8 marca 2018

Złota piątka lutego



         Miało być tego dużo więcej, ale nie zmieściłoby się w kadrze. Wiadomo że jak lubię to lubię, a kiedy nie lubię to nie używam i pozbywam się w inny sposób. Długo nie mogłam się zdecydować, aż wyszło trochę nowości i te kosmetyki, po które najchętniej sięgałam. Zapraszam.

Luty to był miesiąc, kiedy nie mogłam nie mogłam nadążyć z nawilżaniem ust. Kaloryfery, mróz i moja tarczyca (czy ona jeszcze w ogóle działa?) wysuszały je na trociny. Tak, tak. Kaloryfery gorące, a nawilżacza powietrza nie chce się wyciągnąć i nalać wody. Po prostu leń lenia leniem pogania. Czy wszyscy tak macie zimową porą?
Balsam do ust Evolve, który już powinnam wywalić, cały czas jednak jeszcze go intensywnie używam. Nie zmienił na razie konsystencji ani nawet zapachu, po prostu nie chcemy się ze sobą rozstać. Z początku wybierałam go szpatułką, a teraz z lenistwa wyciągam już paluchami. Zboczenie zawodowe każe mi umyć najpierw ręce albo użyć żelu antybakteryjnego. Balsamem podzieliłam się z córką, smaruję skórki paznokci i nadal jeszcze jest. Bardzo dobrze nawilża usta, chociaż muszę go częściej używać niż latem czy wczesną jesienią. Działa też jak kojący kompres, a dodatkowa przyjemność jest w pomarańczowym smaku, bez żadnych sztuczności. Moich zmysłów nie da się oszukać.


Bardzo często używam też krem do rąk, a że musi być skuteczny i pachnący, wybrałam Imbir i drzewo sandałowe Yope, który pachnie bardzo zmysłowo i dobrze nawilża. Używam go często z zamiłowania, dlatego trudno mi powiedzieć na jak długo nawilża. Ważne, że moja skóra na dłoniach jest miękka i gładka w dotyku, przy okazji mam okazję czuć jego zapach.

Uzależniona od różanych zapachów, zdradziłam na jakiś czas mój ukochany Roses de Chloe z białymi kwiatkami Gucci Bloom. Może i są piękniejsze zapachy, ale w tej chwili moja miłość poszła w tym kierunku. Nigdy nie wiadomo, co i kiedy u kobiety się zmieni. Zima trwała w najlepsze, a na mnie pachną białe kwiatki przechodzące w pudrowe tony egzotycznego pnącza Rangoon Creeper.

Wiedząc że moja skóra to uwielbia, gdzie mogę, tam stosuję olejki. Już pominę olejowanie włosów, ale najlepiej makijaż mi się zmywa olejkiem. Uwielbiam olejek do demakijażu Resibo, ale że nie mam do niego bliskiego dostępu, to padło na łagodzący olejek do demakijażu Vianek, który nie tylko pięknie pachnie, delikatnie zmywa, odżywia skórę więc jest ok. Do tego piękne opakowanie cieszy oko. Oko również cieszy regenerujący olejek do ciała z owocu granatu Cosnature, ale nie tylko oko cieszy, ale także cieszy pięknym aromatem, który pozostaje na skórze. Oprócz przyjemnych zmysłowych wrażeń olejek również dobrze nawilża, odżywia, wygładza, uelastycznia moją skórę, a kiedy go doleję trochę do kąpieli to mogę zapomnieć o smarowaniu skóry. 


To tyle na dzisiaj. Który z nich znacie, który lubicie?

Chociaż wpadłam tu na koniec dnia, to życzę wszystkim kobietom niezależnie od wieku, tym dużym i tym mniejszym dużo przyjemności i codziennego świętowania swojej kobiecości. Niech nasze święto trwa niezależnie od pory roku, dnia czy godziny. 

Pozdrowienia dla wszystkich! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jest mi bardzo miło, że odwiedzasz mój blog. Będzie mi również miło, jeśli pozostawisz swój komentarz :)

Copyright © 2015 W Blasku Marzeń.
Szablon dostosowany przez: KAROGRAFIA