Ulubieńcy makijażowi kwiecień - maj


       Zacznę od tego, że ta wiosenna pogoda, te kwitnące drzewa i kwiaty wcale nie sprzyjają pisaniu postów. Wcale a wcale. Zero pomysłów, zero weny. Nic, a nic się nie chce. A powinno się chcieć, bo wiosna to dawka energii. A guzik prawda! Koty też ciągle śpią, wieczorem dopiero zaczynają polowanie albo na muchę, albo na odblask lusterka. No i w ten sposób się zbacza z tematu...

No więc, ma to być podobno wpis o makijażowych ulubieńcach, których już się tyle przewinęło, że sama zgłupiałam. Pod koniec kwietnia uszczęśliwiły nas promocje kosmetyków do makijażu w Rossmanie, po czym dodatkowo dopieścił nas L'Oreal, co trochę uchroniło mój budżet. Ogromnie się cieszę, bo tym sposobem mam częściowo z głowy również Dzień Dziecka. Częściowo, bo wnuki takich prezentów nie potrzebują. Jeszcze. Zapraszam do dalszej części...

Provoke Radiance Dr Irena Eris


       Witam wszystkich w ten majowy dzień! Pogoda dziś nie dopisała, chociaż nie było tak źle. Zły był mój humor przez idiotyczne uwagi, ale co tam uwagi, nie wolno się zatruwać głupotami innych. Myślałam czy pisać o tym podkładzie, bo niedawno pisałam o podkładzie rozświetlającym Provoke Fluide Radiance Dr Ireny Eris, ale wtedy zastanawiałam się czy on jest na pewno dla mnie, wydawało mi się, że tamten odcień jest nieco za chłodny, za jasny do mojej cery. Korzystając z promocji trafiłam na ciemniejszy odcień, długo byłam niezdecydowana, ale zaryzykowałam, bo zawsze można zmieszać go z fixerem czy innym podkładem. Za jasny podkład jednak nie wygląda u mnie dobrze, wręcz tragicznie.

False Lash SuperStar XFiber, Mascara na miarę potrzeb


      W ostatni weekend w końcu zawitała wiosna. Wczoraj bawiłam się z Nikolką więc nic nie zdążyłam, bo wróciłam z placu zabaw padnięta. Padnięta jak koń szmaciarza. Wyszłam tylko w szpileczkach do sklepu, ale po drodze pokusiło mnie, żeby ją zabrać na spacer, no i tak zeszło. Przegoniła mnie trzylatka przez pół miasta, dwa place zabaw. Po drodze bezbłędnie przeliczyła wszystkie wagony pociągu, odśpiewała żłobkowe hity i kazała się ganiać wkoło drabinek. Zaliczyła mini ściankę wspinaczkową oraz wszystkie ślizgawki z góry na dół i z dołu do góry. Wywaliłam przy tym z butów chyba ze trzy kuwety piasku. Na końcu zabolała ją nóżka i babka musiała trochę ponieść. Tak więc, nie mówcie, że nie ćwiczę mięśni... 

Ostatnio miałam mnóstwo pytań o nowy tusz do rzęs False Lash Superstar XFibre, który niedawno przyszedł w boxie od L'Oreal Paris. Nie mam cierpliwości pisać o całej zawartości od razu, dlatego dziś poświęcę mu osobny wpis. Człowiek z wiekiem robi się coraz bardziej wygodny, ja też. Zapraszam. 

Makijaż w kolorach wiosny


       Wreszcie zaczyna pojawiać się wiosna. Widzę ją wszędzie, po zieleni za oknem, po okwieconych drzewach, tylko jeszcze nie na ludziach. Większość ludzi jeszcze czuje zimę, widać to po ich ubraniach oraz ich chłodnych minach. Nie da się ukryć, trudno spotkać kogoś tak pogodnego, żeby choć raz się uśmiechnął. Wszystko to jakieś ponure. Nie można wiosny straszyć tak ponurą miną. Próbuję ją przywołać nie tylko uśmiechem, ale też kolorami. Kolorami otoczenia, kwiatów, ubrań i makijażu. Jak na wiosenny typ przystało, uwielbiam jasne, pastelowe makijaże... i wszystkie kolory tęczy. 

Kuracja rewitalizująca z witaminą A, DermoFuture


        Żeby z mijającym wiekiem nasza cera zachowała młodość i urodę, trzeba jej dostarczać coraz więcej składników aktywnych. Coraz więcej witamin i składników odżywczych. Nie tylko w pożywieniu, ale też w codziennej pielęgnacji. Inaczej nie pomoże najlepszy makijaż. 
W najgorszym przypadku można coś poprawić u chirurga plastycznego, jednak po co się męczyć i poświęcać swoje zdrowie, jeśli można zapobiegać temu wcześniej. Można też stosować odpowiednie kuracje, jakie proponuje nam na przykład marka DermoFuture. Opisywałam już kurację z biotyną, opisywałam także kurację uszczelniającą naczynka z witaminą K. Kuracja rewitalizująca z witaminą A, to kolejna kuracja, jaką przywiozłam z marcowego spotkania z firmą Tenex. Ta kuracja przeznaczona jest nie tylko dla cery dojrzałej.

Na gładkie stopy


       Niedługo zacznie się lato i wyjdzie jak kto dbał o stopy. To, że nosimy je przez większość roku zakryte, nie znaczy że można je pomijać przy codziennej pielęgnacji. Kto smaruje, ten jedzie, a właściwie idzie. Idzie na zdrowych i pięknych stopach. Nie mam auta, może i lepiej dla innych, ale za to muszą być porządne buty i zadbane stopy.  U mnie choć nie zawsze pojawia się krem do stóp, to smarowane być musi. Natchnął mnie dziś kończący się Krem do stóp kojący przeciw pęknięciom Green Pharmacy, znaleziony w którymś Shiny Boxie. Zanim wykończę do reszty tą bajerancką tubkę, mam ochotę coś o nim wspomnieć. 

W czerwonej pomadce


      W tym sezonie czerwona szminka zdominowała wybiegi. Czerwona szminka pasuje każdej kobiecie, o ile dobrze dobierze odcień do swojej karnacji. Jak mnóstwo kobiet, jeszcze do niedawna obawiałam się tego soczystego koloru, Przyzwyczajona do odcieni różu, nie miałam odwagi nosić czerwieni. Odwagi dodała mi marka L'Oreal Paris, za co bardzo dziękuję i ogromnie się cieszę. Jeszcze kiedyś, nosząc taką czerwień na ustach chowałabym się po bramach, ale na szczęście zmienia się moda, zmienia się mentalność. Z wiekiem człowiek robi się coraz bardziej odporny na ludzkie opinie. Pomadka Color Riche Matte również potrafi odmienić nieśmiałą, w pewną siebie i świadomą swojej urody kobietę. 

Peeling z pestek moreli DIY


     Przy pielęgnacji skóry nie możemy zapominać o peelingu, który pozwoli jej lepiej oddychać, także wchłaniać substancje aktywne, dzięki czemu jej wygląd zmienia się na lepsze. Bardzo lubię własnoręcznie robione peelingi, zwłaszcza z kawy do ciała, czy cukrowy do ust. Uważam, że na moją skórę najlepsze są peelingi o składzie naturalnym. Niedawno miałam okazję zrobić sobie Peeling z pestek moreli. Zawsze lubiłam robić wszelkie mikstury, dlatego propozycja zrobienia takiego peelingu bardzo mnie ucieszyła. W dzisiejszym poście pochwalę się swoim peelingiem oraz podzielę się recepturą. Kto ciekawy, zapraszam do dalszej części. 

Kwietniowe denko 2017


        Mam wrażenie, że ten czas leci coraz szybciej. Cieszy natomiast zieleń za oknem, śpiew ptaków i blogowanie. Pewnie przez deszcz, dzisiejszy dzień najchętniej bym przespała. Ale nie, do wywalenia czekają śmieci, czyli puste opakowania po kosmetykach. Niektóre z nich zużywałam kilka miesięcy, a niektóre jeszcze dłużej. Zapraszam. 

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.