Konturówka do ust Color Rich Lip Liner Loreal Paris

 

             Używanie konturówki do ust ma wiele zalet w makijażu ust. Oprócz wyraźnego zarysowania kształtu ust, konturówka zwiększa trwałość pomadki, zapobiega jej rozmazywaniu oraz wychodzeniu poza linię ust. Konturówka może optycznie powiększyć usta, nadając im pełniejszy wygląd. Dziś chciałabym przedstawić Wam konturówkę Color Riche Lip Liner L’Oréal Paris w różowo-brzoskwiniowym odcieniu 114 Confidentielle. Czy kredka spełnia swoje zadania?

Eyeliner wodoodporny Perfect Slim by Super liner Loreal Paris


          Używanie eyelinera być może nie należy do najłatwiejszych czynności w wykonaniu makijażu, ale za to przynosi wiele korzyści. Pomaga wyraźnie zdefiniować kontur oczu, co sprawia, że oczy stają się bardziej wyraziste i przyciągają uwagę. Eyeliner nałożony na linii rzęs sprawia, że rzęsy wydają się gęstsze, pełniejsze, co daje bardziej intensywny oraz bardziej uwodzicielski wygląd. Mój wybór ostatnio padł na eyeliner wodoodporny Perfect Slim by Superliner L'Oreal Paris. Czy dobrze trafiłam?

Revitalift Clinical L'Oreal Paris Krem rozświetlający z witaminą C SPF 50+

 

          Kremów z wysokim filtrem towarzyszy mi każdego dnia. Jego codzienne stosowanie jest dla mnie tak ważne jak mycie zębów, ponieważ wiem, że za 80% starzenia się skóry odpowiedzialne są promienie UV. Nie potrzebuję do tego wyników badań naukowych. Wystarczy, że widzę to po osobach, które tych filtrów nie stosują. 

Nie wszystkie kremy chętnie testuję, niektóre potrafią zniechęcić  już na początku stosowania. Na szczęście  są też takie, których testowania sobie nie odmówię. Dzięki współpracy z Pure Beauty zdążyłam poznać Revitalift Clinical Krem rozświetlający z witaminą C SPF 50 L'Oreal Paris.

Dwustronna maskara, wydłużająca i wzmacniająca rzęsy L'Oreal Paris


    Jednym z najczęściej używanych produktów do makijażu jest u mnie tusz do rzęs, który zaczęłam używać jeszcze jako nastolatka. Wtedy akurat tak bardzo nie był mi potrzebny, ale używały go starsze siostry, to ja też bardzo chciałam. Były one zupełnie inne niż obecnie, ale zawsze chętnie widziane w mojej kosmetyczce. 
Ze względu na wrażliwość oczu nie mam z nimi łatwego wyboru, był też czas, kiedy musiałam go odstawić. Obecnie jest ich bardzo dużo na rynku, mam też sporo sprawdzonych, ale ciągle kusi do przetestowania czegoś nowego. Tym razem trafiła do mnie maskara wydłużająca i wzmacniająca rzęsy z ceramidami R Double Extension Beauty Tubes L'Oreal Paris, którą otrzymałam do przetestowania. Czy spełnia moje oczekiwania?

Mój makijaż na upalne dni


        Mam nadzieję, że mordercze upały chociaż na trochę się uspokoiły, niestety nie jestem dla nich tolerancyjna. Nie tęsknię też za tropikami, gdzie kompletnie nie potrafiłabym funkcjonować. W tych dniach nie miałam ochoty nigdzie wychodzić, poza niezbędnymi do życia zakupami.W związku z tym, także makijaż był u mnie rzadkością, a jeśli już był, to na tyle lekki, żeby moja skóra to była w stanie udźwignąć.

Wrześniowe hity i moja aktualizacja włosów.


       Wrzesień jeszcze szybciej skończył się niż zaczął. Nie powiem, żeby minął mi on jakoś ciekawie, bo tańczyć w deszczu w tym chłodzie nie uśmiechało mi się. A że ostatnio chodzę jakaś senna, to nawet teraz tańczyć mi się nie chce. Myślałam, że w tym wszystkim zostanę ze starymi ulubieńcami, ale nie. Oprócz tych, co zostały doszły jeszcze nowe. Uzbierało ich się trochę, ale pokażę te najnowsze.

Maskara Paradise Extatic L'Oreal Paris i moje pierwsze wrażenia.


             Jak już przyszedł czas na wymianę maskary, postanowiłam przetestować drogeryjną nowość, czyli Paradise Extatic L'Oreal Paris. Otworzyłam go niedawno, więc nie będzie to jeszcze w pełni miarodajna recenzja, ale pierwsze wrażenia.

Krótko i leniwie o makijażowych ulubieńcach sierpnia.


           Kiedy za oknem coraz chłodniej, a w domu nie chce się wyłazić spod koca, to znaczy że zbliża się jesień. Chociaż nawet nie zdążyłam odczuć tych wakacji, to jednak widać różnicę choćby po ilości ubrań oraz ilości nakładanych kosmetyków. Nie było tego zbyt wiele na jedno wyjście. 

Pomijając codzienną zabawę z brwiami, co u mnie trwało najdłużej (ach te ciągłe poprawki!), mój makijaż mimo bardziej lub mniej sporej ilości kosmetyków był mniej lub bardziej widoczny.

Ulubiony lakier, ulubiony róż. 228 Rose Bouquet Color Riche L'Oreal Paris.


        Po czym mnie można rozpoznać? Po różowych paznokciach oczywiście! Brakowało mi tego koloru, i to bardzo. Aż znalazłam swój ulubiony kolor i to bardzo blisko. Są wakacje, musi być róż, zwłaszcza na moich paznokciach. Róż towarzyszy mi zawsze, no prawie zawsze. Lakier do paznokci Color Riche L'Huile Rose Boquet 228 L'Oreal Paris, zwłaszcza jego odcień zachwycił mnie od razu. Na tą porę roku jest idealny, no i nie schodzi po umyciu kilku naczyń. 

Moje brwi i paletka Brow Artist Genius Kit L'Oreal Paris


      Brwi to chyba najsłabszy punkt w moim makijażu. O ile wyregulować je chodzę do kosmetyczki, to pomalowanie ich zajmuje mi najwięcej czasu w całym makijażu. Moje brwi są uparte i nieposkromione jak dzikiej łani. Ogarnąć je, to trzeba być artystą. Ale trening czyni mistrza, no może nie od razu, bo wymaga to dużo pracy, ale zawsze warto mieć nadzieję. Jeśli chodzi o produkty do makijażu, jestem w tym przypadku bardzo wymagająca. Czy paletka Brow Artist Genius Kit L'Oreal Paris spełnia swoje zadanie? Zapraszam do dalszej części.

Kredki do brwi Brow Artist Maker.



          Kiedy miałam jeszcze ciemne i gęste brwi. długo pomijałam ten etap makijażu, na szczęście nie mogłam narzekać na ich wygląd, były też regulowane. Z czasem jednak się przerzedziły, przestały być już moim atutem, trzeba im jakoś pomóc. Bez podkreślonych brwi, twarz traci charakter, wszystko się jakoś rozmywa. Niedawno od Loreal Paris trafiły w moje łapki dwie pomady Brow Artist Maker. Są lekkie, wygodne w noszeniu, wszędzie się zmieszczą, ale nie brakuje im też wad. 

Brow Artist Maker został stworzony z myślą o kobietach, które chcą uwodzić naturalnym pięknem. Sukcesem makijażu są detale – dobrze zarysowany łuk brwiowy sprawi, że kontur twarzy nabierze wyrazistości. Dzięki innowacyjnej formule, produkt wygląda bardzo naturalnie, dając pudrowe wykończenie, a tym samym nieprzeciętny wygląd.



Brow Artist Maker posiada kremową konsystencję, która po nałożeniu na brwi zamienia się w pudrową. By uzyskać jeszcze bardziej naturalny wygląd użyj pędzla kabuki. Umożliwi on wykonanie odpowiedniego konturu brwi, a także usunięcie nadmiaru produktu, pozostawiając brwi w naturalnej formie.

Kredka jest dość szeroka, szybko traci ostre zakończenie, przez co trudno jest nią precyzyjnie zaznaczyć brwi. Można ją zatemperować, a jeszcze łatwiej jest to zrobić temperówką do grubych kredek. 

Nie ma problemu z zamykaniem obu końcówek, ale z pędzelkiem lepiej obchodzić się ostrożnie. Przy myciu zdążył pędzelek zdążył mi się już odkleić. 


Poza tym, że pędzelek się odkleił od reszty, jest bardzo miły w użyciu. Jest miękki, przyjemny dla skóry, a co najważniejsze to nie drapie. Pędzelek służy mi również do nakładania korektora pod linię brwi. Same brwi trudno jest mi precyzyjnie podkreślić tym pędzelkiem. 



U mnie znalazły się dwa odcienie: jaśniejszy 02 Cool Brunette, oraz ciemniejszy 4 Dark Brunette.


Mimo moich naturalnych, ciemnych odrostów zdecydowanie lepiej wyglądam w jaśniejszym odcieniu. 04 Dark Brunette zdecydowanie bardziej pasuje brunetkom z ciemniejszą oprawą oczu. 


Kredka, kiedy jest zaostrzona nie jest trudna w użyciu, ale podkreślanie nią brwi nie należy też do najłatwiejszych, zwłaszcza dla początkujących w tym osób. Bez użycia żelu usztywniającego brwi, moje żyją własnym życiem. 


Z jednej strony lubię tą kredkę, z drugiej nie spełnia mi wszystkich oczekiwań. Bardziej mi odpowiada paletka do brwi tej serii, ale o niej zrobię osobny wpis. Trwałość jest nawet zadowalająca, łatwo jest też zmyć płynem micelarnym. 

Oba te produkty są dostępne w drogeriach zarówno stacjonarnych, jak również internetowych w cenie około 40 zł. Decyzję pozostawiam Wam. Lubicie takie produkty do brwi? Które produkty do brwi najbardziej Wam odpowiadają?

Miłego poniedziałku! :)

Ulubione pomadki na lato i na wakacje


         Jak Wam minął dzisiejszy dzień? U mnie mimo, że trzynasty, i że pogoda trochę się popsuła, i znów się nie wyspałam to dzień był bardzo miły. Ale nie o dniu przyszłam nadawać, a o ulubionych letnich pomadkach, czyli ich kolorach na lato i na inne okazje. Zapraszam. :)

Ukryj wroga i pozbądź się kompleksów


       Najlepszym przyjacielem kobiety są brylanty? A nigdy w życiu! Najlepszym przyjacielem kobiety jest korektor. Mało która z nas ma idealną, o równym kolorycie skórę. Najczęściej to są dzieci przed okresem dojrzewania. My kobiety ciągle musimy coś ukrywać. Jak nie przed partnerem, to przed światem.

Wystający brzuszek czy inne krągłości można schować pod odpowiednią sukienką czy inną częścią garderoby, sylwetkę wymodelujesz systematycznymi ćwiczeniami, o ile zamiast kolejnych szpilek postarasz się o odpowiednio wygodny strój do ćwiczeń na przykład na stronie https://1but.pl/adidas/. Jak na złość, nigdy nie mogłam zdecydować się na porządne adidasy, w żadnych nie czułam się wystarczająco kobieco. Czas to zmienić, bo wakacje za pasem, a w szafce same szpilki, klapki albo wysokie koturny. 

No ale my tu o ukrywaniu tego, co na twarzy. Nie założymy na twarz zasłonki jak w niektórych kulturach, możemy jedynie co nieco przykryć zaszpachlować korektorem. A do zasłaniania mamy trochę: skutki niewyspania jak cienie pod oczami, pajączki, zaczerwienienia skóry, zachciewajki, przebarwienia... Jeden korektor może nie wystarczyć. I to jest nasz problem.


Wśród ogromu przeznaczonych na każdy problem korektorów, fajnie mieć zestaw kilku różnych korektorów. Bo przecież im skóra starsza, tym jej nieszczęścia problemy chodzą parami, a nawet stadami. Opakowanie jest małe, poręczne i łatwo się otwiera nie uszkadzając paznokci. 


Taki ciekawy zestaw można kupić w każdej porządnej drogerii czy perfumerii. Ze swojej strony mogę polecić Infaillible Total Cover L'Oreal Paris. Od pewnego czasu jest moim codziennym niezbędnikiem. W ogóle, nie wyobrażam sobie teraz jak ja mogłam bez niego funkcjonować. Po co kłaść pół kilo podkładu, jeśli można wszystkie zbędne ubarwienia ukryć tym i owym kolorem. Pędzelkiem, palcem czy czym chcecie. 



Infaillible Total Cover to zestaw korektorów, który zminimalizuje widoczność tych wszystkich problemów jak: przebarwienia, cienie pod oczami, drobne linie i zaczerwienienia. Przy tym jest bardzo trwały, bo utrzymuje się na skórze przez wiele godzin. Dobrze kryje wszelkie niedoskonałości nie obciążając skóry i nie tworząc maski. 
Zapewnia wysokie krycie niedoskonałości bez efektu maski i obciążenia skóry. Nie waży się, nie ściera i nie wymaga poprawek. Tak zapewnia producent, a mi ciężko zaprzeczyć. To, co chcę ukryć, jest ukryte. Nic więcej do szczęścia nie potrzeba oprócz Beauty Blendera, którego zakup czeka na dogodną okazję.

Kremowa formuła produktu zapewnia szybką i łatwą aplikację. Korektory kryją i maskują wszelkie niedoskonałości, idealnie wtapiając się w strukturę skóry. Aż 5 odcieni w jednym produkcie pozwala skorygować różne mankamenty urody:

ZIELONY - maskuje zaczerwienienia, rumieńce oraz popękane naczynka

FIOLETOWY - rozjaśnia skórę i wyrównuje jej koloryt

3 NUDOWE ODCIENIE - najbardziej uniwersalne, idealnie dopasowujące się do każdego rodzaju skóry. Przeznaczone są one do maskowania niedoskonałości oraz cieni pod oczami.


Nie wiem czy znacie te korektory, ale u mnie się sprawdzają. Może nie zaszpachluje ukryje całkowicie mojego największego przebarwienia, ale z odległości bezpiecznej, nie sądzę by ktoś zwrócił akurat na to uwagę. Szybciej to draństwo wyskoczy na zdjęciu niż w oczach średnio widzącego śmiertelnika. Wystarczy odwrócić uwagę na co innego (jak ja kocham, kiedy podziwiacie moje oczy!), i już wróg odchodzi w niepamięć. Poza tym jednym nieszczęściem problemem, wszystko się chowa jak należy, nie mogę narzekać. Znikają cienie, ukrywają pajączki czy inne drobne problemy. Korektor jest miękkiej, ale bardzo gęstej kremowej konsystencji i nie ma problemu w jego nakładaniu. Najczęściej nakładam go pędzelkiem, po czym wklepuję palcami po  nałożeniu podkładu. Korektor bardzo szybko stapia się ze skórą, nie odcinając od jej struktury. Nie podrażnia i nie wysusza skóry, nie wchodzi w jej załamania, nie podkreśla zmarszczek ani suchych skórek. Można go przypudrować, ale nie ma potrzeby. 

Jeśli macie coś do ukrycia, to polecam. Nic tak nie pocieszy kobiety jak ukrycie mankamentów. Cena jest jaka jest - około 87 zł, ale często też można ten zestaw kupić w promocji. Przed chwilą widziałam promocję na niego w Rossmanie. Znacie tą paletkę? Lubicie?

Pozdrawiam serdecznie! :)

False Lash SuperStar XFiber, Mascara na miarę potrzeb


      W ostatni weekend w końcu zawitała wiosna. Wczoraj bawiłam się z Nikolką więc nic nie zdążyłam, bo wróciłam z placu zabaw padnięta. Padnięta jak koń szmaciarza. Wyszłam tylko w szpileczkach do sklepu, ale po drodze pokusiło mnie, żeby ją zabrać na spacer, no i tak zeszło. Przegoniła mnie trzylatka przez pół miasta, dwa place zabaw. Po drodze bezbłędnie przeliczyła wszystkie wagony pociągu, odśpiewała żłobkowe hity i kazała się ganiać wkoło drabinek. Zaliczyła mini ściankę wspinaczkową oraz wszystkie ślizgawki z góry na dół i z dołu do góry. Wywaliłam przy tym z butów chyba ze trzy kuwety piasku. Na końcu zabolała ją nóżka i babka musiała trochę ponieść. Tak więc, nie mówcie, że nie ćwiczę mięśni... 

Ostatnio miałam mnóstwo pytań o nowy tusz do rzęs False Lash Superstar XFibre, który niedawno przyszedł w boxie od L'Oreal Paris. Nie mam cierpliwości pisać o całej zawartości od razu, dlatego dziś poświęcę mu osobny wpis. Człowiek z wiekiem robi się coraz bardziej wygodny, ja też. Zapraszam. 

Makijaż w kolorach wiosny


       Wreszcie zaczyna pojawiać się wiosna. Widzę ją wszędzie, po zieleni za oknem, po okwieconych drzewach, tylko jeszcze nie na ludziach. Większość ludzi jeszcze czuje zimę, widać to po ich ubraniach oraz ich chłodnych minach. Nie da się ukryć, trudno spotkać kogoś tak pogodnego, żeby choć raz się uśmiechnął. Wszystko to jakieś ponure. Nie można wiosny straszyć tak ponurą miną. Próbuję ją przywołać nie tylko uśmiechem, ale też kolorami. Kolorami otoczenia, kwiatów, ubrań i makijażu. Jak na wiosenny typ przystało, uwielbiam jasne, pastelowe makijaże... i wszystkie kolory tęczy. 

W czerwonej pomadce


      W tym sezonie czerwona szminka zdominowała wybiegi. Czerwona szminka pasuje każdej kobiecie, o ile dobrze dobierze odcień do swojej karnacji. Jak mnóstwo kobiet, jeszcze do niedawna obawiałam się tego soczystego koloru, Przyzwyczajona do odcieni różu, nie miałam odwagi nosić czerwieni. Odwagi dodała mi marka L'Oreal Paris, za co bardzo dziękuję i ogromnie się cieszę. Jeszcze kiedyś, nosząc taką czerwień na ustach chowałabym się po bramach, ale na szczęście zmienia się moda, zmienia się mentalność. Z wiekiem człowiek robi się coraz bardziej odporny na ludzkie opinie. Pomadka Color Riche Matte również potrafi odmienić nieśmiałą, w pewną siebie i świadomą swojej urody kobietę. 

Nowości od L'Oreal Paris


      Ostatnio śpię tak mocno, że nie słyszę ani swojej pobudki, ani dzwonka telefonu. Nie słyszałam też dźwięku smsa od kuriera, który prosił o kontakt. Taka wizyta z rana okazała się niezwykle przyjemna. Zawsze mam radosną minę, kiedy dzwoni kurier, ale tym razem mnie zatkało. O takiej niespodziance nawet nie śniłam... Marka L'Oreal Paris sowicie mnie zaskoczyła i zaopatrzyła. 

Volume million lashes Fatale L'Oreal Paris


     Po zachwytach wynikających z testowania mascara False Lash Wing Sculpt marki L'Oreal Paris miałam ogromną ochotę powtórzyć nasze spotkanie. Ta niesamowita szczoteczka, ten efekt były po prostu rewelacyjne... Jednak moja ciekawska natura popchneła mnie w kierunku czegoś nowego. Wybrałam Volume Million Lashes Fatale, L'Oreal Paris. Ciekawi Was czy jestem tak samo zadowolona. No to zapraszam.

False Lash Wings Sculpt i efekt tightline Loreal Paris


      Nie znam kobiety, która nie lubiłaby malować rzęs. Można pominąć malowanie oczu cieniami, ale tusz do rzęs to produkt pierwszej potrzeby. Można je sobie sztucznie przedłużać, można kłaść na nie hennę, ale podkreślenie ich maskarą to nieginący rytuał z robieniem przedziwnych min. Nie wyobrażam sobie po porannej toalecie nie pomalować rzęs. Już jako nastolatka pierwszy kosmetyk, który miałam to  był tusz do rzęs. Najpierw oczywiście podkradałam go siostrze. Gdyby ktoś zabrał mi tą możliwość, czułabym do niego urazę do końca życia, nie wyobrażam sobie nie pogimnastykować się codziennie nad swoimi rzęsami, bo pomalowane rzęsy otwierają oczy, budzą do życia każde spojrzenie.

Marki prześcigają się w tworzeniu coraz to nowych formuł tuszy do rzęs, prześcigają się też w ulepszeniu sposobu ich aplikacji. Na początku swojej historii z makijażem bawiłam się małym grzebyczkiem, później była o różnych kształtach spirala, ostatnio te kształty zmienia znów grzebyczek. Wszystko po to, żeby ułatwić nam, kobietom ten codzienny rytuał. Żeby było łatwiej, prościej i dawało coraz to lepsze efekty. Bo dobrze wytuszowane rzęsy dodają nam nie tylko uroku, ale też pewności siebie...

O naszą pewność siebie zadbał również L'Oreal Paris tworząc tusz umożliwiający stworzenie intensywnego makijażu rzęs pozwalający na zniewalające spojrzenie. False Lash Wings Sculpt L'Oreal Paris ma rzucić na kolana wszystkich przedstawicieli płci przeciwnej! Jak to się ma do rzeczywistości? Czy nowa maskara spełni nasze oczekiwania? Czy spełnia moje oczekiwania? Jeśli chcecie poznać moją opinię, zapraszam do recenzji. :)

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.