opisu w internecie, ale bezskutecznie, dlatego nic na jej temat nie napisałam. Wiem tylko, że marka tworzy swoje świece z wosku sojowego. Jeśli miałabym kupić, to właśnie coś w tym stylu. Ta mała świeczuszka była bardzo wydajna. Opakowanie zachowałam sobie do innych celów 


Wszystkie te próbki zużyłam z przyjemnością. Serum Sublimage i krem Le Lift Chanel wystarczyły mi na kilka dni. Saszetka z chusteczką zapachową Fleur d’Oranger Intense Fragonard pachnie nadal. Zapach Mutiny Maison Margiela opisałam na blogu. Oba zapachy są na mojej liście zakupowej.

To wszystko z mojego denka. Cieszę się, że mogłam używać tyle świetnych produktów i Wam też je polecam. 

Pozdrowienia! ☀️



40 rzeczy, które warto zrobić dla siebie w marcu

             

              Marzec często przychodzi z poczuciem lekkiego przebudzenia. Dni są dłuższe, światło łagodniejsze, a organizm powoli wychodzi z zimowego trybu oszczędzania energii. Nie trzeba od razu wykonywać wielkich planów i rewolucji. Wystarczy kilka prostych rzeczy, które robisz tylko dla siebie. Świadomie, bez presji, za to z większą uważnością.

To  jest właśnie dobry moment, żeby świadomie zadbać o siebie. Małymi krokami, ale konsekwentnie. Poniżej znajdziesz 40 prostych rzeczy, które nie mają nic wspólnego z presją. Za to mają dużo wspólnego z oddechem, przyjemnością i powolnym wchodzeniem w wiosnę.

  1. Zmień coś w układzie w domu, na przykład przestaw jeden mebel.
  2. Ubierz się inaczej niż zwykle.
  3. Wyciągnij z szafy rzecz, o której zapomniałaś.
  4. Obejrzyj film, który naprawdę Cię interesuje, a nie  ten, który wszyscy polecają. Chociaż czasem też warto obejrzeć ten polecany.
  5. Zrób coś rękami – rysuj, układaj, szyj, twórz.
  6. Spędź godzinę w miejscu, w którym nigdy nie bywasz.
  7. Zrób porządek w jednej niewielkiej przestrzeni - torebce, szufladzie, gdziekolwiek.
  8. Spróbuj przepisu, który wygląda dość niepozornie, ale kusi.
  9. Zrób coś spontanicznie bez planowania.
  10. Wyłącz powiadomienia na kilka godzin.
  11. Zrezygnuj z jednego zobowiązania, które nie jest konieczne.
  12. Spotkaj się z kimś bez konkretnego celu.
  13. Zrób coś miłego dla kogoś bez oczekiwania na wdzięczność.
  14. Ubierz się tak, jakby to był mały moment dla siebie.
  15. Zrób coś, czego dawno nie robiłaś, choć kiedyś sprawiało Ci radość.
  16. Zainspiruj się czymś zupełnie nowym.
  17. Przejrzyj stare zdjęcia i zobacz, jak bardzo wszystko się zmienia.
  18. Spędź czas sama ze sobą, bez żadnych wypełniaczy.
  19. Obejrzyj zachód albo wschód słońca.
  20. Kup jedną małą rzecz, która nie jest potrzebna, ale za to bardzo przyjemna.
  21. Napisz komuś coś miłego bez okazji.
  22. Posłuchaj ciszy przez kilka minut.
  23. Zrób rzecz, którą odkładasz.
  24. Naucz się jednej rzeczy, choćby słowa, lub małej umiejętności 
  25. Zapisz myśli, które krążą w głowie.
  26. Daj sobie dzień bez oceniania siebie.
  27. Zrób delikatny stretching albo krótką sesję ruchu.
  28. Zadzwoń do kogoś, z kim dawno nie rozmawiałaś.
  29. Uporządkuj zdjęcia w telefonie.
  30. Przeczytaj kilka stron książki, nawet jeśli to tylko 10 minut.
  31. Zapisz trzy rzeczy, za które jesteś wdzięczna.
  32. Zadbaj o skórę, zrób spokojny rytuał pielęgnacyjny bez żadnego pośpiechu.
  33. Zapisz trzy rzeczy, za które jesteś wdzięczna.
  34. Wprowadź małą zmianę w codziennej rutynie.
  35. Zadbaj o nawodnienie, miej przy sobie butelkę wody.
  36. Odpocznij bez wyrzutów sumienia.
  37. Posłuchaj muzyki, która wywołuje dobre emocje.
  38. Zrezygnuj z jednego obowiązku, który tak naprawdę nie jest konieczny.
  39. Zrób delikatny stretching albo krótką sesję aktywności fizycznej.
  40. Zatrzymaj się na chwilę i sprawdź, czego teraz najbardziej potrzebujesz.

Nie wszystko z tej listy musi się wydarzyć. Może wybierzesz jedną rzecz, może trzy, a może żadną. To tylko propozycje, a nie jakiś plan naprawczy. Marzec nie wymaga rewolucji. Wystarczy, że przeżyjesz go po swojemu, według własnych zasad. bez udowadniania czegokolwiek. Czasem to w zupełności wystarczy.

Pozdrawiam serdecznie ☀️

Zawartość mojej kosmetyczki


                    Tak myślałam i myślałam, o czym by tu napisać i przyszła mi do głowy moja kosmetyczka. Ta, którą na co dzień noszę w torebce. Sama kosmetyczka nie ma imponują ego wyglądu, jest naznaczona znakiem czasu i używania, ale chociaż mam ich w domu więcej, ta mi odpowiada najbardziej. Ma kieszonki, do których można włożyć drobiazgi, i chociaż jest niewielka, to mieści sporo rzeczy. Wymienię na nową, kiedy znajdę równie ładną i funkcjonalną jak ta. Dziś chciałabym się skupić na jej zawartości. 


Chociaż na zdjęciu widać kilka szminek i błyszczyk, to nie noszę ich wszystkich ze sobą. Ich wybór jest przypadkowy, a może i nie. Używam ich naprzemiennie, do kosmetyczki też wkładam naprzemiennie. Poza domem rzadko poprawiam makijaż, ale korektor pod oczy i tusz do rzęs muszą być. Tak na wszelki wypadek. 

Nie zawsze zabieram ze sobą cały flakon perfum, najczęściej zamieniam je na próbki, które mieszczą się w kieszonce, ale zdarza się, że zabieram też ze sobą ulubiony flakonik. 




W mojej kosmetyczce nie może zabraknąć oprócz kremu do rąk, czegoś do ich oczyszczania. Mogą to być chusteczki czy płyn antybakteryjny. Zwykłe chusteczki higieniczne też mają swoje miejsce. 

Nie noszę  już okularów korekcyjnych do dali, ale często muszę używać okularów do czytania. Na zewnątrz noszę okulary przeciwsłoneczne, kiedy jest słońce i wtedy przydają się chusteczki do ich czyszczenia. Krople nawilżające do oczu też lubię mieć na wszelki wypadek.



Nie wiążę włosów pod czapkę, ale gumkę do włosów też muszę mieć pod ręką. Nie zawsze się przydaje, ale bywa, że tak. Mini szczotka z lusterkiem do poprawienia fryzury też zawsze musi być. Jest jeszcze pilniczek oraz pęseta, których zapomniałam pokazać. I to już by było wszystko na dzisiaj.

Pozdrowienia! ✨

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.