21 kwietnia 2018

Mineralny cień do powiek The Balm. Wielofunkcyjny ulubieniec


       Nie da się ukryć, choćby po statystykach że wiosna już się zagościła, co mnie bardzo cieszy. Koła na letnie wymienione, garderoba wymieniona, porządki gdzieniegdzie zrobione, makijaż na letni wymieniony, choć u mnie ciągle taki sam. Nie widzę się jakoś w ciemnych kolorach, natomiast lubię rozświetlenie. Wszędzie, na twarzy również i nie tylko podczas słonecznych dni. Pomaga mi w tym nie tylko podkład rozświetlający, czy nabłyszczająca pomadka, ale uroczy, świetlisty pył jakim jest ulubiony Mineralny cień do powiek Overshadow The Balm, który stosuję na różne sposoby.

Cień umieszczony jest w plastikowym, odkręcanym słoiczku z przeuroczą szatą graficzną. Dla wygodniejszej aplikacji służyć nam ma wbudowane sitko, które udoskonaliłabym jeszcze dodatkową zatyczką chroniącą przed wysypaniem delikatnego proszku. 


Pojemność słoiczka to 57g, które należałoby zużyć w ciągu 12 miesięcy, co przy stosowaniu także jako rozświetlacz innych okolic nie jest trudne.


Overshadow The Balm to mineralny cień do powiek o sypkiej konsystencji i bardzo dobrej pigmentacji pozwala stworzyć makijaż na każdą okazję, szczególnie sprawdza się w makijażu wieczorowym. Wszystkie odcienie zawierają mikrodrobinki, które pięknie mienią się na powiekach. Produkt jest dostępny w czterech odcieniach. Mój odcień to: No money, no honey - delikatny, jasny beż z drobinami. 
Są to w 100% czyste, mineralne pigmenty w przyjaznych kolorach, które pozwalają uzyskać luksusowy makijaż powiek – subtelny na dzień i wzmocniony na wieczór pełen wrażeń. 

Pozostałe odcienie:

You buy, I'll fly - miedziany brąz z drobinami
Work is overrated - ciemny beż z drobinami
If you're rich, I'm single - ciemny brąz z drobinami


Kosmetyk może być stosowany zarówno na sucho, jak i na mokro. Nie zawiera talku, konserwantów, ani substancji zapachowych, co jest szczególnie ważne przy wrażliwej skórze w okolicy oczu. 


Cień bardzo dobrze aplikuje się zarówno pędzelkiem jak i palcami, tak samo idealnie rozciera się po skórze tworząc świetlistą poświatę,której intensywność zależy od ilości nabranego proszku. Wystarczy go bardzo niewiele, żeby rozświetlić na przykład kąciki oczu. 




Cień mineralny Overshadow występuje w formie delikatnego proszku, który można bez trudu aplikować pędzelkiem, jak i palcami. Osobiście, bardzo lubię tą drugą opcję. Mimo sypkiej konsystencji nie sprawia problemów w nakładaniu i  co ważne: nie osypuje się. Jest bardzo delikatny dla skóry zwłaszcza dla tej wrażliwej okolicy oczu, idealnie się rozprowadza na skórze i pozwala wyczarować bajeczne makijaże. Oprócz cienia można go stosować także jako rozświetlacz, co szczególnie mi się podoba, Nakładam go również na szczyty kości policzkowych, gdzie doskonale pełni funkcję rozświetlacza. Bardzo dobrze stapia się z cerą, na której trzyma się niewzruszony cały dzień, czyli aż do demakijażu. Zmywa się bez problemu także płynem micelarnym. Przy moich wrażliwych powiekach kosmetyk ten nie sprawił żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych jak alergia czy pieczenie skóry, co mnie bardzo cieszy i zachęca do wypróbowania pozostałych kosmetyków. 

Dostępny jest w perfumerii Douglas, także drogeriach internetowych, gdzie można kupić już od około 36 zł. Jest to mój szczególny makijażowy ulubieniec, który serdecznie polecam. 

Znacie te cienie? Lubicie mineralne kosmetyki?

Miłego weekendu! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Będzie mi również miło, jeśli pozostawisz swój komentarz :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA