5 kwietnia 2018

Wiosenny peeling


         Żeby przygotować się na wiosnę, oprócz przygotowania ciała przyda się też wypolerować skórę. W tym przypadku nie zaskoczę niczym nowym, bo od prawie pół roku używam ciągle to samo. Odmładzający peeling do twarzy Organique, oraz bezcenny peeling z kawy do ciała. Resztki kawy już wykończyłam, pozostał mi jedynie peeling do twarzy, na którego wykończenie został już tylko miesiąc.

Peeling był niejednokrotnie w moich ulubieńcach, więc daruję sobie szczegóły, odsyłając po nie do recenzji. Przypomnę tylko, że jest to peeling średnioziarnisty, polecany do pielęgnacji cery starzejącej się, zmęczonej w celu jej stymulacji i odnowy.
Peeling zawiera drobinki bursztynu, których zadaniem jest złuszczanie martwego naskórka, a kremowa, jedwabista formuła chroni cerę przed podrażnieniami. Składnikami aktywnymi kremowej części peelingu jest najwyższej jakości gliceryna roślinna, której drobnocząsteczkowa budowa umożliwia przenikanie do przestrzeni międzykomórkowych głębszych warstw naskórka i wiązanie wody, co zapewni długotrwałe nawilżenie skóry, wygładzenie i poprawę elastyczności. Dodatkowo zawarty w kremie ekstrakt z jagód goji pochodzący z upraw ekologicznych działa silnie przeciwstarzeniowo, pobudza syntezę kolagenu, dostarcza energii i witalności, aktywuje procesy naprawcze w skórze, niweluje wolne rodniki

Peeling stosuje się 1-2 razy w tygodniu, ja bym najchętniej stosowała go codziennie, a nawet częściej.

Skład INCI:

AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, ISOPROPYL PALMITATE, POLYGLYCERYL-3 METHYLGLUCOSIDE DISTEARATE, GLYCERIN, AMBER POWDER, CETYL RICINOLEATE, GLYCERYL STEARATE, LYCIUM BARABRUM FRUIT EXTRACT, PARFUM, STEARYL ALCOHOL, BENZYL ALCOHOL, DEHYDROACETIC ACID, PROPANEDIOL, TETRASODIUM GLUTAMATE DIACETATE.


Peeling stosuję przeważnie dwa razy w tygodniu, a właściwie za każdym razem kiedy czuję taką potrzebę. Oprócz swoich zadań, czyli wygładzenia skóry także nawilża skórę, chociaż nie na tyle, żebym mogła pominąć krem do twarzy. Przy mniej suchej skórze, nie byłoby to może zauważalne. Drobinki bursztynu delikatnie zdziera martwy naskórek i pobudza jednocześnie mikrokrążenie w skórze. Rytuał ten jest nie tylko bardzo przyjemny, ale też idealny zwłaszcza na przebudzenie i rozświetlenie skóry, a przy okazji jest okazja do relaksowania się pięknym owocowym zapachem. Próbowałam robić nim peeling skóry dłoni, a także całego ciała, jednak tu drapanie jest zbyt delikatne. 

Nie należy on do tanich peelingów, ale wydajność, wygładzenie skóry i ta błoga chwila relaksu są warte wszystkiego. Uwielbiam też peeling z kawy, chociaż szorowanie wanny po nim do relaksu już nie należy. Ale czego się nie robi dla pięknej i gładkiej skóry ;)


Zostały mi jeszcze dwa punkty w akcji Małgosi "Naturalny marzec". Przyznam, że sama jestem ich ciekawa. Macie ochotę się przyłączyć? Zdradzicie swój ulubiony wiosenny peeling?

Miłego weekendu! :) 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, kiedy odwiedzasz to miejsce i zostawisz ślad. Proszę, tylko nie spamuj linkami i prośbami o wspólną obserwację. Przy okazji trafię i na Twój blog. Zastrzegam sobie usuwanie komentarzy ze spamem.

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA