Moja jesienna rutyna pielęgnacyjna twarzy

 


           Jesień to czas, który wymaga pewnych zmian w codziennej pielęgnacji. Niższe temperatury, wiatr oraz ogrzewanie w pomieszczeniach sprawiają, że skóra potrzebuje szczególnej troski, przede wszystkim odpowiedniego nawilżenia, odżywienia i ochrony. To również dobry moment, by przyjrzeć się swojej kosmetyczce i zastanowić, czy dotychczasowe produkty nadal odpowiadają jej potrzebom. Dziś pokażę Wam, jak wygląda moja jesienna rutyna pielęgnacyjna i po jakie kosmetyki sięgam, kiedy  gorące dni lata zostają już tylko wspomnieniem. Jakie kosmetyki wybieram na jesień? Które produkty zostają ze mną przez cały rok, a które szczególnie doceniam właśnie w chłodniejszych miesiącach? Zapraszam do mojego jesiennego zestawienia! 

W mojej jesiennej rutynie pielęgnacyjnej nie chodzi o to, żeby wymienić wszystkie kosmetyki na nowe. Tym razem jednak po długim używaniu tych samych kosmetyków, postanowiłam te zmiany wprowadzić. Nie dlatego, żeby poprzednie przestały się sprawdzać, ale ileż można używać tego samego. Po prostu potrzebowałam tej zmiany. Zawsze jednak stawiam na świadomy dobór produktów, które odpowiadają na potrzeby mojej skóry. Ważna jest też regularność, bo właśnie dzięki niej pielęgnacja przynosi efekty.


Jak zawsze, wszystko zaczyna się i kończy na oczyszczaniu skóry. Rano skóra potrzebuje oczyszczenia po nocy i przygotowania na cały dzień, jak również pod makijaż, wieczorem natomiast makijaż ten należy zmyć, a skórę ukoić do snu.

Rankiem skóra nie wymaga mocniejszych produktów do oczyszczania, sam żel oczyszczający wystarczy. W tym przypadku Cleaning Me Softly Veoli Botanica w zupełności wystarczy, a po nim odświeżenie skóry tonikiem. Ktoś może powiedzieć, że tonik jest zbędny, że to tylko marketing, a według mnie to nieprawda. Może i komuś jest niepotrzebny, ale ja już robiłam przerwy od toniku, i za każdym razem różnica była ogromna. Mam wiele sprawdzonych toników, ale tym razem zmieniłam na nowy, czyli Algotonic Prebiotyczny Sensum Mare i został on moim nowym ulubieńcem.

Makijaż towarzyszy mi codziennie, dodatkowo ma on również działanie ochronne, wieczorem jednak musi zostać zmyty. Do tego służy mi Masełko do demakijażu Melt with Passion Veoli Botanica. Miałam już inne masełko, ale to zupełnie inna bajka. Tamto było bardziej tłuste, gorzej się zmywało, nie miało też mechanizmu dozującego, co utrudniało aplikację, to sprawdza się u mnie zdecydowanie lepiej.



Po oczyszczaniu i stopniowaniu skóry zapewnić trzeba dalszą pielęgnację, dostarczając na cały dzień potrzebnych składników aktywnych, które mają nawilżyć, odżywić i zabezpieczyć przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. W tej chwili nie mam stałego serum, ale stosuję maski w płachcie, po których zostaje jeszcze mnóstwo esencji, którą nakładam pod krem.

Jeśli chodzi o krem, to moja suchą i dojrzała skóra z wiekiem jest coraz bardziej wymagająca, wymaga przez to bogatszych konsystencji. Chociaż krem Resveratrol-Lift Caudalie przeznaczony jest na noc, ja go stosuję również na dzień. Nie ma problemu, żeby na nim się cokolwiek rolowało, chociaż po nim kładę krem ochronny z filtrem SPF 50, podkład, brązer w kremie, oraz puder. Skóra po tym kremie wygląda naprawdę pięknie. Jest  dobrze nawilżona, odżywiona, miękka, wygładzona, a przede wszystkim zabezpieczona jest jej bariera ochronna, dlatego zamierzam stosować go dłuższy czas. To samo z kremem pod oczy.



Ja nie słucham opinii osób, które uważają, że krem pod oczy jest zbędny, bo i to przetestowałam, używając tylko kremu dziennego i płatków pod oczy. Może i kogoś to się sprawdza, nie mówię, że nie. Ale na pewno nie w przypadku mojej skóry. Stosuję krople do oczu przepisane na leczenie jaskry, krople te stosowane dłuższy czas bardzo wysuszają skórę. Tak wysuszają, że bez użycia korektora wyglądam na zapłakaną, a wysuszoną i łuszcząca się skórę skórę mogłam ściągać palcami. Same płatki pod oczy, chociaż kupuję hurtowo nie wystarczają. Stosuję je codziennie, czasami i dwa razy dziennie, ale one działają jedynie doraźnie. Dużo zmienia stosowanie kremu pod oczy Benefiance Shiseido, który sprawia, że moja skóra w tych okolicach wygląda o wiele lepiej, a uporczywa suchość skóry mija jak ręką odjął.

Podobne problemy mam z suchością ust, na którą najlepiej działa Maska nocna do ust Laneige. Miałam wiele różnych kosmetyków do ust, ale żaden nie dawał takiego efektu. Maskę tę stosuję nie tylko na noc, ale również pod pomadkę, jako balsam do ust w dzień, into już pewnie mój czwarty słoiczek.  

Nie wspomniałam o peelingu, o którym od czasu do czasu sobie przypominam i zabiegach kosmetycznych wykonywanych w domu, ale będzie jeszcze okazja.

Na koniec chcę jeszcze wspomnieć, że kosmetyki których używam mają służyć i służą mojej skórze, chętnie je polecam dla skóry suchej, wrażliwej, oraz dojrzałej, ale nie muszą być niczyim must have. Używajcie to, co u Was się sprawdza, a te może kiedyś przy okazji możecie wypróbować, jeśli macie ochotę. Ja zdecydowanie wolę stawiać na pielęgnację, która daje efekty, niż szukać pomocy w zabiegach medycyny estetycznej.

Pozdrawiam! ✨

Komentarze

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.